Tytuł wraca na Górny Śląsk! Piast Gliwice mistrzem Polski!!!

Przed meczem Piast Gliwice – Lech Poznań wiele osób, zwłaszcza związanych z Legią, zastanawiało się, jak do niedzielnego meczu podejście „Kolejorz”. Poznaniacy zapewniali, że nie ma mowy o odpuszczaniu. Trener Dariusz Żuraw zmienił pół drużyny w porównaniu do ostatniego meczu z Lechią.

Mimo tego emocji nie brakowało od początku spotkania. Co prawda Piast Gliwice, niesiony dopingiem prawie 10 tysięcy kibiców, ruszył z animuszem, grając wysokim pressingiem. Taka gra stwarzała zagrożenie w postaci kontr i właśnie pierwszy taki wypad Lecha o mały włos a nie zakończyłby się groźną sytuacją. W ostatniej chwili dobrą interwencją popisał się bramkarz Mikkel Kirkeskov.

Piast odpowiedział jednak swoimi sytuacjami. Najpierw Joel Valencia w polu karnym niedokładnie podawał do kolegów, by po chwili dobrze obsłużył Jorge Felixa. Strzał Hiszpana złapał jednak Matusz Putnocky. Słowacki golkiper, który zastąpił kontuzjowanego Jasmina Buricia znów był górą, gdy kilka minut później Felix oddał słabszy strzał.

Więcej szczęścia i sprytu miał jednak Piotr Parzyszek. Napastnik Piasta pobiegł zza długim podaniem z głębi pola i doczekał się błędu rywali. Nieporozumienie bramkarza z Rafałem Janickim sprawiło, że do piłki dopadł Parzyszek, który minął obu rywali i posłał piłkę do pustej bramki, celebrując 9 gola w tym sezonie.

Lech po stracie gola rzucił się do ataków i był naprawdę blisko wyrównania. Najpierw po rzucie wolnym w słupek główkował Nikola Vujadinović, a chwilę później kapitalną interwencją przy strzale Janickiego popisał się Jakub Szmatuła. Doświadczony bramkarz Piasta nie zwiódł także przy precyzyjnym uderzeniu Jevticia.

Druga część meczu wyglądała trochę inaczej. Piast skupił się na obronie korzystnego rezultatu, dając pograć piłką poznaniakom. Piłkarze Lecha na początku tej części gry byli bardzo groźni. Zwłaszcza, gdy piłkę przy nodze miał kapitan Darko Jevtić. Wciąż jednak dobrze spisywał się Jakub Szmatuła, któremu też czasem sprzyjało szczęście. Jak choćby w sytuacji, w której Kostewycz nie trafił w bramkę z boku pola karnego. Z upływem minut napór i pomysł Lecha słabł, a gospodarzom łatwiej było kontrolować przebieg spotkania. Okazji do podwyższenia prowadzenia, jednak było jak na lekarstwo. Od biedy musimy zaliczyć strzał nad poprzeczką po rzucie rożnym w wykonaniu Michala Papadopulosa. Do końca spotkania wiele się już nie działo, a prawdziwa fiesta rozpoczęła się na trybunach. Gliwice wczoraj nie kładły się spać, bo na taką chwilę czekali… całe życie!

Piast Gliwice – Lech Poznań 1:0 (1:0)

1:0 – Parzyszek, 27 min (bez asysty)

PIAST: Szmatuła – Pietrowski, Sedlar, Czerwiński, Kirkeskov – Konczkowski (80. Jodłowiec), Hateley, Dziczek, Felix (90. Badia) – Valencia – Parzyszek (71. Papadopulos). Trener Waldemar FORNALIK.
LECH: Putnocky – Wasielewski, Janicki, Vujadinović, Tomasik – Makuszewski, Skrzypczak (78. Marchwiński), Gajos, Kostewycz (66. Klupś) – Jevtić – Kołodziej (62. Jóźwiak). Trener Dariusz ŻURAW.
Sędziował Szymon Marciniak (Płock) Widzów: 9913.

Zobacz jeszcze: Już dość czekana na mistrzostwo

https://sportdziennik.com/30-lat-czekania-wystarczy/

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze