Pierwszy poważny egzamin

Miedź Legnica do tej pory regularnie dostawała „baty” od Legii, teraz może odpłacić pięknym za nadobne.


Już dzisiaj piłkarzy legnickiej Miedzi czeka poważny egzamin po wznowieniu treningów grupowych. Podopieczni trenera Dominika Nowaka w ćwierćfinale Pucharu Polski zmierzą się na własnym boisku z warszawską Legią.

Szkoleniowiec I-ligowca ma do dyspozycji wszystkich zawodników z kadry, lecz niektórzy nie mogą być brani pod uwagę przy ustalaniu składu. Obrońca Damian Byrtek i pomocnik Adrian Purzycki nie zagrają z powodu nadmiaru żółtych kartek, natomiast Kacper Kostorz został „wyautowany” z powodu zapisu w umowie wypożyczenia ze stołecznym klubem.

Zdecydowanym faworytem dzisiejszej potyczki jest zespół trenera Aleksandara Vukovicia i to nie tylko dlatego, że jest znacznie wyżej notowany od przeciwnika. Legia po prostu wybitnie „nie leży” Miedzi.

Legniczanie do tej pory trzykrotnie mierzyli się z zespołem z Łazienkowskiej w meczach o stawkę i ani razu nie zdołali urwać punktów bardziej renomowanemu przeciwnikowi.

Ba, w rzeczonych meczach tylko raz udało im się zmusić bramkarza legionistów do kapitulacji. Dokonał tej sztuki 22 września 2018 roku Fin Petteri Forsell, po którego strzale piłkę wyciągał z siatki Radosław Cierzniak.

We wspomnianych spotkaniach legniczanie stracili aż dziesięć goli. O ich porażkach w LOTTO Ekstraklasie w sezonie 2018/2019 pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, dzisiaj przypomnimy pojedynek w ramach 1/16 Pucharu Polski, który został rozegrany na stadionie im. Orła Białego 24 września 2014 roku.

Legioniści rozbili wówczas gospodarz, prowadzonych przez trenera Wojciecha Stawowego, aż 4:0, zaś łupem bramkowym podzieli się

Miroslav Radović 2 (48, 90), Ivica Vrdoljak (22), Jakub Kosecki (56). „Miedzianka” wystąpiła wówczas w składzie: Ptak – Midzierski, Lafrance, Woźniczka, Cierpka – M. Szczepaniak (72. Szymański), Bartoszewicz (46. Kakoko), Garuch, Zgarda, Lenkiewicz (53. Feruga) – Łobodziński.


Czytaj też: Niespodzianka w meczu z Legią mile widziana


Ten mecz obfitował nie tylko w bramki, ale również w… żółte kartki. Sędzia Zbigniew Dobrynin pokazał ich osiem oraz dwa czerwone kartoniki (Marcinowi Garuchowi w 54 minucie oraz Tomaszowi Brzyskiemu w 74 min. Łódzki arbiter pomylił się jednak przy pierwszym napomnieniu dla legionisty i potem żółta kartka powędrowała na konto Ondreja Dudy.

Jakie są szanse gospodarzy na wyeliminowanie z PP aktualnego wicemistrza Polski? – Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą – powiedział na wstępie trener Romuald Szukiełowicz, który prowadził w ekstraklasie i na jej zapleczu wiele klubów.

– Faworytem jest oczywiście Legia, która „musi” wygrać ten mecz, ale w rozgrywkach Pucharu Polski zdarzają się bardzo duże niespodzianki. Znam to z autopsji, bo grając w III-ligowej Odrze Wrocław wyeliminowaliśmy takie zespoły jak Zagłębie Wałbrzych, Arkę Gdynia, Wisłę Kraków, czy ówczesnego mistrza Polski, Górnika Zabrze. Ale teraz także zdarzają się sensacje, więc nikt nie może być pewnym swego.

Wynik jest niepewny chociażby ze względu na długą przerwę w rozgrywkach, bo obie drużyny nie są ograne, na pewno brakowało im sparingów. Miedź może ten mecz wysoko przegrać, ale równie dobrze może wyeliminować faworyta z Pucharu Polski. W końcu w zespole z Legnicy nie grają piłkarze bezimienni, anonimowi.

Brak publiczności na trybunach jest przeciwko jednym i drugim. Moim zdaniem bardzo dużo będzie zależało od nastawienia psychicznego piłkarzy. Nie mam wątpliwości, że bardziej zmobilizowana i zdeterminowana będzie Miedź.


Na zdjęciu: Piłkarze Miedzi w dzisiejszym pojedynku z Legią na pewno będą walczyli do upadłego.

Fot. Łukasz Sobala/Pressfocus

Komentarze