Piłka ręczna. Górnik bliżej trofeum

Cel na najbliższe dni? Zdobyć puchar – podkreślił trener Marcin Lijewski przed corocznym turniejem, którego stawką jest trofeum ufundowane przez Bogdana Kmiecika, prezesa Górnika Zabrze.


Pierwszy krok w wyznaczonym celu został wykonany przez gospodarzy, ale łatwo nie było. Gdańszczanie dość wysoko zawiesili poprzeczkę, o czym może świadczyć jednobramkowe zwycięstwo. Defensywa Wybrzeża od początku funkcjonowała bardzo dobrze, więc nic dziwnego, że zabrzanie mieli problemy z przebiciem się przez jej środek.

Gdańszczanie lepiej wyglądali też w ataku. Długo byli na minimalnym prowadzeniu, ale w pewnym momencie odskoczyli na 6 trafień. Gdyby nie kilka zrywów „górników”, prowadzenie gości po pierwszej odsłonie byłoby okazalsze. Trzy gole na minusie pozwalały myśleć o odrabianiu strat i Górnik dość szybko doprowadził do remisu. Od stanu 16:16 trwała wymiana ciosów, ale było też kilka niecelnych rzutów i zmarnowanych rzutów karnych.

Przełom nastąpił w 47 minucie, kiedy Patryk Mauer dał zabrzanom pierwsze w tym spotkaniu prowadzenie (23:22), którego już nie pozwolili sobie odebrać, ale do końcowego gwizdka musieli się pilnować. Pozyskany z Gwardii Opole skrzydłowy dał do zrozumienia, że może być mocnym punktem zespołu w rozgrywkach ligowych, które ruszają 3 września, a dowodem na to było 10 bramek.

W piątek o 13.00 finałowym rywalem Górnika będzie Sandra Spa Pogoń Szczecin, która do pokonania Ostrovii Ostrów Wielkopolski potrzebowała rzutów karnych (3:0); w regulaminowym czasie było 31:31 (12:14).


Górnik Zabrze – Torus Wybrzeże Gdańsk 29:28 (12:15)

GÓRNIK: Liljestrand, Kazimier, Wyszomirski – Molski 2, Tokuda 1, Ilczenko 4, Rutkowski 1, Przytuła 3, Mauer 10, Łyżwa 1, Baczko 1, Artemenko 3, Krawczyk 1, Szabat, Mrozek, Kaczor 2, Kohrs, Bykowski, Wąsowski. Kary: 10 min. Trener Marcin LIJEWSKI.

WYBRZEŻE: Poźniak – Powarzyński 1, Milicević 2, Papina 1, Jachlewski 2, Kosmala 4, Pieczonka, Papaj, Będzikowski 3, Tomczak 5, Dawidowić 3, Stępień 6, Żmavc, Woźniak 1. Kary: 2 min. Trener Mariusz JURKIEWICZ.


Fot. handballzabrze.pl

Komentarze