Zobacz
Do góry

Piłka ręczna. Ile trzeba czasu, by znów wygrywać?

Nie możemy cieszyć się, że gramy dobrze, skoro przegrywamy – przyznają biało-czerwoni. Po trzech porażkach pożegnali się z mistrzostwami Europy i wczoraj wrócili do Polski.

Polacy w Goeteborgu nie sprawili żadnej niespodzianki – przegrali kolejno ze Słowenią 23:26, Szwajcarią 24:31 i Szwecją 26:28 i zajęli ostatnie miejsce w grupie F i Euro rozgrywane w Szwecji, Austrii i Norwegii zakończyli po pięciu dniach. W wypowiedziach podopiecznych Patryka Rombla po wtorkowym meczu z aktualnym mistrzem Europy – najlepszym w ich wykonaniu – przebija nuta rozgoryczenia. Praktycznie każdy z nich ma świadomość, że nasza młoda drużyna rozegrała dobre zawody, brakuje jednak doświadczenia, by nie przegrywać meczów w decydujących momentach. Można je zdobyć tylko grając z najlepszymi, ale przed Polakami trudna droga do mistrzostw świata 2021 – dwustopniowe eliminacje.

– Znowu zdarzył się parominutowy przestój, który na tym poziomie nie powinien mieć miejsca. Nie możemy cieszyć się z porażek i z tego, że gramy dobrze – zauważył bramkarz Adam Morawski. – Można słabiej zagrać, ale liczą się wygrane. Myślę, że nasze umiejętności się rozwijają. Bodźcem do rozwoju byłoby jednak zwycięstwo.

Rozgoryczony był Arkadiusz Moryto, który wytknął drużynie konkretne błędy.

– Musimy poprawić grę z kontry, zwłaszcza w pierwsze tempo. W trakcie akcji trzeba podnieść głowę i zobaczyć, że ktoś jest z przodu, a nie asekuracyjnie ustawiać atak pozycyjny. Brakuje nam doświadczenia i lepszego zgrania. Maciek Majdziński z zespołem przed turniejem był tylko dwa tygodnie. Potrzebujemy czasu – powtarzał skrzydłowy PGE Vive Kielce, który się rozmarzył.

– Za trzy lata marzę o podium na mistrzostw świata 2023, ale wiadomo, że do tego prowadzi długa droga…

Maciej Majdziński: To trochę boli, że w sumie skończyło się na trzech porażkach. Dobra gra cieszy, ale nie wystarcza do wygranej. Ze spotkania na spotkanie lepiej się jednak rozumiemy i czekamy na kwietniowy dwumecz kwalifikacyjny do MŚ – stwierdził Majdziński.

Selekcjoner Patryk Rombel przyznał, że mecz ze Szwajcarami był katastrofą, ale po spotkaniu ze Szwecją był dumny z zawodników.

– Cieszę się z tego w jaki sposób zespół zareagował. W dalszym ciągu brakuje jednak „kropki nad i”. Wychodzi brak doświadczenia. Kończymy nieskutecznie i nadziewamy się na rekontry. Rzuty karne to kolejna rzecz do poprawy. Staramy się uczyć grania ze sobą, w pełnym składzie mieliśmy tylko 11 treningów. To przynosi efekty, ale powoli. Mam świadomość, że kibice mogą się denerwować na mnie, na zawodników, ale krytykę biorę na siebie. Wierzę, że takie mecze jakie rozegraliśmy na Euro, będziemy wkrótce w stanie rozstrzygać na naszą korzyść. Jestem cierpliwy. Pytanie tylko, czy dostaniemy czas, aby odpłacić się najszybciej, jak to możliwe – zastanawiająco zakończył Rombel.

Na zdjęciu: Polscy piłkarze ręczni nie zawojowali Goeteborga, a kolejna okazja do rywalizacji z najlepszymi może się szybko nie powtórzyć…

Komentarze