Piłkarze nie pójdą łatwo na ustępstwa

 

Kilka dni temu rada nadzorcza Ekstraklasy SA, na wniosek wszystkich klubów, podjęła uchwałę o zasadach ograniczenia wynagrodzenia zawodników. Uchwała reguluje, że w związku z pandemią kornawirusa, kluby są uprawnione do obniżenia wynagrodzenia piłkarzy o 50 procent.

 

Czy taka uchwała ma moc prawną?
Eugeniusz STANEK: – Kluby mogą tak postąpić, to nie ulega wątpliwości. Tu jednak trzeba spojrzeć na każdą z umów spisanych z zawodnikami, bo to zależy od każdej takiej umowy indywidualnej. Obecna sytuacja, z którą mamy do czynienia, to coś co prawnicy ładnie określą jako „vis maior” czyli siły wyższej. Tutaj oczywiście, patrząc na wszystko, taka możliwość obniżania wynagrodzeń istnieje. Moim zdaniem wszystko powinno się odbyć na zasadzie zgody wyrażonej przez piłkarzy, ale tutaj może być problem…

Eugeniusz Stanek. Fot. glassbrudzinski.pl

Właśnie, już pojawiają się głosy, jak choćby w przypadku Jagiellonii, że gracze są na „nie”.
Eugeniusz STANEK: – Są na „nie” co do kwoty czy do wysokości, jak zostało to zaproponowane czy jak chce się ich do tego zmusić. Natomiast w niektórych umowach, tak pewnie jest wpisane, zawodnicy muszą postępować zgodnie z przepisami czy postanowieniami ekstraklasowej spółki.

Piłkarze ekstraklasy, przynajmniej niektórzy z nich, na pewno mają takie zapisy w swoich umowach. Jak jednak mówię, na pewno trzeba by analizować wszystkie z nich, jak to w szczegółach wygląda.

Jakie byłoby w takim razie najlepsze rozwiązanie?
Eugeniusz STANEK: – Takie, żeby wszystko było z góry uzgodnione. W przypadku braku takiego uzgodnienia zaczynają się problemy.

Kluby ekstraklasowe chcę mówić jednym głosem i rada nadzorcza spółki poszła im na rękę. Ale czy takie jedno systemowe rozwiązanie, wspólne dla wszystkich jest możliwe?
Eugeniusz STANEK: – Nie. Będzie to bardzo trudne, bo są piłkarze, którzy tak się przynajmniej wypowiadają. Jeżeli gram na przykład w Górniku, to zgadzam się na takie, a nie inne rozwiązanie, ale w każdym innym klubie nie zgadzam się na to, żeby mój kontrakt był obniżony o złotówkę. Różne będą postawy piłkarzy, ale osobiście uważam, że w takiej sytuacji, w jakiej się znajdujemy, to zawodnicy powinni się zgodzić na pewne obniżki i powinno zostać to uzgodnione.

Czy Polski Związek Piłki Nożnej w jakikolwiek sposób może pomóc klubom, poprzez jakąś uchwałę czy inne działanie?
Eugeniusz STANEK: – Związek mógłby pomóc, ale na pewno nie w taki jednoznaczny, autorytatywny i narzucający sposób. Jeśli chciałby jakoś pomóc, to raczej w charakterze mediacyjnym, próby znalezienia złotego środka. Natomiast jako taki, to nie ma możliwości jakiejś pomocy. Takie jest moje zdanie.

Dlaczego?
Eugeniusz STANEK: – Piłkarze są związani z klubami kontraktami. Te kluby są spółkami. Spółka ma to do siebie, że ma pewien charakter odrębności w sensie zawierania tego typu umów. Ja, jako przykładowo właściciel spółki czy takiego klubu powiem, że z jakiej racji ktoś się wtrąca do tego typu umów czy sytuacji. Jakbyście dawali jakieś środki pieniężne, to moglibyście określić, że te pieniądze idą na to czy na coś innego. Natomiast w inny sposób absolutnie nie. Tak, że PZPN nie ma tutaj możliwości jakiegoś działania.

Ekstraklasa, jako spółka, tak, ale związek – jeżeli mówimy tutaj o możliwości jakiś działań odgórnych, regulacyjnych – nie ma takiej możliwości. Oczywiście, wydać jakąś uchwałę może zawsze, ale przegra każdy spór jeżeli do sądu taką sprawę wniesie piłkarzy czy klub.

W I lidze pojawiła się, też na wniosek wszystkich klubów, rekomendacjach o ograniczaniu wynagrodzenia, ale chyba jest tutaj podobnie, jak w ekstraklasie, prawda?
Eugeniusz STANEK: – Tak, dokładnie. Zresztą jak pan spojrzy na taki kontrakt zawodnika, to z jednej strony widnieje na nim podpis przedstawiciela klubu, czy to prezesa czy jego wiceprezesa i samego piłkarza. Tam nie ma żadnych pieczęci PZPN, który w tym wszystkim absolutnie nie jest jakąkolwiek stroną.

Umowy są rejestrowane w związku, ale federacja nie jest tutaj żadną stroną w sporach czy rozmowach.

Pan mecenas, jako osoba od lat siedząca w piłkarskim środowisku, nie jest chyba optymistą, jeżeli chodzi o takie rozmowy na linii klub – piłkarz i ewentualne zrzeczenie się przez zawodników części swoich pieniędzy?
Eugeniusz STANEK: – Powiem tak, wyrażam takie obawy. Choć z drugiej strony słyszy się o piłkarzach, choć z trochę innego szczebla, że przekazują pokaźne kwoty na rzecz walki z koronawirusem. A co do naszego podwórka, to nie jestem do końca optymistą, że piłkarze tak łatwo pójdą na ustępstwa.

Tutaj można podać przykład Jagiellonii, klubu nie najbiedniejszego, gdzie piłkarze, przy kwocie obniżki o 50 procent mówią „nie”. Jeśli chodzi o kwoty obniżki mniejsze procentowo, o dwadzieścia czy trzydzieści procent, to jeszcze to akceptują, ale jeżeli chodzi o połowę, to już nie.

W poniedziałek pojawiła się informacja, że słowacki klub MSK Żylina, z powodu sytuacji związanej z kornowirusem i przerwy w graniu, a także niechęci piłkarzy do ostrych cięć swoich wysokich zarobków, został postawiony w stan upadłości. Myśli pan, że wkrótce możemy być świadkami podobnych sytuacji?
Eugeniusz STANEK: – U nas taki scenariusz też jest możliwy. Niektórzy właściciele klubów czy prezesi też mogą stanąć wkrótce przed taką sytuacją, jaka miała miejsce tam, na Słowacji.

 

Na zdjęciu: Piłkarze Jagiellonii nie są skłonni do obniżek swoich pensji. Jak będzie z innymi?

Komentarze