PLH: Zobacz, co zdarzyło się w Sosnowcu

Najciekawszym piątkowym spotkaniem PLH było to rozegrane w Sosnowcu, gdzie Zagłębie podejmowało GKS Tychy.

Po 8 minutach wysoko prowadzili goście, a wtedy rozpoczęła się bitwa o punkty. Kilka dni temu obrońcy tytułu mistrzowskiego „szorowali językami po lodzie” podczas potyczki z Bolzano w Lidze Mistrzów. Przyszły realia dnia codziennego, czyli spotkanie ligowe, i już mobilizacja zespołu była zdecydowanie niższa. Ostatecznie tyszanie odnieśli zwycięstwo, ale ambitni gospodarze sprawili im sporo kłopotu.

Tyszanie zaczęli z wysokiego „C” i w 8 min trener Marcin Kozłowski był zmuszony prosić o czas i nie przebierał w słowach. Rafał Radziszewski był bezradny po strzałach z bliskiej odległości Tomasa Sykory i Filipa Komorskiego oraz z daleka Bartłomieja Pociechy. „Radzik” bezradnie rozkładał ręce, bo okazji na podwyższenie wyniku było sporo, bo – dla przykładu – Andrej Michnow nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem.

Gospodarze po 12 min otrząsnęli się z przewagi, ale gola zdobyli w najmniej oczekiwanym momencie. Michał Bernacki przebywał w boksie kar, gdy czeski duet, Vladimir Luka – Tomasz Kana, wyprowadził wzorową kontrę. Ten ostatni na 33 sek. przed zakończeniem kary pokonał Kamila Lewartowskiego, który zastępował Johna Murraya. Adrenalina gospodarzom mocno skoczyła i od początku II tercji prowadzili równorzędną grę. Bernacki oraz Tadeas Jarosz doprowadzili do remisu. Goście zaczęli się denerwować, zaś „Radzik” ze stoickim spokojem odbijał wszystkie krążki zmierzające w jego stronę. Jednak w końcu musiał skapitulować gdy jego drużyna grała w osłabieniu (kara Słabonia). Pociecha znów popisał się uderzeniem z niebieskiej i krążek wylądował w siatce.

Na tym jednak emocje się nie skończyły. Michael Cichy zdobył gola z karnego, ale już po 14 sek. trafił Kana, gdy Mateusz Gościński przebywał zaledwie 8 sek. na ławie kar. Trwała zacięta walka, ale w 55 min tyszanie wyszli na 2-bramkowe prowadzenie i poczuli się nieco pewniej. Jednak gospodarze ambitnie walczyli i na 17 sek. przed końcem zdobyli kontaktowego gola.

– Motywację mieliśmy, ale chyba przy 3:0 spadła nam koncentracja – powiedział [Bartłomiej Pociecha], zdobwyca 2 goli. – Bardzo się cieszę z tych trafień, bo ostatnio dużo uwagi z trenerem Krzysztofem Majkowskim poświęcaliśmy celności uderzeń. Słowa uznania należą się gospodarzom za ambitną postawę.

Zagłebie Sosnowiec – GKS Tychy 5:6 (1:3, 2:1, 2:2)

0:1 – Sykora – Komorski – Michnow (3:54), 0:2 – Pociecha – Cichy – Klimenko (7:23, w przewadze), 0:3 – Komorski – Sykora – Michnow (7:59), 1:3 – Kana – Luka (15:10, w osłabieniu), 2:3 – Bernacki – Słaboń – Działo (24:21), 3:3 – T. Jarosz – Kaluża – Luka (28:25, w przewadze), 3:4 – Pociecha – Klimenko – Szczechura (39:10, w przewadze), 3:5 – Cichy (49:20, karny), 4:5 – Kana – Martinka – Luka (49:34), 4:6 – Sykora – Komorski – Michnow (54:15), 5:6 – Kana – Luka – T. Jarosz (59:43, w przewadze).

Sędziowali: Michał Baca – Szymon Urbańczyk i Rafał Noworyta. Widzów 800.

ZAGŁĘBIE: Radziszewski; Działo – Charousek, Kaluża – Martinka, Podsiadło (2) – Horzelski (4); T. Kozłowski – Słaboń (2) – Bernacki (2), Jerassow – Kana (2) – Luka, P. Jarosz – Rutkowski – A. Jaskólski, Gniewek – T. Jarosz – Pędraś. Trener Marcin KOZŁOWSKI.

TYCHY: Lewartowski; Pociecha – Ciura, Bryk – Bizacki, Novajovsky – Kotlorz, Kolarz (4); Michnow – Komorski – Sykora, Gościński (4) – Rzeszutko – Bagiński, Szczechura – Cichy – Klimenko (2), Witecki – Galant – Kogut. Trener Andrej GUSOW.

Kary: Zagłębie – 12 min, Tychy – 12 min.

 

Niefrasobliwość pod bramką

Przyjezdni szybko zaczęli, bo od trafienia Radosława Nalewajki przed upływem minuty rywalizacji. Goście raz jeszcze objęli prowadzenie, ale ostatecznie zjechali z lodu pokonani, chociaż nie musiało tak być, bo na nieco ponad minutę przed końcem trzeciej tercji Maciej Sulka ostemplował poprzeczkę. Wszystkie gole Orlik zdobywał z bliskiej odległości, co świadczy o niefrasobliwości przyjezdnych pod własną bramką.

PGE Orlik Opole – JKH GKS Jastrzębie 3:2 (1:2, 0:0, 1:0, 1:0) – po dogr.

0:1 – R. Nalewajka (0:49), 1:1 – Przygodzki (5:31), 1:2 – Kubesz – Kominek – R. Nalewajka (12:03), 2:2 – Svitac – Gorzycki (42:02), 3:2 – Bychawski – Jełakow – Gołowin (63:13).

Dwa klucze do wygranej

Gdańszczanie sprawili niespodziankę i przerwali passę sześciu zwycięstw Podhala z rzędu. Kluczowa okazała się dobra postawa w bramce Tomasza Witkowskiego, który obronił 22 z 23 strzałów rywali, a także gol w przewadze Jakuba Stasiewicza. Napastnik Automatyi wykorzystał idealne wyłożenie krążka od Josefa Vitka i nie miał problemów z umieszczeniem gumy w opustoszałej bramce.

Automatyka Gdańsk – TatrySki Podhale Nowy Targ 2:1 (0:0, 1:1, 1:0)

0:1 – Sammalmaa – Dziubiński – Jaśkiewicz (30:35), 1:1 – Polodna – Aleksjuk – Steber (31:44), 2:1 – Stasiewicz – Witek – Rożkow (50:08, w przewadze).

 

Różnica zbyt duża

Hokeiści Polonii obiecująco rozpoczęli starcie z wielokrotnym mistrzem Polski, ale ich radość nie trwała zbyt długo. Comarch Cracovia po słabszym początku szybko się otrząsnęła i do końca spotkania dyktowała warunki gry. Gdyby zawodnicy Rudolfa Rohaczka wykazali się lepszą skutecznością i dokładnością, to zdołaliby strzelić w Bytomiu przynajmniej dziesięć bramek.

Węglokoks Kraj Polonia Bytom – Comarch Cracovia 3:8 (1:2, 1:4, 1:2)

1:0 – Samusienko – Cunik (2:23), 1:1 – Bepierszcz – Vachovec – Rompkowski (10:59, w przewadze), 1:2 – Csamango – Bepierszcz – Vachovec (14:32), 1:3 – Kapica – Drzewiecki (22:51), 1:4 – Csamango – Vachovec – Rompkowski (23:25), 2:4 – Wąsiński – Samusienko (28:20), 2:5 – Kamiński – Domogała – Kruczek (31:25), 2:6 – Csamango – Vachovec – Noworyta (35:13, w przewadze), 3:6 – Wąsiński – Dybaś (53:14, w osłabieniu), 3:7 – Musioł – Domogała – Szurowski (54:34), 3:8 – Kamiński – Bepierszcz – Rompkowski (56:12).

 

Inaczej, ale podobnie

Piątkowe spotkanie na toruńskiej tafli miało zupełnie inny przebieg od czwartkowej potyczki, która zakończyła się zwycięstwem wicemistrzów Polski 6:2. Tym razem gospodarze zagrali o wiele lepiej w defensywie i zmusili GKS do wysiłku. Nie zmieniło to jednak faktu, że katowiczanie przez cały mecz kontrolowali wydarzenia na tafli i odnieśli kolejne pewne zwycięstwo.

Energa Toruń – Tauron KH GKS Katowice 0:3 (0:0, 0:2, 0:1)

0:1 – Łopuski – Wronka – Heikkinen (25:39), 0:2 – Malasiński – Wanacki (32:59), 0:3 – Wanacki – Laakkonen – Rohtla (52:59).

 

Współpraca: StaW, JK, mib,

 

 

Komentarze