Zobacz
Do góry

PlusLiga. Bez strachu do Rzeszowa

Będzinianie, choć od miejsca w play off dzielą ich tylko trzy punkty, nie myślą o nim. – Jak się za wysoko patrzy, to się można mocno sparzyć – uważa Jakub Bednaruk, trener MKS-u.

 

Gracze z Będzina zakończyli domową serię. Była ona bardzo udana. W sześciu meczach zdobyli aż 12 punktów. Zwłaszcza wręcz bezcenne okazały się „oczka” wywalczone w ostatnim starciu z Visłą Bydgoszcz, bo to główny rywal w walce o utrzymanie.

– Styl był nieistotny, liczyło się tylko zwycięstwo. Rywale sprawili nam kłopoty, bo byliśmy niechlujni, zwłaszcza w bloku. Nie potrafiliśmy zatrzymać Michała Filipa i byliśmy tym sfrustrowani. Skakaliśmy dobrze, czytaliśmy grę, a mimo to zawsze potrafił nam wcisnąć piłkę. Cieszę się, że w końcu udało się złamać bydgoszczan – stwierdził Bednaruk.

Po znakomitej serii w Będzinie po cichu zaczęto nawet przebąkiwać o awansie do czołowej ósemki, która zagra w play offie. Od ósmego Cerradu Enei Czarnych Radom i siódmego Ślepska Malow Suwałki dzielą MKS zaledwie trzy punkty. – Ani przed meczem z Visłą, ani po nim nie myślałem o ósemce. Po prostu zobaczymy co się wydarzy. Jak się za wysoko patrzy, to się można sparzyć – podsumował Bednaruk.

Ale play off może być bardzo realny po najbliższej kolejce. Będzinianie zagrają, tym razem na wyjeździe z Asseco Resovią (sob. godz. 20.30). W rzeszowskim klubie źle się dzieje, jest pogrążony w potężnym kryzysie. Dwa tygodnie temu z posadą pożegnał się trener Piotr Gruszka. Zastąpił go asystent Wojciech Serafin, ale i on nie za długo zagrzał miejsca. Drużynę z MKS-em poprowadzi Włoch Emanuele Zanini.

Z klubu musiał odejść też prezes Krzysztof Ignaczak. Jego miejsce ma zająć Piotr Maciąg. To siostrzeniec Adama Górala, szefa Asseco Poland i właściciela rzeszowskiego klubu. – Nie obawiamy się tzw. „efekty nowej miotły”. W trzy, cztery dni nowy trener nie odmieni diametralnie gry rzeszowian. Przygotowujemy się na maksa, dostajemy od naszego sztabu trenerskiego informacje i zrobimy wszystko, by wygrać – zapewnił Rafał Sobański, przyjmujący MKS-u.

Ciekawie z pewnością będzie również w Bełchatowie. PGE Skra w klasyku podejmuje (niedz. 14.45) Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Dla obu zespołów to mecz o wywalczenie jak najlepszej pozycji przed play offem. Kędzierzynianie do Bełchatowa jadą w dobrych humorach. Po pokonaniu 3:0 Vojvodiny Nowy Sad z kompletem zwycięstwa awansowali do kolejnej rundy Ligi Mistrzów.

Bełchatowianie z kolei ostatnio przegrali nieoczekiwanie w Suwałkach ze Ślepskiem i zakończyli wspaniałą serię 10 wygranych z rzędu. Przeciwko ZAKSIE w ich szeregach zabraknie kontuzjowanego Artura Szalpuka.

Komentarze