PlusLiga. Prać się i bić

Wiemy, jak mamy zatrzymać Jakuba Jarosza – zapewnia Miłosz Zniszczoł, środkowy Aluronu CMC Warty Zawiercie przed starciem z katowiczanami.


GieKSa jest rewelacją początku sezonu. Wygrała dwa bardzo trudne mecz, z Treflem Gdańsk (3:2) i Asseco Resovią (3:0). Zwłaszcza wynik i postawa w tym drugim starciu zrobiły ogromne wrażenie. W ekipie z Rzeszowa bowiem pełno siatkarskich gwiazd i celuje w medale. GKS natomiast przed rozgrywkami stawiany był w gronie zespołów, które mają walczyć o utrzymanie.

Na początku rozgrywek formą zaimponował Jakub Jarosz. Rozbił rzeszowian. Nic sobie nie robił nawet z potrójnym blokiem. W trzech setach zdobył aż 27 punktów, atakując z 62 procentową skutecznością! – Nie powiem, że to moja druga młodość. Póki jest zdrowie i może grać, należy cieszyć się siatkówką – twierdzi Jarosz.

Drugim bohaterem GieKSy jest Jakub Szymański. 23-latek, który w GKS jest od 2019 roku, w bieżącym sezonie wychodzi w podstawowym składzie. I wykorzystuje szansę. Przeciwko Treflowi zdobył aż 22 punkty, co jest jego rekordem na parkietach ekstraklasy.

– Nikt nie spodziewał się takiego rozpoczęcia w naszym wykonaniu, ani działacze, ani kibice. Mamy na swoim koncie pięć punktów i jesteśmy bardzo zadowoleni – przyznaje siatkarz. – Najważniejsze, że nie przegraliśmy meczu w szatni. Podjęliśmy walkę, to zaowocowało bardzo dobrym wynikiem – podkreśla.

Mimo świetnej postawy to jednak nie katowiczanie, a gracze z Zawiercia będą faworytami sobotniego spotkania (godz. 14.45, transmisja w Polsat Sport). Własna hala, wsparcie kibiców, potencjał zawodników, równie wysoka forma co GKS – to z kolei ich atuty.

„Jurajscy rycerze” również mogą pochwalić się dwoma wygranymi, a do tego ze Ślepskiem Malow Suwałki i Treflem wywalczyli komplet punktów. Klasę pokazał zwłaszcza Uros Kovacević. Serbski gwiazdor już przewodzi rankingom na najlepiej punktującego (50 pkt) oraz atakującego (46 pkt.) – Wiemy, jak mamy zatrzymać Jakuba Jarosza – przekonuje Miłosz Zniszczoł, środkowy Aluronu CMC Warty.

– Z drugiej strony gra one wiele lat w PlusLidze, wszyscy wiedza jak atakuje, a mimo to i tak radzi sobie z trudnymi piłkami. Musimy skupić się na całej drużynie, a nie tylko na jednym zawodniku. W momencie gdy zagramy dobrze, to nie powinniśmy mieć dużych problemów. Dobrze rozpoczęliśmy obecny sezon, wszyscy zawodnicy mają przekonanie, że to nie jest jeszcze nasz najwyższy poziom, stać nas na więcej – dodaje.

Dzisiejsze starcie zapowiada się więc na siatkarską wojnę. – Jedziemy do Zawiercia się prać, bić. Zobaczymy co się wydarzy. My nic nie musimy i to jest nasza przewaga – zapowiada Grzegorz Słaby, trener GKS-u.


Na zdjęciu: Jakub Jarosz znajduje się w wybornej formie. Czy wystarczy na zawiercian?

Fot. Tomasz Kudala/PressFocus

Komentarze