Zobacz
Do góry

PlusLiga. W zawieszeniu, czyli niewiele da się zrobić

– Zostajemy w domu i czekamy na decyzję. Jeśli będzie ona taka, że gramy dalej, to wracamy do hali trenować – mówi Lukas Kampa, rozgrywający Jastrzębskiego Węgla.

 

Po ogłoszeniu przez Polską Ligę Siatkówki zawieszenia rozgrywek większość zespołów zaprzestała też treningów. Na taki ruch zdecydowali się choćby szefowie Aluronu Virtu CMC Zawiercie i to mimo że władze Zawiercia poszły na rękę klubowi, pozwalając mu na treningi w miejskiej hali OSiR II. Została ona zamknięta dla osób postronnych. Wstęp miały jedynie oprócz drużyny seniorskiej siatkarzy, również piłkarze ręczni Viretu CMC Zawiercie.

Zajęcia indywidualne

„W związku z zawieszeniem rozgrywek PlusLigi ze względu na rozprzestrzenianie się koronawirusa SARS-CoV-2 oraz mając na uwadze zdrowie nie tylko siatkarzy i sztabu szkoleniowego Aluron Virtu CMC, ale także ich rodzin, podjęta została decyzja o zawieszeniu treningów pierwszej drużyny” – czytamy w oficjalnym komunikacie klubu. „Pozwoli to z jednej strony naszym siatkarzom na regenerację i wzmocnienie odporności organizmu, a z drugiej wykluczy konieczność wychodzenia z domu. Liczymy, że pozwoli to wrócić w zdrowiu i z pełną energią do gry, gdy sytuacja epidemiologiczna w kraju zostanie unormowana” – czytamy dalej. Wznowienie treningów ma nastąpić 23 marca.

Na podobny krok zdecydowali się też szefowie GKS Katowice. – Każdy z zawodników dostał indywidualny program treningowy do wykonywania w domu. Taki trening wykonywany w specyficznych warunkach ma przede wszystkim utrzymać organizmy w gotowości i odpowiedniej formie, choć nie zastąpi on zajęć w hali lub siłowni. Do tego drużyna otrzymała zalecenie unikania skupisk ludzkich i prowadzenie wszelkich sportowych aktywności zgodnie z wszelkimi wytycznymi dotyczącymi bezpieczeństwa – wyjaśnił Dariusz Daszkiewicz, trener GieKSy.

Trening rzecz święta

Nie wszystkie drużyny poszły katowickim czy zawierciańskim śladem. Beniaminek ligi Ślepsk Malow Suwałki trenuje normalnie. – Wszyscy chłopcy są zdrowi, a zatem w czasie kiedy rozgrywki są zawieszone zrobimy wszystko, żeby jak najlepiej przygotować się do dwóch ostatnich spotkań rundy zasadniczej. Nie wyobrażam sobie żebyśmy grali przy pustych trybunach, ale jeśli nie będzie innego wyjścia to oczywiście zagramy – podkreślił Andrzej Kowal, trener Ślepska.

Długo z odwołaniem zajęć wstrzymywali się też szefowie i trenerzy Cerradu Enei Czarnych Radom. Do wysłania zawodników na „przymusowy urlop” zmusiła ich decyzja władz miasta, które zamknęły w mieście wszystkie obiekty sportowe.

Podwójny kłopot jastrzębian

W klubach panuje niepewność, a przedstawiciele klubów niewiele mogą zrobić. Pozostaje im tylko czekać na rozwój wypadków. Przerwa ma trwać do 1 kwietnia. Co dalej? Nikt nie wie. Decyzja kiedy i w jakiej formule, przy pustych trybunach czy z udziałem kibiców dokończone zostaną rozgrywki powinna zapaść do 25 kwietnia.

Rozpatrywanych jest kilka wariantów dokończenia sezonu. Jednym z nich jest zmiana zasad play off. Zamiast trzech meczów rozgrywany byłby dwumecz. Mówi się także o odwołaniu rywalizacji o poszczególne miejsca, a jedynie pierwsza czwórka, czyli: Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, VERVA Warszawa ORLEN Paliwa, PGE Skra Bełchatów oraz Jastrzębski Węgiel zmierzyłaby się o mistrzostwo Polski.

Ten ostatni klub jest w wyjątkowo trudnym położeniu, bo wciąż pozostaje w grze w Lidze Mistrzów. Jego dwumecz z Itas Trentino, jak wszystkie mecze odbywające się pod egidą Europejskiej Konfederacji Siatkówki, CEV, także został przesunięty przynajmniej do 3 kwietnia.

– Dla nas to dziwna sytuacja. Dla wszystkich to coś nowego, czego wcześniej nie było. Niewiele możemy zrobić. Czekamy, zostajemy w domu. Pozostaje nam jedynie czekać na decyzję i jeśli będzie ona taka, że gramy dalej, to my wracamy do hali trenować. Chcemy zagrać, ale w tym momencie najważniejsze jest to, że wszyscy są zdrowi.

W Polsce czuję się bezpiecznie i nie martwię się. widzimy, że cały świat sportu w tym momencie stanął. Są drużyny, które nie mogą trenować. Musimy zostać w domu i po prostu czekać. W tym momencie sport nie jest najważniejszy. To dla nas ciężka i smutna decyzja, ale jedyna słuszna – podsumował Lukas Kampa, niemiecki rozgrywający Jastrzębskiego Węgla.

– CEV chyba ma jeszcze nadzieję, że uda się skończyć Ligę Mistrzów, ale nie wiadomo jak to będzie wyglądać jutro czy za tydzień. Myślę, że będzie podobnie i bardzo trudno będzie dokończyć rozgrywki – dodał.

 

Na zdjęciu: Jakub Jarosz na parkiecie zrobił wszystko, by z katowiczanami zagrać w play offie. Decyzja zapadnie jednak przy zielonym stoliku.

Komentarze