Zobacz
Do góry

Po remisie z Pogonią koronacja odłożona

Bardzo trudne warunki Piastowi w Szczecinie postawiła Pogoń, ale mimo tego gliwiczanie mieli swoje okazje, żeby… zostać mistrzem Polski. Druga szansa nadejdzie w niedzielę, gdy śląski zespół zagra u siebie z Lechem.

Obaj trenerzy nie mieli stuprocentowo komfortowej sytuacji przed wczorajszym meczem. Kosta Runjaić nie mógł skorzystać m.in. z usług środkowego obrońcy Mariusza Malca. W kadrze meczowej zabrakło Michała Żyry, który kilka dni temu wybiegł w wyjściowym składzie w meczu z Legią. Niespodzianki były też na ławce rezerwowych „Portowców”. Po raz pierwszy od 31 sierpnia 2018 roku zasiadł na niej kapitan Adam Frączczak, który wrócił po poważnej chorobie. Premierowo w kadrze szczecinian znalazł się… 15-letni Kacper Kozłowski, który rok temu grał w Centralnej Lidze Juniorów!

Przyczajony tygrys

Z kolei Waldemar Fornalik w roli zastępcy pauzującego za żółte kartki Aleksandara Sedlara widział Słoweńca Urosza Koruna. Ciekawie wyglądało też zestawienie pomocy, bo niezbyt często w tym sezonie razem grało trio Hateley-Jodłowiec-Dziczek. – Na pewno stać nas na dużo i drużyny, które przyjeżdżają do Szczecina czują respekt. Piast ma jakość i musimy uważać na ich akcje w ofensywie – mówił pomocnik Pogoni Kamil Drygas i dokładnie tak wyglądała pierwsza połowa.

Pogoń zaczęła z większym animuszem, a gliwiczanie byli bardzo uważni w defensywie. Pierwsza groźna akcja gospodarzy zakończyła się mocnym strzałem wspomnianego Drygasa, ale Jakub Szmatuła pewnie złapał piłkę. Szczecinianie głównie starali się atakować prawą stroną, gdzie dobrze dysponowani byli Sebastian Kowalczyk i Zvonimir Kożulj. Gliwiczanie… także odpowiadali swoim prawym skrzydłem, gdzie aktywny był jak zwykle Martin Konczkowski. Pierwsza akcja pomocnika zakończyła się niecelnym uderzeniem Piotra Parzyszka. Dużo groźniejszy był strzał zza linii pola karnego w wykonaniu Joela Valencii. Bramkarz Pogoni, Jakub Słowik musiał popisać się efektowną paradą. W odpowiedzi dwa strzały oddał Benyamina, ale dwukrotnie nie trafił w bramkę.

Poprzeczka z Pogonią

Im dłużej trwała pierwsza odsłona, tym coraz więcej do powiedzenia mieli zawodnicy trenera Waldemara Fornalika. Nie tylko gliwiczanie dłużej utrzymywali się przy piłce, odrzucając gospodarzy od własnego pola karnego, ale także coraz groźniej atakowali. I dwukrotnie byli o centymetry od gola. Najpierw Mikkel Kirkeskov był bliski powtórzenia strzału z derbów w Górniku. Tym razem po rzucie wolnym piłka uderzyła w poprzeczkę. Podobnie zakończyła się świetna kontra Piasta, gdy Valencia zagrał do Jodłowca, a ten dostrzegł w polu karnym Piotra Parzyszka. Ten huknął z woleja, ale po raz drugi obił aluminium. – Dużo trenujemy uderzenie z woleja, Jodła ostatnio pokazał jak to zrobić, a ja byłem blisko – śmiał się w przerwie Piotr Parzyszek. – Pogoń to bardzo dobry zespół. Gdyby nie mieli pecha z kontuzjami, to pewnie powalczyliby o pierwszą czwórkę – dodał napastnik Piasta.

Okazje były

Piast drugą część meczu zaczął zdecydowanie ofensywniej, jakby znając wynik meczu w Białymstoku. Gliwiczanie na dłużej zagościli w okolicach pola karnego gospodarzy, ale brakowało gościom ostatniego podania i wykończenia. Pogoń otrząsnęła się z tej przewagi po 10 minutach i na boisku zrobiło się coraz ciekawiej. Świetnej okazji doczekał się Piast, gdy najpierw strzał Konczkowskiego został zablokowany, a dobitkę Parzyszka świetnie zatrzymał bramkarz Pogoni. W odpowiedzi blisko gola dla „Portowców” po rzucie rożnym był stoper Sebastian Walukiewicz. Zapędy obu drużyn na 9 minut zahamował… dym z odpalonych przez kibiców rac. Po wznowieniu gry zespołom trudno było wrzucić piąty bieg w końcówce meczu. Co nie oznacza, że nie brakowało emocji. Szanse po główce miał obrońca Pogoni Jarosław Fojut. Mecz trwał niemalże 100 minut i w doliczonym czasie gry kapitalną okazję na gola zmarnowali gliwiczanie. Tom Hateley popędził na bramkę Bursztyna i zamiast podać do osamotnionego Valencii… potknął się o własne nogi. Swoją okazję miał też Valencia, ale trafił prosto w ręce golkipera gospodarzy… Mimo tego Piast jest jeden mecz bliżej mistrzostwa Polski.

 

Pogoń Szczecin – Piast Gliwice 0:0

POGOŃ: Bursztyn – Bartkowski, Walukiewicz, Fojut, Matynia – Kożulj, Podstawski – Kowalczyk (68. Hostikka), Drygas, Majewski (87. Guarrotxena)– Benyamina (78. Frączczak). Trener Kosta RUNJAIĆ. Rezerwowi: Załuska, Stec, Żurawski, Kozłowski.

PIAST: Szmatuła – Pietrowski, Czerwiński, Korun, Kirkeskov – Konczkowski (89. Felix), Hateley, Jodłowiec (63. Badia), Dziczek, Valencia – Parzyszek (80. Tomczyk). Trener Waldemar FORNALIK. Rezerwowi: Dybowski, Byrtek, Mokwa, Sokołowski.

Sędziował Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów: 3689.

Piłkarz meczu – Urosz KORUN

 

Na zdjęciu: Piast w Szczecinie napotkał na spory opór Pogoni.

 

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Ekstraklasa