Podbeskidzie. Karol – mistrz kornerów

Dośrodkowania z rzutów rożnych 30-letniego skrzydłowego przyniosły „góralom” trzy z pięciu goli, jakie zespół strzelił w rundzie wiosennej.


Podbeskidzie Bielsko-Biała strzeliło w tegorocznych rozgrywkach pięć bramek. Cztery z nich padły po stałych fragmentach gry, jedna z rzutu karnego, a trzy po dośrodkowaniach z rzutów rożnych. Za każdym razem z kornerów piłkę w pole karne dostarczał Karol Danielak. Bezpośrednią asystę skrzydłowy Podbeskidzia zaliczył jednak tylko raz w starciu z Górnikiem Zabrze, kiedy to zacentrował w szesnastkę, a Kamil Biliński strzałem głową dał „góralom” zwycięstwo. W meczu z Legią Warszawa centrując z narożnika boiska – trochę przypadkowo… trafił w głowę Marko Roginicia. Piłka spadła pod nogi Rafała Janickigo, który popisał się instynktem snajpera.

Wykonywać jak najlepiej

W minioną sobotę podczas akcji Danielak – Roginić przypadku już jednak nie było. Skrzydłowy bardzo udanie wrzucił piłkę na krótki słupek, gdzie zbiegł Chorwat, który przedłużył zagranie w kierunku dalszego słupka, a tam obrońca bielskiego zespołu z najbliższej odległości wpakował futbolówkę do siatki. Podbeskidzie w starciu z Jagiellonią Białystok wykonywało aż dziewięć rzutów rożnych i trzeba przyznać, że po każdym dośrodkowaniu, a wszystkie wykonywał Danielak, w polu karnym zespołu z Podlasia było groźnie.

– Do wykonywania stałych fragmentów gry mocno się przykładam. Trenujemy to intensywnie. Zapadła decyzja sztabu szkoleniowego, że to ja je wykonuje i staram się robić to, jak najlepiej – powiedział po spotkaniu Karol Danielak. Warto, odnośnie tego zawodnika podkreślić dwie rzeczy w kontekście meczu z Jagiellonią. Po kolejnym z jego dośrodkowań, już w drugiej połowie, Podbeskidzie mogło strzelić zwycięskiego gola, ale Siergiej Miakuszko, który zebrał zbyt krótko wybitą piłkę, huknął prosto w Xaviera Dziekońskiego, golkipera „Jagi”. Tuż przed przerwą z kolei, Danielak miał świetną sytuacją na 2:0, ale piłka najpierw spłatała mu, na trudnej murawie, psikusa, a następnie posłał ją nad bramką.

Ponad połowa po stałych fragmentach

Generalnie jednak skrzydłowy, który w sezonie 2019/20 był najlepszym strzelcem Podbeskidzia, mógł być zadowolony zarówno ze swojego występu, jak i z punktu, który jego zespół wywalczył, bo było to już ósme wiosenne „oczko” bielskiej drużyny, a przypomnijmy, że przez całą jesień beniaminek zdobył ich tylko 9. – Z przebiegu meczu z Jagiellonią – szanujemy ten punkt – powiedział Danielak.


Czytaj jeszcze: Wiatr w żagle

– Ale w pierwszej połowie mogliśmy, ja mogłem, „ustrzelić” rywala na 2:0. Cóż, nie udało się. Rywal dobrze wszedł w drugą połową, a my przespaliśmy jej początek. Na szczęście skończyło się tylko na jednym straconym golem, bo VAR „cofnął” drugą bramkę. Od poniedziałku skupiamy się na Rakowie i będziemy rozpracowywać rywala – podkreślił 30-letni skrzydłowy, który w nie we wszystkich meczach w tym roku wystąpił w wyjściowym ustawieniu.

Od początku grał z Legią i z Jagiellonia, a w meczach z Górnikiem i Cracovią wchodził na boisko z ławki. Taka sytuacja spowodowana jest też tym, że trener Robert Kasperczyk rotuje składem, a niemałe znaczenie ma przepis o młodzieżowcu, bo przypomnijmy, że w bielskiej drużynie jest Maksymilian Sitek, który występuje na tej samej pozycji co Danielak. Warto jednak, o czym przekonali się kibice Podbeskidzia już trzy razy w tej rundzie, stawiać na bardziej doświadczonego piłkarza, bo w po stałych fragmentach gry „górale” strzelili w tym sezonie 9 z 18 bramek, czyli połowę, a Danielak ma w tym swój spory udział.


Na zdjęciu: Karol Danielak miał w tej rudzie ważny udział przy ponad połowie goli, jakie zdobyło Podbeskidzie.
Fot. Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus.pl

Komentarze