Piorunująca końcówka Podbeskidzia. Odra może sobie pluć w brodę

W pierwszej połowie pod Klimczokiem działo się niewiele. A jeśli już, to stroną przeważającą byli goście. Podopieczni Mariusza Rumaka najpierw próbowali strzałów z dystansu i po jednym z nich, soczystym uderzeniu Sebastiana Boneckiego, Rafał Leszczyński interweniował z najwyższym trudem. Podbeskidzie? W zasadzie tylko raz – w dodatku na początku spotkania – kiedy to Kacper Kostorz pchnął piłkę w kierunku bramki. Futbolówkę wyekspediował następnie daleko obrońca opolskiego zespołu.

W 35. minucie spotkania Odra Opole dopięła swego. Trzeba przyznać, że w zachowaniu Szymona Skrzypczaka było sporo fantazji. Napastnik Odry otrzymał dobre, prostopadłe podanie z głębi pola. Skorzystał z błędu Aleksandra Komora, który był fatalnie ustawiony i znalazł się w sytuacji „sam na sam” z bramkarzem rywala. Wówczas podjął szybką decyzję i elegancką podcinką przelobował Leszczyńskiego, który wybiegał z bramki i… stanął jak wryty.

W 52. minucie spotkania powinno być 2:0 dla Odry. Goście umiejętnie skontrowali, a piłkę otrzymał w polu karnym Krzysztof Janus. Miast uderzać po ziemi próbował skończyć akcję efektownie i szukał dalszego słupka. Pomylił się nieznacznie, ale nie zasługuje na pochwałę – opolanie powinni podwoić swój kapitał. Chwilę później poważnie, po raz pierwszy w tym spotkaniu, bramce przyjezdnych zagrozili „górale”. Damian Hilbrycht stanął „oko w oko” z Arturem Krysiakiem, ale nie był w stanie opanować piłki i nie skończył akcji strzałem.

To były najciekawsze minuty w tym spotkaniu. Odra wykonywała następnie rzut wolny. Z piłką minął się Rafał Leszczyński. Futbolówka spadła wprost na nogę Jakuba Modera, ale skrzydłowy reprezentacji Polski do lat dwudziestu, mający przed sobą prawie 18 metrów kwadratowych bramki, nie był w stanie w nią trafić i uderzył obok słupka. Nie zmieniało to jednak faktu, że przyjezdni cały czas byli drużyną lepszą. Ale chyba za szybko uznali, że rywal nie jest w stanie strzelić im gola.

W 78. minucie spotkania popełnili błąd, bo pozwolili dośrodkować piłkę w pole karne Przemysławowi Płachecie. Tam Damian Hilbrycht okazał się lepszy od opolskiego obrońcy i zdołał skierować piłkę do siatki. To pierwszy w karierze gol tego zawodnika na poziomie I ligi. Chwilę później „górale” mogli prowadzić. Kolejny z bielskich młodzieżowców, Kacper Gach, mocno uderzył z ostrego kąta. Futbolówka minęła już Artura Krysiaka, ale swojego bramkarza wyręczył Serafin Szota.

Bielszczanie poczuli krew. Przemysław Płacheta, w 84. minucie, wykonywał rzut rożny. Piłka spadła pomiędzy zawodników w polu karnym i jeden z nich zagrał ręką. Arbiter nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny dla Podbeskidzia, który na bramkę zamienił Bartosz Jaroch. Prawy obrońca już po raz siódmy w tym sezonie wpisał się na listę strzelców, a następnie Podbeskidzie nadal szło za ciosem. Akcję rozprowadził Adrian Gomez. Valerijs Szabala zagrał wzdłuż bramki do Hilbrychta, ale ten uderzył w słupek.

W 90. minucie meczu Odra miała wyborną sytuację, aby doprowadzić do wyrównania. Piłka, trochę przypadkowo, spadła pod nos Mariusza Rybickiego, który był wyraźnie zaskoczony i pewnie dlatego strzelił z metra wprost w Rafała Leszczyńskiego. To się zemściło. W drugiej doliczonej minucie Przemysław Płacheta urwał się lewą stroną i postanowił umieścić piłkę w krótkim rogu bramki Odry. Krysiak piłkę miał na rękach, ale uderzenie było mocne i futbolówka wpadła do siatki. Po piorunującej końcówce Podbeskidzie, w ostatnim w tym sezonie meczu przed własną publicznością, okazało się lepsze od opolskiego rywala.

 

Podbeskidzie Bielsko-Biała – Odra Opole 3:1 (0:1)

1:0 – Skrzypczak, 35 min,
1:1 – Hilbrycht, 78 min,
2:1 – Jaroch, 85 min,
3:1 – Płacheta, 90+2 min

PODBESKIDZIE: Leszczyński – Jaroch, Komor, Wiktorski, Gach – Kostorz, Rakowski. (54. A. Gomez), Mystkowski (41. Hilbrycht), Rzuchowski, Płacheta – Roginić (71. Szabala).
ODRA: Krysiak – Mikinicz, Szota, Żemło, Brusiło – Moder, Bonecki (89. Trojak), Niziołek, Czyżycki, Janus (85. Janus) – Skrzypczak (85. I. M. Gomez).

Sędziował Zbigniew Dobrynin (Łódź).

Żółte kartki: Rakowski, Gomez – Czyżycki, Janus.
Widzów 2066.

 

Zobacz jeszcze: Smutne pożegnania w Podbeskidziu

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze