Zobacz
Do góry

Podbeskidzie. Pierwsze z dedykacją

Po niedzielnym meczu zarówno trener Krzysztof Brede, jak i Karol Danielak przyznali, że w trafieniach tego drugiego nie było przypadku.

Nie obyło się bez specjalnej dedykacji, chociaż kiedy po raz pierwszy w niedzielnym meczu ze Stalą Mielec, Karol Danielak trafił do siatki rywala, to z pewnością nie przypuszczał, że wpisze się na listę strzelców w meczu tym jeszcze dwa razy. Po pierwszym trafieniu, dzięki któremu gospodarze doprowadzili do wyrównania, skrzydłowy „górali” schował piłkę pod koszulkę. W taki sposób często piłkarze celebrują gole, a jest to sygnał, że spodziewają się przyjścia na świat potomka. I nie inaczej jest w przypadku Danielaka właśnie. – Bramkę zadedykowałem naszej córeczce, która na świat przyjdzie we wrześniu i z niecierpliwością, wraz z żoną, czekamy na rozwiązanie. Wcześniej nie było okazji, aby tak cieszyć się z gola – uśmiechał się po meczu niekwestionowany bohater Podbeskidzia. Gdyby „Sport” oceniał, jak to miało miejsce w przeszłości, zawodników w meczach pierwszoligowych, to za występ niedzielny przyznałby Karolowi Danielakowi najwyższą możliwą ocenę, czyli 10.

Nawet w juniorach

I nie chodzi jedynie o to, że zawodnik aż trzy razy trafił do siatki, a dwa z tych goli były nadzwyczajnej urody, po padły po strzałach z dystansu. 28-latek przez cały mecz prezentował się bardzo dobrze, choć to oczywiście trafienia były okrasa do całości. Po meczu zawodnik, niezwykle skromnie, opowiadał o swoim wyczynie. – Bez przesady. Podchodzę do tego bardzo spokojnie. Fajnie, że udało się strzelić te trzy bramki. Bardzo się teraz cieszymy, ale to jeden mecz z wielu. Przed nami jeszcze wiele ciężkich spotkań i będziemy ciężko pracować, aby wygrywać kolejne starcia – powiedział piłkarz, który poprzedniego sezonu do udanych na pewno zaliczyć nie może. Przypomnijmy, że wiosnę 28-latek spędził w IV-ligowych rezerwach Arki Gdynia, bo wcześniej nie potrafił załapać się w kadrze ekstraklasowego zespołu. Po transferze do Podbeskidzia wyraźnie odżył. Już w jednym ze sparingów strzelił dwa gola, a na inaugurację trafił w Sosnowcu.

Podbeskidzie. Niesamowity Danielak

Na swoim koncie ma zatem już cztery ligowe trafienia i wraz z Omranem Haydary’m z Olimpii Grudziądz przewodzi klasyfikacji strzelców I ligi. – Nigdy, nawet w juniorach, nie zdarzyło mi się ustrzelić hat tricka. Dublety się zdarzały, ale trzy gole w jednym meczu zdobyłem po raz pierwszy. Mam nadzieję, że czy ja, czy też koledzy będą strzelać bramki. Ważne, żeby były trzy punkty. A to, kto strzeli bramkę, jest mało istotne – podkreślił skrzydłowy bielskiego zespołu. Sprawdziliśmy. Dwa gole Karol Danielak strzelił na koniec sezonu 2011/12 rozgrywek II ligi, kiedy był piłkarzem Jaroty Jarocin i trafił dwukrotnie na stadionie ROW-u Rybnik. Dwa lata później taka sztuka udała mu się w barwach Chrobrego Głogów i to dwukrotnie. W starciu ligowym z Rozwojem Katowice, a także w meczu rundy przedwstępnej PP z rezerwami Zagłębia Lubin.

Budować swoją twierdzę

Bramki z meczu przeciwko Stali Mielec nie były dziełem przypadku. Po meczu trener Podbeskidzia, Krzysztof Brede, przyznał, że uderzenia z daleka były jednym z wariantów na to spotkanie. – Jednym z naszych założeń było to, aby oddawać jak najwięcej strzałów z dystansu. Z każdej możliwej pozycji, przy każdej nadarzającej się okazji, chcieliśmy nękać bramkarza rywali i to robiliśmy. Karol Danielak nie jest żadną ukrytą opcją, ale zawodnikiem, któremu ufam i wierzę, a on dobrze wykonuje swoją pracę – podkreślił szkoleniowiec „górali”, a Danielak potwierdził słowa trenera.

Bomby z dystansu mikrego skrzydłowego rzeczywiście napsuły sporo krwi Sewerynowi Kiełpinowi i okazały się kluczem do zwycięstwa w prestiżowym spotkaniu. Bohater Podbeskidzia przyznał jednak, że rywala, który otwarcie mówi o tym, że chce awansować do ekstraklasy, jego drużyna nie potraktowała w sposób szczególny. – Jakiejś dodatkowej presji nie narzucamy sobie przed żadnym meczem. Podeszliśmy do tego spotkania, jak do każdego innego. Początek był ciężki. To na pewno wymagający rywal i myślę, że w kolejnych spotkaniach będzie mocno punktował – podkreślił Karol Danielak, który wyraził nadzieję, że po dwóch kolejnych wyjazdach, jakie czekają teraz Podbeskidzie, zespół będzie kontynuował dobrą passę przed własną publicznością. – Każdy woli grać u siebie. Po to, aby zwycięstwami budować swoją twierdzę. Bardzo dobrze zaczęliśmy rozgrywki na swoim boisku i plan jest taki, aby po powrocie do domu kontynuować dobrą grę i osiągać dobre wyniki – zaznaczył autor niedzielnego hat tricka pod Klimczokiem.

 

Na zdjęciu: W niedzielę Karol Danielak miał celownik wyregulowany idealnie.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Bez kategorii