Zobacz
Do góry

Podbeskidzie. Polowali na skrzydłowego

W końcówce okienka transferowego „górale” próbowali się wzmocnić, ale bez efektu, choć działacze starali się o to.

Mateusz Sopoćko, który pod koniec sierpnia trafił na wypożyczenie z Lechii do Podbeskidzia, był ostatnim transferem, jakiego w letnim okienku dokonał klub spod Klimczoka. Zawodnik ten zdążył już zadebiutować w pierwszym zespole bielszczan. Jak się okazuje, w ostatnich dniach letniego okienka transferowego oficjele czynili starania o kolejnych graczy.

– Pracowaliśmy do samego końca nad pozyskaniem zawodników, którzy pasowaliby do koncepcji trenera – przyznał w rozmowie z klubowymi mediami prezes „górali”, Bogdan Kłys, który zaznaczył jednocześnie, że z ruchów kadrowych poczynionych latem jest zadowolony w 90 procentach.

Co w takim razie nie poszło tak, żeby satysfakcja była stuprocentowa? Wydaje się, że w tym, że nie udało się pozyskać żadnego z zawodników, którymi Podbeskidzia mocno się interesowało. Chodzi konkretnie o trzy nazwiska. – W ostatnich tygodniach rozmawialiśmy z takimi piłkarzami, jak Mateusz Mak, który zdecydował się na przenosiny do Stali Mielec. Jakub Łukowski był bliski transferu do Podbeskidzia, ale wylądował w Miedzi Legnica, a Maksymilian Banaszewski zdecydował się na pozostanie w ekstraklasowej Arce Gdynia – wyliczył sternik klubu spod Klimczoka.

Podbeskidzie. Obrońca zdrowieje

Analizując pozycję i inklinację do gry każdego z wymienionych zawodników, chodziło o pozyskanie skrzydłowego, mogącego grać zarówno na prawej, jak i na lewej stronie. Szukano zatem alternatywy i konkurencji dla Karola Danielaka. Nie wiadomo czy wymieniony zawodnik o tym wiedział, ale jeżeli tak, to dał wszelkie argumenty ku temu, aby władze klubu nie rozpaczały z powodu nieudanych negocjacji z wyżej wymienionymi. Przypomnijmy, że Danielak jest obecnie – z dorobkiem czterech goli – najskuteczniejszym piłkarzem Podbeskidzia, a wygrany 4:1 mecz ze Stalą Mielec zapamięta długo, bo strzelił w nim trzy gole.

Przedostatnim transferem Podbeskidzia tego lata było pozyskanie Ivana Martina z Odry Opole. „Górale” usilnie poszukiwali napastnika. – Mieliśmy pod obserwacją Lukasza Żeleznika, ale nie szukaliśmy zawodnika, który zastąpiłby Marko Roginicia. Tylko takiego, który byłby dla niego wsparciem – zdradził prezes Kłys. Wspomniany przez sternika „górali” Żeleznik to zawodnik grającego w czeskiej ekstraklasie Fastavu Zlin. W ubiegłym sezonie piłkarz ten, w 18 ligowych występach, zdobył jednego gola, choć w przeszłości bywał zdecydowanie bardziej skuteczny. Było to jednak dawno temu, kiedy jego drużyna grała na zapleczu czeskiej ekstraklasy. W sezonie 2012/13 zawodnik ten został królem strzelców na drugim poziomie rozgrywkowym za naszą południową granicą. Do Podbeskidzia 29-letni piłkarz, który grywał w juniorskich reprezentacjach Czech, ostatecznie nie trafił.

 

Na zdjęciu: Karol Danielak dał władzom klubu wszelkie argumenty ku temu, aby nie szukały dla niego konkurenta.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze