Podbeskidzie. Test pewnej ewentualności

 

W sparingu przeciwko Podhalu Nowy Targ sztab szkoleniowy bielszczan przyglądał się słowackiemu lewemu obrońcy, Markowi Vaclavovi, ale okazało się, że nie jest to zawodnik, który mógłby podnieść rywalizację w walce o wyjściową jedenastkę.

Przypomnijmy, że „górale” poszukują zawodnika na lewą stronę defensywy, a najlepiej takiego, który mógłby zagrać również na jej środku. W każdym zespole, który mierzy wysoko, winno bowiem znajdować się czterech stoperów i trener Krzysztof Brede doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Po odejściu Kamila Wiktorskiego w kadrze Podbeskidzia zostało trzech nominalnych środkowych defensorów, Dmytro Baszłaj i Kornel Osyra, czyli żelazny duet z jesieni, a także pierwszy zmiennik – Aleksander Komor.

Więcej pewności siebie

W pierwszej połowie sobotniego meczu zagrali Baszłaj z Osyrą właśnie. Po przerwie na plac gry wszedł Komor, któremu partnerował Jakub Bieroński. To niespełna 17-latek, który jesienią zaliczył debiut. Zagrał od początku spotkania w Radomiu, zastępując na pozycji defensywnego pomocnika Konrada Sierackiego, pauzującego za kartki. Tym razem zaprezentował się na innej pozycji, choć – jak sam przyznał – woli grać w drugiej linii.

– Trener sporadycznie próbuje mnie w obronie i nie jest to dla mnie nowość, ale gra na tej pozycji jest nieco inna. Wciąż muszę przyswajać elementy typowe dla środkowych obrońców. Takie sparingowe lekcje są bardzo cenne. Dzięki temu będę wiedział, jak się zachowywać, jeżeli przyjdzie mi wystąpić na tej pozycji w meczu o stawkę – powiedział Jakub Bieroński, który ma zadatki, by zostać bardzo uniwersalnym zawodnikiem.

– To może być bardzo przydatne dla drużyny. Piłka jest nieprzewidywalna i jeżeli stanie się tak, że będę musiał zagrać jako stoper, to – dzięki takim sparingom – będę bardziej pewny siebie – podkreślił młody piłkarz, który zaznaczył, że bardziej doświadczeni koledzy z formacji defensywnej pomagają mu w adaptacji w tej formacji i wie, że może na nich liczyć.

Piłkarskie geny

Jakub Bieroński po raz pierwszy w kadrze Podbeskidzia pojawił się jesienią 2018 roku. Decyzję o tym, aby włączyć go na stałe do treningów podjął Krzysztof Brede i jest to potwierdzenie niedawnych słów szkoleniowca „górali”, które padły na naszych łamach. – Uwielbiam rozwijać młodych piłkarzy – powiedział trener, pytany o nieco starszego Konrada Sierackiego, który od początku tego sezonu występuje w wyjściowej jedenastce.

Bieroński na taki status będzie musiał jeszcze poczekać i mocno na niego zapracować. Nie ulega jednak wątpliwości, iz jest potwierdzeniem kolejnych słów trenera Bredego, że pod Klimczokiem jest sporo zdolnej młodzieży.

Bieroński jest bardzo świadomy i poukładany. Ma dobre piłkarskie geny (ojciec i stryj grali w piłkę), które – przy systematycznej pracy – mogą, a nawet powinny zaprowadzić go daleko. Oczywiście trzeba mieć świadomość, że decyzja sztabu szkoleniowego o takim wykorzystaniu zawodnika w ostatniej grze kontrolnej, to – w kontekście zespołu – sprawdzenie pewnej ewentualności, która od razu w życie nie wejdzie. A dla samego piłkarza, to przede wszystkim kolejna cenna lekcja.

 

Na zdjęciu: Jakub Bieroński to bardzo ciekawy materiał na uniwersalnego zawodnika.

Komentarze