Podbeskidzie. To było niesprawiedliwe

Już dziś „górale” ruszają na letni obóz przygotowawczy do Grodziska Wielkopolskiego. Wyjazd na zgrupowanie przyspieszono o jeden dzień, bo pierwotnie zespół miał wyjechać w sobotę. Właśnie tego dnia, czyli jutro, „górale” rozegrają kolejny już, czwarty mecz kontrolny. Ich rywalem będzie beniaminek I ligi, Olimpia Grudziądz. W najbliższą środę, 17 lipca, podopieczni trenera Krzystofa Bredego zmierzą się z Mieszkiem Gniezno, a na zakończenie obozu, w sobotę 20 lipca, zagrają z Wartą Poznań i będzie to ostatni sparing w letnik okresie przygotowawczym.

Poprzedni mecz kontrolny, środowy i zremisowany z Podhalem Nowy Targ 0:0 nie za bardzo Podbeskidziu się udał. Bielszczanie byli przede wszystkim nieskuteczni, co zresztą zauważył debiutujący w bramce „górali” Martin Polaczek. – Mieliśmy parę szans, które mogły zmienić oblicze meczu, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy. Dlatego uważam, że wynik tego spotkania nie jest sprawiedliwy. Szczególnie w pierwszej połowie mieliśmy kilka wręcz stuprocentowych okazji. Po przerwie było podobnie. Wielka szkoda, że nie udało się nam wygrać, a co za tym idzie zbudować pewności siebie – powiedział po spotkaniu słowacki golkiper, który nie miał zbyt wiele pracy. W zasadzie nowotarżanie tylko raz zagrozili jego bramce i rosły bramkarz spisał się bez zarzutu.

Dla Polaczka pobyt Podbeskidziu będzie pierwszym pobytem w klubie zaplecza ekstraklasy. – Do tej pory, przez jakieś 11-12 lat, zawsze grałem na najwyższych poziomach rozgrywkowych. Na Słowacji, w Polsce, Czechach czy w Bułgarii. Teraz wybrałem opcję Podbeskidzia. Dlatego, aby pomóc temu klubowi awansować do ekstraklasy i mam nadzieję, że to się nam uda – podkreślił nowy bramkarz Podbeskidzia, który jednocześnie zaznaczył na czym najbardziej mu zależy. – Zawsze mierzę wysoko, a teraz celem jest wspomniany awans. Ważne jest też dla mnie to, aby naszą grę oglądało się dobrze. I żeby kibice czerpali przyjemność z dopingowania nam – podkreślił Martin Polaczek, który wiosną poprzedniego sezonu pozostawał bez przynależności klubowej. Stało się tak ponieważ w Lewskim Sofia, którego piłkarzem był, zmienił się trener, który przyprowadził za sobą bramkarza. Ten wskoczył między słupki, a Słowak nie zamierzał pełnić roli rezerwowego i rozwiązał kontrakt z bułgarskim klubem za porozumieniem stron.

https://sportdziennik.com/podbeskidzie-strzelac-nie-kazano/

Teraz rola zmiennika mu raczej nie grozi. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie bramki Podbeskidzia, na zmianę, bronili Rafał Leszczyński i Wojciech Fabisiak. Drugiemu z wymienionych skończył się kontrakt, który nie zostanie przedłużony. „Leszczu” ma jeszcze ważną umowę z klubem na kolejny sezon, ale wygląda na to, że spędzi go na ławce rezerwowych. Nie po to bowiem Podbeskidzie tak intensywnie poszukiwało bramkarza i udało mu się znaleźć naprawdę dobrego fachowca, aby ten pełnił następnie rolę zmiennika.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze