Podsumowanie rundy. Raków Częstochowa – Nadzieja na kolejne sukcesy

Raków ma za sobą jubileusz stulecia istnienia. Częstochowianie rocznicę uczcili w najlepszy możliwy sposób.


Runda jesienna była dla częstochowian wyjątkowa. Raków pierwszy raz w historii zagrał w eliminacjach do europejskich pucharów. Spowodowało to, że drużyna, jak i cały klub przystąpili do piłkarskiego egzaminu dojrzałości. Trzeba przyznać, że kompromitacji nie było, choć początek pucharowej przygody mógł na to wskazywać. Raków pokonał Suduvę Mariampol, jednak Litwini postawili trudne warunki. Częstochowianie zdołali jeszcze pokonać Rubin Kazań, ale KAA Gent okazał się zbyt wymagającym rywalem. Mimo to Raków zasłużył na pochwałę.

Podobnie było na wstępie rundy jesiennej. Poza porażką z Jagiellonią, gdzie trener Papszun dokonał przeglądu wojsk, Raków prezentował się solidnie i zgodnie z przewidywaniami regularnie punktował. Sporym wydarzeniem było pierwsze w historii ligowe zwycięstwo z Legią przy Łazienkowskiej. Jak pokazała runda jesienna, nie było to jednak wielkie wydarzenie. Częstochowianie trzymali się w czołówce i wydawało się, że będą drugą siłą ligi tuż za poznańskim Lechem. Problemy zaczęły się w listopadzie.

Trudno wyrokować co spowodowało spadek formy. Najprawdopodobniej była to sytuacja złożona – z jednej strony spore natężenie spotkań ligowych i pucharowych, z drugiej niepewność wobec losu drużyny. W listopadzie pierwszy raz głośno zaczęto mówić, że trener Papszun opuści Raków na rzecz Legii. Do tego doszły coraz poważniejsze kłopoty zdrowotne częstochowian. W konsekwencji Raków wygrał tylko jedno spotkanie i skomplikował sobie sytuację w ligowej tabeli. Grudzień przebiegł podobnie i tego obrazu nie zamaże nawet rzeź, jakiej częstochowianie dokonali na Jagiellonii w ostatniej kolejce 2021 roku.

Mimo perturbacji w końcówce rozgrywek częstochowianie przezimują na 3. miejscu w ligowej tabeli. Strata do Lecha to sześć punktów, a do drugiej Pogoni tylko dwa. Oznacza to, że w tym sezonie wiele jeszcze może się wydarzyć i Raków nie jest na straconej pozycji w walce o mistrzowski tytuł. Podopieczni trenera Papszuna muszą jednak zerkać cały czas za plecy, gdzie czają się Radomiak i Lechia Gdańsk. Wiele będzie zależało od styczniowego okresu przygotowawczego i okienka transferowego.

Nie ulega wątpliwości, że latem Raków nie trafił z większością ruchów transferowych. Wyjątkiem był Vladan Kovaczević. Pozostali podzielili się na dwa obozy – kontuzjowanych i będących w słabej formie. Zima zapowiada się więc interesująco. Najbliższe okno transferowe będzie pierwszym poważnym testem dla Roberta Grafa, który od października objął funkcję dyrektora sportowego, zastępując na tym stanowisku Pawła Tomczyka. Jeżeli wraz z trenerem Papszunem znajdą kilku ciekawych zawodników, którzy będą w stanie wynieść zespół na jeszcze wyższy poziom, to włodarze Rakowa mogą być spokojni o wyniki w rundzie wiosennej. Od kilku lat filozofia budowania klubu z Limanowskiego się nie zmienia. Jak pokazują wyniki i osiągnięcia w 2021 roku – warto trzymać się swojej koncepcji, bo może przynieść spory zysk.


PLUS

Dłonie ze stali

Częstochowianie mają za sobą przeciętne okienko transferowe. Udało im się jednak wyłowić perłę w postaci 23-letniego Vladana Kovaczevicia. Bośniak już w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy zapracował na kolejny transfer do większego zespołu i zastrzyk finansowy dla Rakowa. W rozgrywkach ligowych potwierdził swoje wybitne umiejętności. Jedynym poszkodowanym na formie Kovaczevicia był młody Kacper Trelowski. Prezentował świetną dyspozycję, jednak nie mógł wygrać rywalizacji z bośniackim talentem, o którego pytać miał nawet włoski Inter.

MINUS

(Nie)szlachetne zdrowie

Marek Papszun wraz ze sztabem szkoleniowym przez całą rundę musieli głowić się nad składem na kolejne spotkanie. Nie chodziło o formę zawodników, a o ich zdrowie. Częstochowianie mieli niespotykane dotąd problemy z kontuzjami zawodników. Igor Sapała stracił całą rundę, Marcin Cebula jej większość. Spore problemy mieli też Milan Rundić i Zoran Arsenić. Szczególnie bolesne były kłopoty ostatniej dwójki. Znany ze szczelności blok defensywny Rakowa musiał być ratowany w postaci Frana Tudora (nominalnie wahadłowego) i Giannisa Papanikolaou (środkowego pomocnika).

STRZELCY (36): 10 – Lopez, 5 – Gutkovskis, Wdowiak, 3 – Cebula, 2 – Musiolik, Niewulis, 1 – Długosz, Tudor, Rundić, Petraszek, Poletanović. Lederman, Sturgeon, Arsenić; samobójcza – Tekijaski (Bruk-Bet).


Na zdjęciu: Raków przezimuje na trzecim miejscu w lidze z perspektywą walki o mistrzostwo do samego końca rozgrywek.

Fot. Tomasz Kudala/PressFocus