Bywało… gorąco

Stadionu Hrazdan w Erywaniu reprezentacja Polski zbyt dobrze nie wspomina, a już wprost nienawidzi grać tam w… czerwcu, przy ponad 40-stopniowym upale. Z obiektem tym biało-czerwoni rozprawili się wprawdzie nie tak dawno i to w sposób dla gospodarzy brutalny. Był jednak… październik 2017 roku, kiedy to reprezentacja Adama Nawałki rozbiła Ormian aż 6:1. Trzy gole strzelił Robert Lewandowski, który nie tylko wyprzedził Włodzimierza Lubańskiego w klasyfikacji najlepszych snajperów wszech czasów reprezentacji Polski, ale i osiągnął barierę 50 trafień w narodowych barwach. Wcześniej nie było tak kolorowo, bo… był czerwiec, a nie październik właśnie.

W 2001 roku tuż po zakończeniu rozgrywek ligowych, zespół Jerzego Engela wygrał arcyważny mecz w Cardiff i był coraz bliżej awansu na azjatycki mundial. Do Armenii jechał pewny swego. Wcześniej pokonaliśmy Ormian 4:0 w Warszawie i zaczęło się zgodnie z planem, bo od gola Radosława Kałużnego. Niespodziewanie jednak rywal wyrównał, a później… zaczęło się polowanie na nogi Polaków. Nasi nie pozostali dłużni, a już końcówka meczu nie miała już nic wspólnego z futbolem. Doszło do regularnej bijatyki. Trzech piłkarzy Armenii, a także Jacek Bąk, wyleciało z boiska. Po remisie 1:1 nasz zespół skrytykowano. Była to niespodzianka, ale z perspektywy czasu tamtego rezultatu nie powinno się traktować tak surowo.

Bo sześć lat później, również w Erywaniu i również w czerwcu, skończyło się katastrofą, na którą absolutnie się nie zanosiło. Reprezentacja Leo Beenhakkera wygrała sześć meczów eliminacyjnych z rzędu, m.in. z Portugalią i Belgią, ale Armenii nie dała rady. Jeden strzał z rzutu wolnego zaskoczył Artura Boruca i choć znów było gorąco, po plecach Polaków spłynął zimny prysznic. Co ciekawe, dwukrotnie w czerwcu graliśmy w eliminacjach w nieodległym od Armenii, Azerbejdżanie i szło nam znacznie lepiej. Kilka lat wcześniej, w 1999 roku, reprezentacja Janusza Wójcika grała w czerwcu w Luksemburgu. Pojechała tam po pewnej wygranej u siebie z Bułgarią i wydawało się, że wyjazd do słabeusza jest formalnością. Był, ale do 75 minuty. Prowadziliśmy 3:0. Rywal zdołał jednak strzelić dwa gole i w końcówce było bardzo nerwowo. Na szczęście udało się wygrać.

Ostatniego dnia maja 1997 roku, w meczu ostatniej szansy eliminacji MŚ we Francji, mierzyliśmy się na Stadionie Śląskim z Anglikami. Mecz oddaliśmy praktycznie bez walki i było to ostatnie spotkanie Antoniego Piechniczka w roli selekcjonera reprezentacji narodowej. Dwa tygodnie później, pod jednorazową wodzą Krzysztofa Pawlaka, ograliśmy przy Bukowej Gruzinów, a smutne jest to, że wśród nas nie ma już dwóch z czterech strzelców bramek dla naszego zespołu – Adama Ledwonia i Krzysztofa Nowaka. Niesympatycznie było również w czerwcu roku 2003, kiedy to drużyna Pawła Janasa została rozbita przez Szwedów. Bardzo poważną wpadkę zaliczył natomiast, w czerwcu 2013 roku, zespół Waldemara Fornalika – w Kiszyniowie nie potrafił pokonać Mołdawii. Ostatnio – w obu przypadkach za Adama Nawałki – u progu lata wiodło się dużo lepiej, choć wszyscy pamiętają, że w 2015 roku, przeciwko Gruzji, Robert Lewandowski hat tricka zaczął kompletować dopiero w 85 minucie spotkanie. Co ciekawe, „Lewy” w czerwcu czuje się całkiem nieźle, bo dwa lata temu trzy gole wbił również Rumunom na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Czerwiec w eliminacjach

El. MŚ 1998
31.05 Polska Anglia 0:2
14.06 Polska – Gruzja 4:1

El. ME 2000
4.06 Polska – Bułgaria 2:0
7.06 Polska – Luksemburg 2:3

El. MŚ 2002
2.06 Walia – Polska 1:2
6.06 Armenia – Polska 1:1

El. ME 2004
11.06 Szwecja – Polska 3:0

El. MŚ 2006
4.06 Azerbejdżan – Polska 0:3

El. ME 2008
2.06 Azerbejdżan – Polska 1:3
6.06 Armenia – Polska 1:0

El. MŚ 2010
nie graliśmy w czerwcu.

El. MŚ 2014
7.06 Mołdawia – Polska 1:1

El. ME 2016
13.06 Polska – Gruzja 4:0

El. MŚ 2018
10.06 Polska – Rumunia 3:1

Bilans: 13 m. 8-2-3 26:14

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze