Porażka Cracovii na pożegnanie z Jerzym Pilchem

Piłkarze Cracovii pożegnali zmarłego Jerzego Pilcha zgodnie ze scenariuszem, który napisałby literat zakochany w „Pasach”

Do pierwszego spotkania wznowionych rozgrywek piłkarze Cracovii, podejmujący Jagiellonię, przystąpili z żałobnymi opaskami na rękawach. W ten sposób, a także przedmeczową chwilą ciszy i wielkim napisem na telebimie: „Żegnaj, Mistrzu Słowa”, podopieczni Michała Probierza uczcili pamięć zakochanego w „Pasach” Jerzego Pilcha.

Wybitny literat i scenarzysta filmowy, który zmarł 29 maja, mawiał, że „Cracovia to taka drużyna, która gdy broni się przed spadkiem, zawsze spadnie, jak walczy o awans, nigdy nie awansuje, a jak ma dowieźć zwycięski remis, straci bramkę w ostatnich sekundach”. I właśnie taki scenariusz miał niedzielny spektakl na murawie stadionu przy ulicy Kałuży.

Do 88 minuty nic nie wskazywało na piątą z rzędu ligową porażkę krakowian. Co prawda w pierwszym kwadransie lepiej w polu radzili spisywali się goście, ale gdy Bogdan Tiru musiał opuścić boisko z rozbitym nosem, zespół Jagiellonii stracił pewność siebie. Bramkarz białostoczan Demjana Iliev do przerwy – z wyjątkiem dobitki Michała Rakoczego w 23 minucie w słupek – nie czuł się jednak zbytnio zagrożony. Nawet przy tym uderzeniu, po którym zatrzęsła się bramka, mógł być jednak spokojny, bo sędzia odgwizdał spalonego. Ofsajd był także sprzymierzeńcem pewnie interweniującego Macedończyka gdy po przerwie piłka lądowała w jego siatce, bo 48 minucie Pelle van Amersfoort, a w 60 minucie Rafael Lopes, grający z opaską kapitana, przekroczyli przepisy. Najważniejszą interwencją golkiper zespołu z Białegostoku popisał się w 83 minucie zatrzymując szarżę Mateusza Wdowiaka.

I gdy już się zanosiło na bezbramkowy remis w bezbarwnym meczu to na boisku pojawił się Przemysław Mystkowski. To wychowanek Jagiellonii, który 31 maja 2014 roku, jako 16-latek, zagrał pierwszy raz w ekstraklasie w zespole prowadzonym wówczas przez Michała Probierza. Wtedy wszedł do gry w drugiej połowie meczu z Cracovią i dokładnie 6 lat po debiucie, potrzebował 2 minut, żeby na tym samym stadionie zostać bohaterem dnia. Po zagraniu Jakuba Wójcickiego, który wstrzelił płasko piłkę z lewego skrzydła w pole karne gospodarzy, 22-letni napastnik dopadł futbolówkę odbitą od Bartosza Bidy i wykonując piruet, złożył się do uderzenia z 10 metra. Diego Farreresso nie zdążył zablokować strzału, a Michal Pesković mógł tylko bezradnie patrzeć jak punkty odjeżdżają do Białegostoku.

Cracovia – Jagiellonia Białystok 0:1 (0:0)

0:1 – Mystkowski, 88 min (asysta Wójcicki).

CRACOVIA: Pesković 4 – Rapa 4, Helik 4, Jablonsky 5, Diego Ferraresso 4 – Rakoczy 4 (58. Lusiusz 3), Gol 5, Dimun 5 (58. Wdowiak 3), van Amersfoort 4, Hanca 4 – Rafael Lopes 4. Trener Michał PROBIERZ.

JAGIELLONIA: Ilijev 6 – Wójcicki 6, Runje 4, Tiru 5 (37. Kadlec 4), Arsenić 4 – Makuszewski 6, Romanczuk 4, Pospisil 5, Imaz 4 (70. Borysiuk 3), Bida 3 – Puljić 4 (86. Mystkowski 1). Trener Iwajło PETEW.

Sędziował Paweł Gil (Lublin)

Żółte kartki: Hanca (19 faul) – Romanczuk (18 faul), Arsenić (43 faul), Runje (56 faul).

Komentarze