Zobacz
Do góry

Postać kolejki. Kto będzie następny na liście „ofiar”?

W ekstraklasie niespełna 34-letni obecnie Łukasz Broź zadebiutował przed trzynastoma laty, dokładnie 18 sierpnia 2006 roku. Tego dnia „jego” Widzew Łódź bezbramkowo zremisował z Górnikiem Zabrze.

Potem czterokrotnie zdobył z warszawską Legią mistrzostwo Polski, a od ubiegłego sezonu zakłada koszulkę Śląska Wrocław. Obecne rozgrywki rozpoczął w imponującym stylu, w czterech meczach zdobył trzy gole. Takiej średniej nie powstydziłby się nawet tej miary snajper, co słynny przed laty Gerd Mueller z Bayernu Monachium. Bramki Łukasza Brozia zapewniły jego drużynie wygrane z Piastem Gliwice i w ostatniej kolejce z Lechem Poznań. Za swój występ przeciwko „Kolejorzowi” i dwa strzelone gole w klasyfikacji „Złotych butów” otrzymał od nas ocenę „9”.

Na mecz z Lechem wyszliśmy bardzo zmotywowani – nie ukrywał bohater potyczki na Bułgarskiej. – To było widać od pierwszego gwizdka sędziego. Cieszymy się z tego zwycięstwa, ale przed nami jeszcze dużo spotkań w lidze. Wszyscy twardo stąpamy po ziemi, ale wiemy, co chcemy w tym sezonie „ugrać”. Dostrzegam szansę, by grać o najwyższe lokaty. Wszystko przed nami.

Śląsk Wrocław zaskoczył Poznań

Do tej pory najbardziej udany dla Łukasza Brozia – indywidualnie – był sezon 2012/2013, gdy strzelił dla Widzewa osiem goli w 28 meczach ligowych, z czego sześć po skutecznie wyegzekwowanych rzutach karnych. W tym sezonie już trzykrotnie pokonał bramkarzy rywali, przy czym za każdym razem w inny sposób. Frantiszka Placha z Piasta z rzutu karnego, natomiast Mickeya van der Harta z Lecha zmusił do kapitulacji najpierw strzałem prawą nogą, a za drugim razem głową. Kto będzie następny na liście „ofiar” wychowanka ABC Bugbudu Giżycko?

 

Na zdjęciu: Łukasz Broź zaskakuje, ale to doświadczony piłkarz z sukcesami na koncie.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze