Zobacz
Do góry

Powiew świeżości

Daniel Ściślak jest jednym z odkryć Górnika w bieżących rozgrywka. Tylko patrzeć, kiedy nastolatek wskoczy do pierwszego składu zabrzańskiej jedenastki.

Na początku letnich przygotowań, w ogóle na początku sezonu mało kto spodziewał się, że 19-latek tak „odpali”. Do ligowych rozgrywek został zgłoszony przez klub na dzień przed ich rozpoczęciem 18 lipca. – Dobrze wyglądałem w okresie przygotowawczym, zanim przedłużyłem kontrakt. Trener Brosz mówił mi, że jak dalej będę się tak prezentował, to dostanę od niego szansę. Postanowiłem zostać, a postawą na treningach i sparingach wywalczyłem sobie miejsce w kadrze i to, że zaliczam teraz kolejne minut – tłumaczy.

Udane wejście w ekstraklasę

Ściślak dał dobrą zmianę w swoim debiucie, w wygranym 1:0 meczu z Zagłębiem Lubin. Jego pojawienie się na boisku w drugiej połowie ożywiło niemrawą wcześniej grę drużyny, która ostatecznie zdołała zdobyć zwycięskiego gola. Kolejne dobre zmiany Daniel Ściślak dawał też z Wisłą w Krakowie i z Rakowem w sobotę. W mecz z częstochowianami był zresztą bliski zdobycia bramki, ale w dobrej sytuacji przestrzelił. Młodego zawodnika po raz kolejny pochwalił Marcin Brosz.

– Daniel dał dobrą zmianę. Jego wejście z Mannehem dużo wniosło. Szkoda, że nie wykorzystał dobrej sytuacji, bo jeszcze bardziej by go to napędziło, dałoby młodemu zawodnikowi większą pewność siebie – tłumaczy szkoleniowiec Górnika.

W ślady „Zupy”?

Ściślak to wychowanek MOSiR Jastrzębie, klubu, gdzie swoje pierwsze kroki stawiał nie kto inny, jak Szymon Żurkowski, który teraz do Fiorentiny został sprzedany za 3,7 mln euro. W Zabrzu mają nadzieję, że młody zawodnik pójdzie w ślady „Zupy”.

Erik Janża, czyli Słoweński motor w Górniku

– Każdy chciałby iść w takie ślady. Ja wiadomo, chciałbym budować swoje nazwisko, a co będzie później, to zobaczymy – tłumaczy Ściślak.
W Górniku jest już zresztą kolejnym zawodnikiem z Jastrzębia-Zdroju. Wcześniej byli to Bartosz Kopacz, Maciej Małkowski, wspomniany Żurkowski czy doświadczony Szymon Matuszek. – Na pewno szkolenie w Jastrzębiu jest na bardzo wysokim poziomie, co widać po naszej liczbie, po tym ilu nas trafia do zespołów ekstraklasowych czy innych ligowych – podkreśla.

Kto był jego trenerem w jastrzębskim MOSiR-ze? – Zaczynałem u trenera Oślizło. Potem byłem u trenera Rabczaka, a następnie u trenera Włodarka – tłumaczy.

Do Zabrza na treningi dojeżdża z rodzinnego Jastrzębia. Może też liczyć na wsparcie starszych kolegów, w tym oczywiście Szymona Matuszka. – Z Szymonem mam dobry kontakt. Jeżeli czegoś nie wiem, to zawsze chętnie mi pomoże. Tak, że relacja mamy na fajnym poziomie – mówi młody gracz.

Pobyt w Wielkopolsce

MOSiR i Górnik to nie jedyne kluby w CV nastolatka. Na swoim koncie ma grę i w juniorach Jaroty Jarocin i w juniorach Lecha Poznań.
– Rodzice przeprowadzili się do Wielkopolski. Najpierw grałem i trenowałem w Jarocie, a potem dostałem zaproszenie na testy do Lecha. Przeszedłem je pozytywnie i tam zostałem na pół roku. Potem z powrotem przeprowadziliśmy się do Jastrzębia, a po 2,5 roku trafiłem do Górnika – opowiada.

Wiosną w Górniku zagrał w sześciu meczach w trzecioligowych rezerwach. Prezentował się na tyle dobrze, że trafił do pierwszego zespołu. Do pierwszej drużyny dołączył już na czerwcowym zgrupowaniu w Wodzisławiu Śląskim. Jak podkreślał trener Brosz, to miejsce wywalczył sobie dobrą postawą w drużynie CLJ i rezerw. Potem był kolejny obóz w Poznaniu, letnie sparingi, a wreszcie debiut w ekstraklasie, gdzie młody gracz pokazuje, że nie ma kompleksów, a za to duże możliwości.

Zagrać od pierwszej minuty

– Na pewno na początku nie spodziewałem się, że dostanę tyle szans od trenera. Cieszy mnie to, że z kolejnym spotkaniem zdobywam zaufanie od szkoleniowca i wiadomo, jak każdy piłkarz liczę na więcej minut. Cele? Po tych debiutach, to jak najwięcej grać i zagrać w wyjściowej jedenastce. To jest mój cel na teraz. A co później to zobaczymy, jak dalej będę to wyglądał. Jeżeli będzie dobrze szło, to wiadomo, bramka, asysta. Stopniowo staram się realizować te swoje cele i założenia – tłumaczy „Sportowi”. Nominalnie jest ofensywnym pomocnikiem, ale jak sam mówi, w środku pola zagra na każdej pozycji. Kto wie czy po kolejnym dobrym meczu z Rakowem nie dostanie szansy w wyjściowej jedenastce?

– To byłoby coś pięknego zagrać od pierwszej minuty, szczególnie przy naszych kibicach, ale tutaj decyzja należy już do trenera – zaznacza nastoletni pomocnik.

 

Na zdjęciu: Daniel Ściślak jest jednym z odkryć sezonu w ekstraklasie.

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ 

Komentarze