Pozostał niedosyt

Drużyna prowadzona przez doświadczonego czeskiego szkoleniowca Vitezslava Laviczkę zagrała w niedzielnym spotkaniu bez jednego ze swoich liderów Krzysztofa Mączyńskiego. Były reprezentant Polski i zawodnik m.in. Górnika ma kłopoty z kolanem. W tej sytuacji szkoleniowiec musiał dokonać roszady w środku pola. Od pierwszej minuty zagrał Michał Chrapek i radził sobie przyzwoicie.

Zła decyzja

Zresztą wrocławianie od pierwszej minuty przejęli inicjatywę i atakowali. Sytuacji nie mieli bez liku, ale jedną z nich mogli wykorzystać. Pod koniec pierwszej połowy niewiele zabrakło aktywnemu Przemysławowi Płachecie. Z kolei po przerwie okazję miał Daniel Szczepan. Jak mówił po meczu doświadczony bramkarz wrocławian Matusz Putnocky, jeżeli na wyjeździe takich sytuacji się nie wykorzystuje, to nie można myśleć o sukcesie.

– Mamy niedosyt po tych sytuacjach, które mieliśmy, a których nie wykorzystaliśmy. Musimy wyciągnąć wnioski i poprawiać ten element. Trzeba wykorzystywać okazje, które sobie stwarzamy – podkreśla Płacheta.

21-latka zapytaliśmy o jego okazję z końcówki pierwszej połowy. Czego zabrakło po tym, jak ograł już bramkarza zabrzan Martina Chudego?
– Podjąłem złą decyzję. Był ostry kąt, mogłem zatrzymać piłkę i poszukać kolegów. Jak mówię, trzeba wyciągnąć z tego wnioski i dalej iść do przodu – mówi młodzieżowy reprezentant Polski, który jest jednym z objawień bieżących rozgrywek ekstraklasy.

W podobnym tonie wypowiadał się Wojciech Golla. – Zremisowaliśmy z zespołem, który na swoim boisku jest bardzo mocny, aczkolwiek jest niedosyt, bo byliśmy lepszą drużyną i jedną z tych okazji można było wykorzystać. Tak się jednak nie stało. Co do Górnika, to zamknęliśmy go na swojej połowie, nie pozwoliliśmy mu na wiele – mówi obrońca z Wrocławia .

Remis w Zabrzu sprawił, że Śląsk stracił pozycję lidera na rzecz Pogoni. To jednak nie za bardzo martwi piłkarzy czy szkoleniowców.
– Za nami zaledwie osiem kolejek. Teraz przed nami kolejne spotkania. Na tych nadchodzących meczach trzeba się skupić, tak, żeby tych punktów było jak najwięcej. Na razie trzeba przede wszystkim wykorzystywać te sytuacje, które mamy, które sobie stwarzamy – zaznacza Płacheta.

Był karny czy nie?

Sporo kontrowersji wywołało zagranie ręką w polu karnym w 41 minucie przez Gollę. Sędzia Bartosz Frankowski nie zdecydował się na podyktowanie jedenastki, czego domagali się gospodarze. – Dostaliśmy piłkę za plecy. Myślałem, że Matusz Putnocky do niej doskoczy. Tak się nie stało. Ruszyłem do piłki, ręka była, ale po moim kontakcie z nogą, a przepisy są takie, że w takiej sytuacji nie ma karnego i słusznie, że tak jest, że sędzia nie wskazał na jedenastkę – mówi Golla.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze