Pozytywne sygnały

Gdyby Piast ze Stalą grał co tydzień, to nie miałby żadnych problemów do zmartwień. W tym sezonie gliwiczanie rywali ograli dwukrotnie, notując bilans bramkowy 7:0.


Gdy jest się w takiej sytuacji, jak drużyna Piasta, gdy wyniki i styl dalekie są od ideałów, każda mała rzecz powinna cieszyć. A po wyjeździe na pucharowy mecz do Mielca małych rzeczy jest nawet sporo. Największą jest oczywiście awans do kolejnej rundy rozgrywek po meczu w którym nikt nie ma cienia wątpliwości co do tego, kto był lepszy.

Młodzian szarpał

Wracając jednak do małych rzeczy, czyli indywidulanych występów sztab szkoleniowy wreszcie ma coś pozytywnego do analizowana. Najbardziej oczywistym plusem jest postawa Gabriela Kirejczyka. 19-letni napastnik znów dał dobrą zmianę, wywalczył czerwoną kartkę, strzelił gola i rozruszał ofensywę gliwiczan. Dla młodziana był to też premierowy gol w pierwszej drużynie Piasta. – Nie był to łatwy mecz i kosztował nas bardzo dużo wysiłku. Rozegraliśmy 120 minut, pokazaliśmy charakter i odnieśliśmy ważne zwycięstwo, które dało nam awans do kolejnej rundy. To bardzo przyjemne uczucie strzelić gola. Co prawda, mogłem trafić do siatki już wcześniej i zakończyć to spotkanie. Nie udało się, natomiast w setnej minucie strzeliłem, dlatego bardzo się cieszę – przyznaj Gabriel Kirejczyk.

Doświadczeni też się pokazali

Nie tylko on zresztą zaliczył pierwszą bramkę dla gliwickiego klubu. – Jestem szczęśliwy, ponieważ to jest moje pierwsze trafienie w Piaście. Najważniejsze było zwycięstwo i bardzo się cieszę, że mogłem się do tego przyczynić – przyznał Alexandros Katranis.

Oprócz młodego napastnika, bardzo aktywny był Michael Ameyaw. Niemalże żelazny rezerwowy, starał się brać odpowiedzialność za grę nawet w pierwszej połowie, gdy działo się na boisku najmniej. To właśnie z byłym graczem Widzewa piłkarze Stali Mielec mieli największe problemy. Pochwały należą się nie tylko młodym, ale i doświadczonym. Tom Hateley dał dobrą zmianę, a formą i kreatywnością błyszczał Michał Chrapek. Właśnie takiego „Chrapo” kibice chcieliby widzieć. Pomocnik czasem w pojedynkę stwarzał sytuacje bramkowe i był bliki gola. Widać było, że świetnie czuje się będąc ustawionym bliżej bramki rywala.

Zmiany na plus

Trener Waldemar Fornalik ma powody do zadowolenia, bo nie dość, że mógł dokonać roszad, to nie wpłynęły one negatywnie na drużynę, a wręcz przeciwnie. Kilku piłkarzy dobitnie pokazało, że są gotowi na większą liczbę szans. W dodatku pierwsze minuty po kontuzji otrzymał Damian Kądzior, który wraca do pełni formy, a jak ważny jest to piłkarz dla Piasta nie trzeba nikogo przekonywać.

– Pomimo kilku zmian, których dokonaliśmy byliśmy drużyną. Jesteśmy zadowoleni z postawy zespołu, poszczególnych zawodników i oczywiście wyniku – podsumował mecz ze Stalą szkoleniowiec śląskiej drużyny. Nawet 120 minut gry w Mielcu nie powinno mieć wpływu na gliwiczan, którzy najbliższy mecz zagrają w poniedziałek z Radomiakiem.


Fot. Łukasz Sobala/PressFocus