Zobacz
Do góry

Praga powie prawdę

Marketa, na której w sobotę po raz 22. w historii odbędzie się turniej cyklu Grand Prix, powinna wskazać faworytów do medali mistrzostw świata.

Nie ma żadnego innego turnieju, który by tak idealnie oddawał rzeczywisty układ sił w światowym speedwayu. Aż 11 razy zdarzyło się, iż ten, kto wygrywał w stolicy Czech w tym samym roku jesienią sięgał po koronę króla żużla. Nie inaczej było w zeszłym roku, gdy w świetnym stylu Grand Prix Czech wygrał Jason Doyle.

Polski wkład

Aktualny mistrz świata w sobotę także będzie jednym z faworytów. Na inaugurację w Warszawie poniósł spore straty, nie awansował nawet do półfinału (12. miejsce), ale widać wyraźnie, że powoli zaczyna odzyskiwać wielką formę. – To znów zaczyna być maszynka do zdobywania punktów. Regularnie jeździ wszędzie, czy to liga polska, szwedzka czy brytyjska – zauważył były reprezentant Polski, Krzysztof Cegielski. Udział w błyskawicznej metamorfozie Doyle’a ma Ryszard Kowalski. To jeden z najbardziej cenionych żużlowych tunerów, który od lat przygotowuje silniki dla Macieja Janowskiego i Nickiego Pedersena. Teraz okazuje się, że po jego jednostki napędowe – słynące z tego, że zwłaszcza wiosną są niesamowicie szybkie – sięgnął też Australijczyk. – Kto mu może w sobotę zagrozić? Z pewnością Tai Woffinden, który już trzy razy wygrywał w Pradze. Mam nadzieję, że swą świetną formę potwierdzą też Polacy – stwierdził Cegielski.

Czas na zmiany

Dla biało-czerwonych czeskie Grand Prix nie jest najszczęśliwsze. Wprawdzie na Markecie aż 14 razy stawali na podium, ale wygrać udało się tam tylko Tomaszowi Gollobowi (1999 i 2010 rok). Co ciekawe, Tai Woffinden (na zdjęciu), który rozpoczął sezon od wygranej w Grand Prix Polski, sam w roli faworyta się nie widzi. – Może zabrzmi to dziwnie, ale czeski tor nie jest aktualnie moim ulubionym. Jest duży, szybki nie jeździ mi się na nim najlepiej – przyznał.
W Pradze, jak zwykle, kluczowe znaczenie będzie miało dzisiejsze losowanie pól startowych. Ci, którym trafi się przewaga wewnętrznych pól, będą mieli przewagę. W stolicy Czech z reguły bowiem znacznie korzystniejsze od wszystkich jest pole A. Być może w przyszłości o tym, kto z jakim numerem wystartuje, a co za tym idzie, jakie będzie miał pola startowe; nie będzie już decydował ślepy los. Armando Castagna, szef Komisji Wyścigów Torowych CCP FIM, przyznał niedawno, że od 2019 w cyklu Grand Prix przewidywane są zmiany. Rozważa się, aby o kolejności wyboru pól startowych na turniej decydowały wyniki piątkowego treningu. Żużlowcom – jak w Formule 1 – ma być mierzony czas pokonywania czterech okrążeń i na tej podstawie ustalane pierwszeństwo wyboru.

GRAND PRIX CZECH (sobota, godz. 19.00, transmisja Canal+)

Pojemność stadionu – 7500. Długość toru: 352 metry, rekord toru: 62,33 s. – Tai Woffinden (2013 rok). Dzika karta: Vaclav Milik. Rezerwowi: Josef Franc i Eduard Krcmar. Sędziuje Krister Gardell (Szwecja).

Klasyfikacja generalna:
1. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 16 punktów, 2. Tai Woffinden (Wlk. Brytania), 3. Maciej Janowski – 13, 4. Artiom Łaguta (Rosja) – 13, 5. Patryk Dudek – 10, 6. Chris Holder (Australia) – 10, 7. Bartosz Zmarzlik – 9, 8. Matej Zagar (Słowenia) – 9, 9. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 8, 10. Greg Hancock (USA) – 8, 11. Krzysztof Kasprzak – 7, 12. Jason Doyle (Australia) – 5, 13. Niels Kristian Iversen (Dania) – 4, 14. Przemysław Pawlicki – 3, 15. Nicki Pedersen (Dania) – 2, 16. Craig Cook (Wielka Brytania) – 2.

Komentarze