Przełamanie na wyjeździe?

Vladislavs Gutkovskis w obecnym sezonie ekstraklasy trafia tylko na swoim stadionie.


Napastnik wicemistrza Polski jak na razie trafił do siatki rywali sześć razy. Najpierw strzelił w pierwszej kolejce z Wartą Poznań. Następnie w listopadzie w starciu z Wisłą Płock aż cztery razy. W ostatniej kolejce dopisał do swojego konta kolejnego gola. Wszystkie trafienia mają jednak wspólny mianownik – padły na stadionie przy Limanowskiego.

Gorzej niż rok temu

Gutkovskis nie może więc uznać obecnego sezonu za nazbyt udany. Owszem, do końca rozgrywek jest jeszcze sporo czasu. Nie ulega jednak wątpliwości, że pod względem strzeleckim jest gorzej niż choćby przed rokiem. Wówczas 27-letni Łotysz zakończył rozgrywki z dziewięcioma trafieniami i sześcioma asystami w lidze. Nie można wykluczyć, że w tym sezonie nie będzie lepiej, jednak trzeba zwrócić uwagę na jeden, istotny fakt.

Łotysz w ubiegłym sezonie ligowym trafiał do siatki rywali w dziewięciu spotkaniach. Nie zdarzyło mu się ani razu, by zdobyć więcej niż jedną bramkę w spotkaniu. Sezon wcześniej trafiał w sześciu meczach. Raz (w starciu z Lechią Gdańsk) ukuł dwa razy. W obecnym sezonie ta statystyka wygląda zupełnie inaczej. Łotysz pokonał trzech bramkarzy w lidze. W jednym spotkaniu ta sztuka udała mu się aż cztery razy. Oczywiście jest to godne pochwały. Nie zmienia to jednak faktu, że mając na względzie 17 rozegranych przez niego spotkań, to ledwie trzy z golem wyglądają mizernie.

Napastnik wicemistrza Polski ma więc sporo do poprawienia. Takie spotkania, jak to z Wisłą nie będą się zdarzać nader często. Gutkovskis więc musi popracować na skutecznością. Być może ostatni ligowy mecz z Piastem będzie oznaką przełamania. Na pewno skuteczny napastnik pomógłby Rakowowi w walce o mistrzostwo Polski. Szczególnie że cały zespół lidera na murawie zawodzi i bardziej przepycha mecze, niż je wygrywa.

Był królem wyjazdów

Domowa skuteczność Gutkovskisa to lekki powód do zadowolenia, nawet pomijając fakt, że Łotysz trafiał w 30 proc. domowych meczów w tym sezonie ligowym (jeszcze jedno trafienie zaliczył w Lidze Konferencji, a jakże – przy Limanowskiego w starciu z Astaną). Jest to jednak d ość zaskakujące. Gdyby spojrzeć na statystyki sprzed obecnych rozgrywek, to Gutkovskis lepiej czuł się na obiektach rywali.

Do tego sezonu trafiał na obcych stadionach 16 razy. W domu ledwie 11. Obecne rozgrywki mniej więcej wyrównały statystyki (na swoim obiekcie 17 goli). Częstochowianie jednak liczą, że Łotysz ponownie zacznie strzelać także na wyjeździe. Pierwszą ku temu okazję będzie miał jutro w Mielcu, gdzie Raków zmierzy się z miejscową Stalą. Wicemistrzowie Polski muszą jednak polegać nie tylko na Gutkovskisie. Częstochowianie w końcu przy akcjach ofensywnych bazują przecież na Ivanie Lopezie i Bartoszu Nowaku, oraz ich zmiennikach.

Od wysoko wygranego spotkania z Wisłą Płock w poprzedniej rundzie najbardziej wysunięci zawodnicy Rakowa nie notują praktycznie żadnych liczb. Wyłamuje się jedynie Lopez (dwie asysty w trzech ostatnich meczach). Od wszystkich wymienionych w tym okresie lepszy jest nawet stoper, Stratos Svarnas (dwie bramki). O poprawę statystyk w piątek nie będzie łatwo. Wicemistrzowie Polski będą rywalizować z zespołem, który nadal (co brzmi wręcz niemożliwie) ma szanse na grę w eliminacjach do europejskich pucharów. Podopieczni Adama Majewskiego nie będą mieli zamiaru rozłożyć przed ofensywą Rakowa czerwonego dywanu do bramki Bartosza Mrozka. Gutkovskisa i ekipę czekać będzie trudna przeprawa.


Na zdjęciu: Vladislavs Gutkovskis świetnie odnajduje się w meczach domowych.

Fot. Marcin Bulanda/PressFocus