Przeszkoda zaliczona

Katowiczanie zaliczyli pierwszą przeszkodę w tegorocznym play offie. By jednak to uczynić, potrzebowali aż 7 meczów, by wyeliminować Unię Oświęcim. Chyba nie tak sobie wyobrażali tę serię, ale liczy się końcowy efekt. W półfinale skala trudności wzrośnie, ale to dopiero za kilka dni.

Zwycięskiego składu się nie zmienia – ta zasada obowiązywała w katowickiej ekipie. Stąd też grało 5 obrońców oraz 4 ataki. Witold Magiera, trener Unii, dokonał drobnych przesunięć, ale nie miały one żadnego wpływu na poczynania zespołu gości. Ostrożność nade wszystko – tak rozpoczęły obie drużyny, choć już w 6 min GKS mógł objąć prowadzenie. Bartosz Fraszko, po raz wtóry w tej rywalizacji, znalazł się sam na sam z Michalem Fikrtem i znów nie zdołał go pokonać. Kiedy do końca kary Aleksija Trandina pozostało 64 sek. w zamieszaniu podbramkowym Tomasz Malasiński uniósł ręce na znak radości. Kapitan GKS-u zdobył długo oczekiwanego gola, choć nie obyło się bez pomocy Jakuba Saura, od którego odbił się krążek tuż przed bramkarzem. Przy 2. bramce już nie było wątpliwości, bowiem Jesse Rohtla przypomniał sobie poprzedni sezon, kiedy spisywał się znacznie lepiej. Fin otrzymał krążek od swojego krajana Jana Laakkonena i natychmiast wystrzelił w stronę bramki. Fikrt był bez szans. To była już niezły kapitał gospodarzy na kolejne odsłony.

Goście nie mieli nic do stracenia i musieli szukać swojej szansy w ataku. Kiedy w 27 min Laakkonen powędrował do boksu kar, za chwilę Martin Przygodzki miał wyśmienitą sytuację, ale jej nie wykorzystał i na bramkę goście musieli jeszcze poczekać. Najpierw świetnym uderzeniem pod poprzeczkę popisał się Patryk Wronka i gospodarze znów zyskali pewien komfort, ale nadal musieli być czujni. Minutę później wysiłki hokeistów Unii zostały nagrodzone. Peter Tabaczek za drugim uderzeniem pokonał Kevina Lindskouga. Ta odsłona była bardziej wyrównana i goście częściej grali w strefie gospodarzy. Ostatnia odsłona była najsłabsza w wykonaniu obu zespołów i gra była mocno szarpana. Jednak Unia występów w play offie nie musi się wstydzić.

Hokeiści z Katowic pokonali pierwszą przeszkodę i teraz ich czeka kolejne wyzwanie – seria meczów z Comarch Cracovią, zespołem jeszcze silniejszym.

Witold MAGIERA: – Miało być święto, ale nie udało się, choć rozegraliśmy dobry mecz. Może gdybyśmy strzelili jeszcze jednego gola w II tercji lub nie stracilibyśmy 3. bramki, wówczas byłoby inaczej. Wygrała drużyna lepsza, a my będziemy mieli okazję przeanalizować miniony sezon.

Piotr SARNIK (II trener GKS-u): – Wygraliśmy i to jest najważniejsze. Jeszcze nie prezentujemy się tak, jak w Belfaście podczas turnieju półfinałowego i finałowego Pucharu Kontynentalnego. Do tego jednak będziemy dążyć.

TAURON KH GKS KATOWICE – UNIA OŚWIĘCIM 3:1 (2:0, 1:1, 0:0)

Stan rywalizacji (do 4. zwycięstw) 4-3.

1:0 – Malasiński – Laakkonen (10:13, w przewadze), 2:0 – Rohtla – Laakkonen – Łopuski (15:36), 3:0 – Wronka – Tuhkanen (31:14), 3:1 – Tabaczek – S. Kowalówka (32:13).

Sędziowali: Paweł Breske i Przemysław Kępa – Andrzej Nenko i Mateusz Niżnik. Widzów 1200.

TAURON: Lindskoug; Jass – Czakajik, Jyrkkio – Tuhkanen, Wanacki; Łopuski – Starzyński – Urbanowicz, Fraszko – Pasiut – Wronka, Malasiński (2) – Rohtla – Laakkonen (2), Jaszyn – Krężołek – Strzyżowski. Trener Tom COOLEN.

UNIA: Fikrt; Saur (4) – Vehmanen (4), A. Kowalówka – Bezuszka, Maciejewski – Paszek; Themar – Kiilholma (2) – Adamus, Przygodzki – Trandin (2) – Gruszka, S. Kowalówka – Daneczek – Tabaczek, Wanat, Malicki (2). Trener Witold MAGIERA.

Kary: Tauron – 4 min, Unia – 14 min.

 

Na zdjęciu: Patryk Wronka z kolegami zrealizowali pierwszy cel w play offie, ale łatwo nie było.

 

Komentarze