Puchar Polski. Droga przez mękę GKS-u Tychy

GKS Tychy, czwarty zespół zaplecza ekstraklasy w meczu Pucharu Polski musiał się sporo namęczyć z trzecioligowym KSZO Ostrowiec.


Po pierwszym kwadransie spotkania piłkarze z Ostrowca Świętokrzyskiego objęli prowadzenie, co zaskoczyło piłkarzy Artura Derbina. Szczęśliwym strzelcem był Michał Nawrot.

Zespół GKS-u Tychy dosłownie wychodził z siebie, bu odwrócić lody spotkania. Nadzieja pojawiła się już w doliczonym czasie, gdy Damian Nowak doprowadził do wyrównania.

Po przerwie widać było, że zawodnicy drużyny z Tychów otrzymali od swojego szkoleniowca sporą liczbę uwag. Gra ofensywna zaczęła się układać po myśli podopiecznych Artura Derbina. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Gracjan Jaroch dosłownie cztery minuty po wznowieniu gry umieścił piłkę w siatce bronionej przez Karola Szymkowiaka.

Do końca spotkania GKS pilnował, aby nie stworzyć okazji gospodarzom na zdobycie gola na 2:2. Udało się. Jednak trzeba przyznać, że trzecioligowy zespół z Ostrowca Świętokrzyskiego pokazał ambicję, która gościom mocno napsuła nerwów.


KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski – GKS Tychy 1:2 (1:1)

1:0 – Nawrot, 21 min, 1:1 – Nowak, 45+1 min, 1:2 – Jaroch, 49 min

KSZO: Szymkowiak – Sylwestrzak, De Camargo, Kuzior (77. Dereń), Majda (61. Żurek), Nawrot, Persona, Głaz, Gałecki, Brągiel, Gruchała-Węsierski (70. Zając). Trener Rafał Wójcik

GKS: Odyjewski – Mańka, Sołowiej, Żytek, Stefaniak, Pawlusiński (46. J. Piątek), Steblecki, Kozina (46. Biel), Jaroch (68. Malec), Kargulewicz (78. K. Piątek), Nowak (68. Grzeszczyk). Trener Artur Derbin

Sędziował Przemysław Kukła (Kraków). Żółte kartki: 39. Persona – 28. Mańka

Awans – GKS Tychy


Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Komentarze