Rachunki do wyrównania

Raków na zakończenie rozgrywek w 2022 roku zmierzy się w Lubinie z Zagłębiem.


Częstochowianie długo będą mieli w pamięci majową rywalizację z „Miedziowymi”. W 94 minucie Zoran Arsenić sfaulował w polu karnym jednego z piłkarzy Zagłębia, a sędziujący tamto spotkanie Paweł Raczkowski wskazał na jedenasty metr. Kacper Chodyna pewnie egzekwował rzut karny, który dał gospodarzom utrzymanie, a także spowodował eksplozję radości w Poznaniu. Porażka Rakowa oznaczała, że to Lech został mistrzem Polski, choć częstochowianie na kilka kolejek przed końcem sezonu był liderem ligi. Teraz do Lubina Raków przyjeżdża jako lider ze sporą przewagą nad resztą stawki.

Czas pożegnania?

Wówczas triumfowało nie tylko Zagłębie, ale i Piotr Stokowiec, który uratował „Miedziowych” przed spadkiem. Teraz jednak sytuacja obróciła się o 180 stopni. Zagłębie znów jest zamieszane w grę „o spadek”, a jego przewaga nad czerwoną „strefą” wynosi ledwie cztery punkty. Wiele wskazuje na to, że sobotnie spotkanie będzie pożegnalnym dla Stokowca. W Lubinie myślą cały czas nad nowym trenerem, który będzie w stanie wyciągnąć Zagłębie z dołka.

Plotki głoszą, że współpraca z obecnym szkoleniowcem nadal trwa, gdyż dopiero od nowej rundy zespół może poprowadzić Waldemar Fornalik. Pojawiły się jednak informacje, jakoby Adam Majewski, trener Stali Mielec, miał zostać wykupiony przez lubinian i objąć schedę po Stokowcu. Nie zmienia to jednak faktu, iż Zagłębie w ostatnim spotkaniu w 2022 roku będzie chciało za wszelką cenę zgarnąć pełną pulę i dać sobie odrobinę spokoju przed przerwą zimową. Ta może posłużyć, być może już nowemu szkoleniowcowi, by odbudować nastroje w drużynie i z impetem wejść w nowy rok.

Żądza zemsty

Raków ma chęć na przedłużenie ligowej serii bez porażki, która trwa od września. Niezależnie od tego piłkarze wicemistrza Polski zapewne nadal mają w pamięci majowe wydarzenia, które zabrały im złote krążki z szyi. Częstochowianie mają dodatkowo pełny wachlarz umiejętności, dzięki którym mogą lubinian pokonać. Oczywiście trudno oczekiwać, by Raków zaserwował rywalom powtórkę z soboty, gdy rozstrzelał Wisłę Płock, jednak ciężko będzie, by w ostatnim meczu o stawkę w 2022 roku miał wrócić na swój obiekt z pustymi rękami.

Częstochowianie dysponują obecnie najlepszą defensywą w ekstraklasie, jak i ofensywą. Średnia bramek na mecz wynosi niewiele ponad dwa. Tracą za to mniej niż jedną na spotkanie. Sztab szkoleniowy Rakowa musiałby dokonać bardzo wielu zmian w składzie, w tym wielu trudnych do wyjaśnienia, by zespół na murawie zatracił swój rytm gry i sposób konstruowania akcji i przejścia z fazy defensywnej w ofensywną.

Szansa dla zmienników?

Mimo to można spodziewać się zmian w składzie. Zazwyczaj sztab szkoleniowy Rakowa w ostatnim meczu sezonu dokonuje pewnych rotacji w zespole. Dodatkowo trzeba pamiętać o tym, że częstochowianie w środę mierzyli się z Pogonią Szczecin. Między tymi spotkaniami jest tylko kilka dni przerwy, co wskazuje, że zapewne rotacja w zespole nastąpi.

Pytanie jednak, czy będzie ona duża, czy też odrobinę mniejsza. Częstochowianie dysponują dość szerokim składem. Na kilku pozycjach może wystąpić dwóch albo i trzech piłkarzy. Dzięki temu wicemistrzowie Polski mają sporą swobodę w budowaniu składu na dzisiejszy mecz. Niezależnie jednak od zestawienia personalnego Raków będzie chciał wygrać w Lubinie. Nie tylko chodzi o zemstę. W niedziele swoje spotkanie rozegra ich bezpośredni rywal w walce o mistrzostwo Polski, Legia. W przypadku dobrego wyniku w Lubinie i niekorzystnego dla „Wojskowych” we Wrocławiu, to Raków znów powiększy przewagę nad resztą stawki.


Na zdjęciu: Raków ma z Zagłębiem Lubin pewne rachunki do wyrównania.

Fot. Tomasz Folta/PressFocus