Radość na koniec

„Szarotki” po 184 minutach i 47 sekundach przełamały snajperską niemoc.


Trener Andriej Gusow przemeblował formacje ofensywne. Zadebiutował w jego drużynie Aleksnadr Kułakow. Już w 23 sek. górale otrzymali okazję, by napocząć rywala. Rothla powędrował na ławkę kar, ale miejscowi nie potrafili tego wykorzystać. Przewagi w tej tercji żadnej z drużyn nie wychodziły. Rywale rozbijali akcje i natychmiast wyrzucali krążek z swojej strefy. Do 10 min golkiperów zatrudniano uderzeniami z dystansu. Dopiero gdy gospodarze grali w przewadze katowiczanie wyprowadzili kontrę, która zmieniła scenariusz tercji. Świetne okazje do otwarcia wyniku mieli: Vachovec (dwie), Pettersson, Bryniczka i Kułakow – z jednej strony oraz Pasiut (dwie), Siepanow, Kubalik i Fraszko – z drugiej. W końcówce tercji uwidoczniła się przewaga przyjezdnych.

II odsłona rozpoczęła się od wyśmienitej okazji Hiltunena po błędzie Marttinena. W 28 min ławkę kar opuścił Kubalik i otrzymał podanie przez 2/3 lodowiska. Stanął oko w oko z Brikunem i nie dał mu szans na skuteczną interwencję. Nowotarżanie po stracie gola rywala atakowali już w jego tercji, ale szybko ich plan spalił na panewce, bo Kubat złapał karę. Katowiczanie popełniali błędy w tercji ataku i środkowej. Goście nie wykorzystali 31-sekundowej podwójnej przewagi i to się zemściło. Chaloupka uderzył spod niebieskiej, Vachovec strącił krążek, który zmylił Miarkę.

W III tercji akcje przenosiły się z jednej na drugą stronę. W tej wymianie „Szarotki” zdobyły gola, ale kuriozalnego. Sulka z ostrego kata wrzucił krążek na bramkę, ten odbił się od jednego z katowiczan i wylądował pod poprzeczką. Chwilę później Gajor stanął przed szansą podwyższenia prowadzenia, lecz przestrzelił. Wyśmienitą okazję na wyrównanie zmarnował Stiepanow i doszło do przepychanek. Stiepanow 115 sekund przed końcem złapał karę i nie tylko zahamował pościg swojej drużyny, ale umożliwił Hiltunenowi postawić kropkę nad „i”.

Stefan Leśniowski

TAURON PODHALE NOWY TARG – GKS KATOWICE 3:1 (0:0, 1:1, 2:0)

0:1 – Kubalik – Rothla – Zieliński (27:58), 1:1 – Vachovec – Chaloupka – Kubat (37:21), 2:1 – Sulka (48:39), 3:1 – Hiltunen – Pettersson – Neupauer (59:21, w przewadze).

Sędziowali: Krzysztof Kozłowski i Paweł Breske oraz Piotr Matlakiewicz i Marcin Młynarski.

PODHALE: Brikun; Chaloupka – Kubat (6), Jaśkiewicz – Gajor (2), Sulka – Mrugała, P. Wsół – Szurowski; Hiltunen – Vachovec (4) – Pettersson, Babincew (2) – Neupauer – Kułakow, Bepierszcz (2) – Bryniczka – Szvec (4), F. Kapica – Słowakiewicz – Worwa. Trener Andriej GUSOW.

GKS: Miarka; Krawczyk – Ljamin, Marttinen (2) – Mularczyk, Kruczek – Wajda (2), Andersons – Zieliński; Krężołek – Pasiut (2) – Stiepanow (2), Kuronen – Rohtla (2) – Kubalik (2), Michalski – Starzyński – Fraszko, Wanat – Nahunko – Adamus (2+10). Trener Andriej PARFIONOW.

Kary: Podhale – 20 min, GKS – 24 min.


Cenna wygrana „Pasów”

Krakowianie wystąpili w efektownych strojach retro i już w pierwszej akcji Damian Kapica mógł zdobyć gola. Gospodarze posiadali inicjatywę, zaś goście sprawiali wrażenie wycofanych i ich akcje nie miały tempa. Przewaga została nagrodzona. Damian Kapica podał do Davida Goodwina, a ten umieścił krążek w niemal pustej bramce. W kolejnej odsłonie I formacja ataku gości przeprowadziła wzorową akcję i sfinalizował ją Zach Phillips. Tymczasem kolejny błąd w obronie sprawił, że „Pasy” wyszły na prowadzenie po uderzeniu Taylora Doherty’ego. Wprawdzie Martin Kasperlik wyrównał, ale Alesz Jeżek zdobył zwycięskiego gola dla „Pasów”.

COMARCH CRACOVIA – JKH GKS JASTRZĘBIE 3:2 (1:0, 1:1, 1:1)

1:0 – Goodwin – Kapica – Doherty (15:37), 1:1 – Phillips – Urbanowicz – Hovorka (27:32), 2:1 – Doherty – Ferrara – Goodwin (30:00), 2:2 – Kasperlik (50:34), 3:2 – Jeżek – Csamango – Brynkus (51:55).

Sędziowali: Michał Baca i Tomasz Radzik – Michał Majkut i Rafał Noworyta.

CRACOVIA: Perewozczikow; Ignatowicz – Dudasz (2), Gutwald (4) – Doherty, Kostromitin – Saukko, Gula – Gosztyła; Kapica (2) – Goodwin – Murphy, Nemec – Welsh – Ferrara, Oksanen – Sołowiow – Tiala, Csamango – Jeżek (2) – Brynkus. Trener Rudolf ROHACZEK.

KH: Nechvatal; Szewczenko – Bryk, Kostek – Klimiczek, Horzelski – Jass (2), Górny – Michałowski; Phillips – Hovorka (2) – Urbanowicz (2), Sawicki – Rac – Kasperlik, Paś – Sołtys – Wałęga, Pelaczyk – Jarosz – Wróbel (2). Trener Robert KALABER.

Kary: Cracovia – 10 min, Jastrzębie – 8 min.


Stracili i odzyskali kontrolę

Przyjezdni raczej kontrolowali mecz w I tercji i prowadzili, ale w II odsłonie przytrafiły się im błędy, w wyniku których dwa gole zdobyli gdańszczanie. Najpierw w podbramkowym zamieszaniu do siatki trafił Pesta, a następnie ładnym, mierzonym strzałem popisał się młodszy z braci Rompkowskich. Trzecia odsłona należała już do sanoczan. Wyrównał Viikila, który strącił strzał Piippo, a Florczak wepchnął krążek do siatki z najbliższej odległości. Gocie mogli wygrać wyżej, ale Sihvonen nie wykorzystał karnego.
(KJ)

STOCZNIOWIEC GDAŃSK – CIARKO STS SANOK 2:3 (0:1, 2:0, 0:2)

0:1 – Sihvonen – Elo – Piippo (18:47), 1:1 – Pesta – Stasiewicz – Strużyk (33:59), 2:1 – Maciej Rompkowski – Stasiewicz – Lehmann (36:44, w przewadze), 2:2 – Viikila – Piippo – Elo (40:55, w przewadze), 2:3 – Florczak – Witan – Demkowicz (47:00).

Sędziowali: Przemysław Gabryszak i Patryk Kasprzyk oraz Wojciech Moszczyński i Sławomir Szachniewicz.

STOCZNIOWIEC: Szczepkowski; Wala – Mateusz Rompkowski, Leśniak (2) – Lehmann (2), Maciej Rompkowski – Liśkiewicz, Bandarenka – Żurauski; Zając – Mocarski (2) – Vitek, Stasiewicz (2) – Pesta – Strużyk, Maciej Rybak – Sadowski – Michał Rybak, Łabinowicz – Drozd-Niekurzak – Wołoszyk. Trener Krzysztof LEHMANN.

SANOK: Speszny; Rąpała (2) – Olearczyk, Piippo – Kamieniew, Biłas (2) – Demkowicz, Bar – Florczak; Biały – Wilusz – Strzyżowski, Sihvonen (2) – Viikila – Elo, Filipek (2) – Witan (2) – Bukowski, Bielec – Skokan – Łyko. Trener Marek ZIĘTARA.

Kary: Stoczniowiec – 6 min, Sanok – 10 min.


Dobry początek, zły koniec

Oświęcimianie zaczęli od dwóch szybkich goli. W I tercji torunianie złapali kontakt, ale wydaje się, że przełomowym momentem była sytuacja z 32 min. Goście grali w przewadze, ale popełnili błąd i stracili gola. III tercja należała już do gospodarzy. Najpierw ładnie z nadgarstka przymierzył Smirnow, a niedługo potem piękną bramkę, trafiając pod poprzeczkę, strzelił z dystansu Orłow, dla którego był to pierwszy gol w barwach Energi. Szybko, bo na niemal trzy minuty przed końcową syreną, trener Constantine wycofał do boksu Saundersa. Nieco ponad minutę później Elomaa skierował krążek do pustej bramki.
(KuK)

ENERGA TORUŃ – RE-PLAST UNIA OŚWIĘCIM 5:2 (1:2, 1:0, 3:0)

0:1 – Glenn – Garszyn – Da Costa (3:57), 0:2 – Oriechin – Bezuszka – Zatko (6:29), 1:2 – Serguszkin – Nowożyłow (11:47), 2:2 – Serguszkin – Fieofanow – Orłow (31:23, w osłabieniu), 3:2 – Smirnow – Elomaa (41:39, w przewadze), 4:2 – Orłow – Kalinowski – Fieofanow (45:07), 5:2 – Elomaa – Kozłow (58:08, do pustej).
[Sędziowali:] Bartosz Kaczmarek i Sebastian Kryś oraz Grzegorz Cytawa i Maciej Byczkowski.

ENERGA: Svensson; Orłow – Kozłow, Gusevas – Smirnow, Jaworski – Szkodienko, Olszewski – Podsiadło; Serguszkin – Fieofanow – Nowożyłow, Szabanow – Czwanczikow – Bondaruk, Saloranta – Kalinowski – Elomaa, Jaakola, Rożkow. Trener Jurij CZUCH.

UNIA: Saunders; Luża – Glenn (2), Pretnar – Swindlehurts (2), Zatko – Bezuszka (4), M. Noworyta – Wanacki; Brule – Trandin – McKenzie, Koblar (2) – Kalan – Szerbatow, Oriechin – Da Costa (2) – Garszyn, Przygodzki – Krzemień – Kowalówka. Trener Kevin CONSTANTINE.

Kary: Energa – 2 min, Unia – 14 min (w tym 2 min tech.).


Scenariusz z Hitchcocka

Tyszanom z reguły wizyty w Sosnowcu nigdy nie służyły. Goście byli w poważnych opałach i mecz miał coś z filmów Alfreda Hitchcocka. W 45 min gospodarze prowadzili 4:2, ale tyszanie w odstępie kilkunastu sekund zdobyli dwie bramki, drugą w osłabieniu. Gospodarze w I tercji szybko po trafieniu Aleksandra Wasiliewa objęli prowadzenie i mieli jeszcze kilka okazji. Tyszanie za wszelką cenę chcieli doprowadzić do remisu i Jean Dupuy pokonał Michała Czernika. Goście po wyjściu z szatni chyba bujali w obłokach i w pierwszej akcji II tercji Rusłan Baszyrow wyłożył krążek Jewgienijowi Nikiforowi i Murray był bezradny. Owszem, tyszanie osiągnęli przewagę, ale trafiali na dobrze dysponowanego Czernika lub też pudłowali. Kotłowało się pod bramką gospodarzy, ale nie było żadnego efektu. Natomiast ostatnia tercja była niezwykle emocjonująca i padło w niej aż 7. goli. Wszystko zmierzało do wygranej GKS-u, a tymczasem Michaił Syrojeżkin doprowadził do dogrywki, a w niej na 20 sek. przed końcem Aleksandr Rodionow płaskim strzałem pokonał Murraya.

(sow)

ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC – GKS TYCHY 6:5 (1:1, 1:0, 3:4, 1:0)

1:0 – Wasiliew – Nikiforow – Choperia (3:06), 1:1 – Dupuy – Wronka – P. Szczechura (16:48), 2:1 – Nikiforow – Wasiliew – Baszyrow (20:20), 3:1 – Wasiliew – Nikiforow – Baszyrow (42:25), 3:2 – Cichy – P. Szczechura – A. Szczechura (43:06, w przewadze), 4:2 – Nikiforow – Wasiliew – Baszyrow (44:50), 4:3 – Gościński – Jeziorski (47:18), 4:4 – Wronka – Marzec (49:50, w osłabieniu), 4:5 – Komorski – Dupuy (50:31, w osłabieniu), 5:5 – Syrojeżkin – Rybczik – T. KozŁowski (57:19), 6:5 – Rodinow – Smal – Rybczik (64:20).

Sędziowali: Paweł Kosidło i Marcin Polak – Mateusz Bucki i Grzegorz Cudek.

ZAGŁĘBIE: Czernik; Rodionow – Choperia, Lescovs (2) – Syrojeżkin (2), Luszniak (4+10) – Naróg, Domogała (2) – Gniewek; Baszyrow – Wasiliew (2) – Nikiforow (4), Rybczik – Dubinin – Smal, Blanik – T. Kozłowski – Sikora, Bernacki – Rutkowski – Piotrowski. Trener Grzegorz KLICH.

TYCHY: Murray; Novajovsky – Ciura, Biro – Seed, Pociecha (2) – Kotlorz (2), Mesikammen – Bizacki; Wronka – P. Szczechura – Dupuy (2), Mroczkowski – Cichy – A. Szczechura, Gościński – Komorski (4) – Jeziorski, Marzec – Rzeszutko – Witecki. Trener Krzysztof MAJKOWSKI.

Kary: Zagłębie – 26 (Luszniak 10 niesport. zZach.) min., Tychy – 22 (2 tech.+10 dla Novajovskiego za niesport. zach.) min.


Na zdjęciu: Tak jak Petr Chaloupka i Patryk Kreżołek walczyli dziiaj i inni rywale.

Fot. Tomasz Kudala/PressFocus

Komentarze