Raków Częstochowa. Przeciętne przetarcie

Raków wykorzystał przerwę reprezentacyjną i rozegrał mecz kontrolny z Podbeskidziem. Zwycięstwo nad pierwszoligowcem zapewnił mu Jakub Arak.


Marek Papszun dał swoim zawodnikom kilka dni wolnego po ligowym meczu z Wartą. Krótki urlop był niezwykle przydatny dla piłkarzy wicemistrza Polski. Od początku sezonu rozegrali łącznie 17 spotkań o stawkę. Jak mówią zawodnicy mogli złapać chwilę oddechu. Szybko wzięli się jednak do pracy, by odpowiednio przygotować się do kolejnego meczu ligowego, w którym częstochowianie we Wrocławiu zmierzą się ze Śląskiem.

Aby nie marnować czasu i nie wypaść z rytmu meczowego Raków rozegrał mecz towarzyski z Podbeskidziem Bielsko-Biała, które miało „okienko” związane z przełożeniem ich ligowego spotkania ze Stomilem Olsztyn. Częstochowianie wygrali z pierwszoligowcem po bramce Jakuba Araka. Papszun dał w sobotę szansę kilku zawodnikom, którzy w ostatnich tygodniach przesiadywali na ławce rezerwowych lub w ogóle nie pojawili się w kadrze meczowej, jak choćby Pedro Vieirze, Jordanowi Courtneyowi-Perkinsowi czy Żarko Udovicziciowi. Do bramki wrócił także Vladan Kovaczević, który do końca wyleczył uraz.

Sam pojedynek nie należał do niezwykle emocjonujących. W pierwszej połowie swoje szanse mieli Marrhieu Scalet, którego zatrzymał Kovaczević, oraz Tomasz Petraszek, którego uderzenie głową odbił Michal Peszkovicz. Po przerwie lepiej prezentowali się częstochowianie, co potwierdziła bramka Jakuba Araka. Jak powiedział po spotkaniu strzelec bramki dla niego i kolegów, którzy grali mniej była to dobra okazja, by pokazać się trenerowi.

– W związku z grą w europejskich pucharach musieliśmy we wrześniu nadrabiać zaległości, więc było naprawdę dużo grania, a co za tym idzie mniej trenowania. Dlatego dla zawodników, którzy grali mniej, była to fajna okazja, żeby się pokazać i powalczyć o miejsce w składzie. Wiemy, że kadra jest bardzo szeroka, a na pewno każdy z nas chce grać i pomagać drużynie – powiedział Arak.


Fot. Jakub Ziemianin/rakow.com

Komentarze