Raków Częstochowa. Różnica poziomów

Test na tle silnego rywala pokazał, że Raków ma przed sobą wiele pracy.


Częstochowianie od kilku dni przebywają w Holandii, gdzie przygotowują się do rundy wiosennej ekstraklasy. Sztab szkoleniowy zdecydował, że w czasie tego zgrupowania wicemistrzowie Polski zmierzą się z silnymi przeciwnikami. Tak było w sobotę, gdy Raków przegrał z PSV Eindhoven. Test na tle wielokrotnego mistrza Holandii nie wypadł bardzo blado. Pokazał jednak, że częstochowianie, aby wejść na poziom dający nadzieję na grę w fazie grupowej europejskich pucharów, muszą wykonać jeszcze wiele pracy.


Dekoncentracja nie przejdzie

Podopieczni Ruuda van Nistelrooya byli równym przeciwnikiem dla Rakowa, jednak zespół z Holandii przewyższał go w jednym elemencie. Wystarczył jeden błąd, by za chwilę padła z niego bramka. Zauważa to także szkoleniowiec częstochowian. – Na poziomie ligowym nie zdarza się sytuacja, by chwila dekoncentracji powodowała stratę bramki. Tutaj to jest koniec. Dlatego też wychodząc na takie spotkanie trzeba do samego końca utrzymywać intensywność, poziom koncentracji, nastawienia w każdym momencie gry. W innym przypadku od razu rywal kreuje sobie sytuację. Jakość zawodników rywali jest na wysokim poziomie – mówił po meczu z PSV Marek Papszun.

Częstochowian czeka więc jeszcze sporo pracy, aby „dobić” do europejskiego poziomu. Będzie to długi i żmudny proces, jednak jak najbardziej osiągalny. Raków chce rywalizować na poziomie fazy grupowej europejskich pucharów, stąd obrał taką, a nie inną drogę. Wicemistrzowie Polski w czasie holenderskiego zgrupowania rozegrają jeszcze dwa sparingi. Najbliższy czeka ich w środę, gdy zmierzą się z Anderlechtem Bruksela. Weekend po meczu spędzili jednak bez nadmiernego stresu i treningu. Sztab postawił na regenerację.

Wiele do poprawy

Wicemistrzowie Polski wystąpili w spotkaniu z holendrami praktycznie w swoim pierwszym garniturze. Zabrakło w nim jedynie kontuzjowanych, którzy zostali w Polsce oraz Giannisa Papanikolaou, który otrzymał od sztabu szkoleniowego dodatkowe kilka dni przerwy spowodowane zgrupowaniem reprezentacji Grecji. Trener van Nistelrooy postąpił odwrotnie – postawił w tamtym spotkaniu głównie na piłkarzy rezerwowych oraz zawodników z drużyny do lat 21. To może napawać niepokojem w kontekście nie tyle co rundy wiosennej, a tego co będzie się działo w wakacje.

To jednak jeszcze bardzo odległa przyszłość. Szczególnie, że przecież w styczniu częstochowianie ruszą na „polowanie”. Transfery mogłyby pomóc w poprawie jakości gry. Praktycznie „polowanie” już trwa. Według doniesień medialnych wicemistrzowie Polski szukają wahadłowego. Wśród kandydatów są Gonzalo Acila z Olympiakosu oraz Conrado z Lechii Gdańsk. Częstochowianie mieli nawet złożyć za tego drugiego ofertę, jednak ta nie usatysfakcjonowała gdańszczan. Są to jednak jedynie pogłoski. Na ten moment trudno wyrokować kiedy częstochowianie zaprezentują pierwsze wzmocnienia. Ważne jednak, aby te pojawiły się już na początku stycznia, zanim zespół ruszy na zgrupowanie do Belek.


Fot. Jakub Ziemianin/rakow.com