Raków Częstochowa. Zastępstwo pierwszej klasy

W maju poważnego urazu doznał Miłosz Szczepański. Kontuzja pomocnika Rakowa okazała się bardzo poważna, przez co wypadł z gry do końca roku. Wydawało się wtedy, że ciężko będzie go zastąpić. Jednak David Tijanić świetnie go zastąpił w ekipie spod Jasnej Góry.


Słoweniec miał przed sobą duże wyzwanie. Szczepański był jednym z wyróżniających się zawodników Rakowa w poprzedniej kampanii. Choć zdobył tylko jednego gola, to asystował, kreował ataki w środku pola, w wielu momentach brał ciężar gry na siebie. Na jego nieszczęście podczas dodatkowego zgrupowania w Woli Chorzelowskiej uszkodził więzadło krzyżowe, a co za tym idzie, wypadł z gry na długie miesiące. To otworzyło szansę dla Tijanicia, by wskoczyć do wyjściowej jedenastki Rakowa.

Trudne początki

Początkowo Słoweniec miał problemy. Nie mógł się przebić do wyjściowej jedenastki. Na debiut musiał czekać do ostatniego spotkania przed zawieszeniem rozgrywek, choć był do dyspozycji trenera już na spotkanie z Arką Gdynia. Możliwe, że nastąpiłby on wcześniej. Tijanić jednak miał problemy ze stawem skokowym, przez co nie mógł od początku rundy pomóc drużynie. Pierwszy poważny występ Słoweniec zaliczył we Wrocławiu. Nie można jednak było powiedzieć, że z miejsca stał się pierwszym wyborem trenera. Spotkanie ze Śląskiem, jak i kolejne z ŁKS-em i Wisłą Kraków nie należały do najbardziej udanych. Często gubił się w środku pola, nie zawsze wybierał najlepszą opcję do podania. Jednak w Krakowie zaliczył swoją pierwszą asystę, dogrywając piłkę Petrowi Schwarzowi. Słoweniec, dzięki temu przełamaniu zaczął nabierać tempa.


Czytaj jeszcze: Pobili swoje rekordy

Drużyna mu zaufała

Do końca sezonu do swojego konta dołożył jeszcze cztery asysty i gola. W nowej kampanii ma już bramkę i asystę. A mogło być ich więcej. Mimo świetnego występu z Zagłębiem Lubin został zapamiętany z niego przede wszystkim z kiksu. Na kilka metrów przed bramką nie trafił w piłkę, przez co pozbawił siebie i zespół gola. Nie zmienia to jednak faktu, że forma Słoweńca rośnie. Dodatkowo coraz lepiej dogaduje się z drużyną, dzięki czemu ma więcej możliwości, by prezentować swoje umiejętności.
-Cieszę się, że praca jaką wykonuję na treningach, jest doceniana przez kolegów z drużyny. Mam wrażenie, że zyskałem ich zaufanie. Nie boją się ze mną grać, a to przekłada się na lepszą dyspozycję całego zespołu. Myślę, że w następnych meczach może być tylko lepiej – powiedział Tijanić.

Młoda konkurencja z Kielc

Nie oznacza to jednak, że Tijanić nie musi obawiać się o miejsce w zespole. O ile Szczepański będzie potrzebował jeszcze kilku miesięcy, by być optymalnie przygotowany do gry i walki o skład, tak Raków wykonał kolejny ruch na rynku transferowym. Tym razem pod Jasną Górę przybył zawodnik, o którego transferze wiadomo było praktycznie od lipca. Raków zakontraktował Daniela Szelągowskiego, wychowanka Korony Kielce. Jak mówi sam zawodnik, dobrze czuje się na lewym wahadle, w linii ataku, ale także na 10, a więc pozycji, na jakiej grywa również Tijanić. Choć ma raptem 18 lat, to już pokazał się z dobrej strony na boiskach ekstraklasy, gdy w pięciu występach zdobył dwie bramki. Nie można wykluczyć, że Szelągowski z miejsca wskoczy do pierwszej drużyny i zagrozi pozycji Tijanicia w składzie Rakowa.


Na zdjęciu: David Tijanić wyrósł na jednego z liderów Rakowa. Mimo to rywalizacja na jego pozycji będzie tylko rosnąć.

Fot. Marcin Gadomski/PressFocus

Komentarze