Raków podzielił się punktami

 

Zespół Marka Papszuna pojechał do Lubina z nadziejami na kolejne punkty. Po wygranej 1:0 z Wisłą Kraków poziom optymizmu wśród częstochowian trochę wzrósł. Przed meczem Emir Azemović jasno stwierdził: „Nie jedziemy tam, żeby zremisować. Naszym celem zawsze jest zwycięstwo”. To oddaje nastroje beniaminka, który zbiera punkty, by nie znaleźć się w okolicach strefy spadkowej. Na razie to się udawało. Niedzielny rywal przed meczem był podobnej sytuacji do Rakowa. Oba zespoły po 14. kolejkach zgromadziły po 18 punktów.

Po gwizdku sędziego spotkanie rozpoczęło się dynamicznie. Raków szybko dotarł pod bramkę Zagłębia. Egzekwowany po chwili rzut rożny nie był dobry i Zagłębie ruszyło z kontrą. Raków wysoko ustawiony starał się rozbijać kolejne ataki rywali, którzy próbowali zaskoczyć Jakuba Szumskiego. Nie bardzo to wychodziło, a gospodarze coraz lepiej rozgrywali piłkę w środku pola posyłając piłkę na prawe skrzydło. Gościom ciężko było wyprowadzać akcje na połowę Zagłębia.

Gdy pierwszy kwadrans meczu zbliżał się do końca dał o sobie znać Filip Starzyński, który długim podaniem posłał w okolice pola karnego, Szumski odbił piłkę, ta trafiła pod nogi rywala, który mocno ją uderzył, a Damjan Bohar tylko przystawił nogę. Zagłębie wyszło na prowadzenie. 

Gdy wydawało się, że Zagłębie zacznie teraz dyktować warunki spotkania padło wyrównanie. Pięknym strzałem zza linii pola karnego popisał się Petr Schwarz. Bramkarz Zagłębia trochę spóźnił się z interwencją i piłka wpadła do bramki.

Raków wyraźnie podbudowany szybkim wyrównaniem zaczął grać spokojniej i dokładniej. Hładun miał szczęście, gdy udało mu się wybić piłkę po główce kapitana Rakowa, Tomasa Petraszka.

Zagłębie nie należy do zespołów, które przestają grać swoje po stracie bramki.  Na trzy minuty przed końcem czasu regulaminowego gospodarze rozegrali kapitalną akcję. Długie podanie Starzyńskiego do Saszy Żivca, który idealnie wyłożył piłkę Bartoszowi Białkowi, który celnie strzelił. Debiutujący w ekstraklasie Białek zaliczył przy okazji pierwszego gola. Marek Papszun o zachowaniu swoich obrońców przy stracie tego gola będzie miał chyba sporo do powiedzenia.

Kilka minut po przerwie musiał opuścić boisko bramkarz gospodarzy, Dominik Hładun. Wszystko przemawia za kontuzją przywodziciela, która przytrafiła się podczas wykopywania piłki. Jego miejsce zajął Konrad Forenc. Pierwszy kontakt z piłką miał po kilku sekundach po wejściu do bramki. Jego formę sprawdzał Schwarz.

Po chwili szybka kontra gospodarzy i znowu Białek, który oddał strzał z trudnością wyłapany przez Szumskiego.  Zagłębie Lubin zaczęło grać swobodniej, co skutkowało większą dokładnością. Akcje gospodarzy robiły się coraz groźniejsze. Do sytuacji strzeleckich dochodził Białek i Żivec. Zagłębie bardzo groźnie podprowadzało skrzydłami piłkę, by posyłać ją pod nogi nadbiegających kolegów z drużyny. Raków w tej części gry miał sporo szczęścia, gdyż obrońcy chwilami nie mogli nadążyć na rywalami.

Gdy wydawało się, że kolejna bramka dla Zagłębia będzie formalnością Raków wyrównał. Celnie głową uderzył Musiolik. Piłka przeleciała koło rąk Forenca i wpadła do bramki.

W doliczonych 6. minutach Zagłębie za wszelką cenę starało się zdobyć gola dającego komplet punktów. Najlepsza okazja zdażyła się tuż pod koniec czasu doliczonego  przez sędziego. Rzut wolny z linii pola karnego, ale Starzyński tym razem nie popisał się.

Raków pierwszy raz w sezonie podzielił się punktami z rywalami.

 

Zagłębie Lubin – Raków Częstochowa 2:2 (2:1)

1:0 – Bohar, 14 min, 1:1 – Schwarz, 2 min, 2:1 – Białek, 42 min, 2:2 – Musiolik, 83 min

Zagłębie: Hładun (55. Forenc) – Czerwiński, Kopacz, Guldan, Balić – Tosik, Starzyński, Slisz, Bohar (90+1 Suljić), Żivec – Białek (90+1. Szysz). Trener Martin Sevela

Raków: Szumski – Petrasek, Azemović, Jach, Piątkowski (81. P. Kun) – Nouvier, Babenko (82. Szczepański), Malinowski (73. Skóraś), Sapała, Schwarz – Musiolik. Trener Marek Papszun

Sędziował Zbigniew Dobrynin (Łódź). Żółte kartki: 48. Balić (faul) – 58. Musiolik, 63. Azemović, 90+6 Sapela (faul)

 


Czytaj jeszcze: Problemy z atakiem


 

Komentarze