Zobacz
Do góry

Włochy. Polska sztafeta pucharowa

Arkadiusz Reca w pierwszym sezonie w Italii prawie wcale nie grał, ale może zdobyć Puchar Włoch, który przed rokiem wywalczył Wojciech Szczęsny.

Na Stadio Olimpico w Rzymie rozegrany zostanie dzisiaj finał Coppa Italia, w którym Lazio spotka się z Atalantą Bergamo. Jest to 72. edycja pucharu, od nazwy sponsora oficjalnie nazywanego TIM Cup. Lazio zdobyło puchar 6 razy (1958, 1998, 2000, 2004, 2009, 2014), trzykrotnie finał przegrało. Atalanta triumfowała w 1963 roku i jest to jedyny tytuł w historii klubu. Dwukrotnie była w finale pokonana.

Puchar ostatnią szansą

Dla Lazio tydzień zaczął się od złej wiadomości. W poniedziałek Inter w Serie A pokonał Chievo 2:0 i to oznacza, że Lazio odpadło z rywalizacji o Ligę Mistrzów. Na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek ma 58 punktów – 8 mniej od Interu i 7 od Atalanty, które zajmują premiowane miejsca i są najbliższe awansu do elitarnych rozgrywek.

Lazio jest w tabeli dopiero na 8. miejscu, czyli poza Ligą Europy, do której z Serie A awansują dwa kluby. Są nimi teraz Milan i Roma, jednak mają większe ambicje i nie rezygnują z udziału w Champions League. Lazio traci do nich 4 punkty, więc sytuacja dla rzymskiego zespołu wygląda nieciekawie. Właściwie ostatnią szansą jest dla Lazio zdobycie pucharu, co zapewni mu udział w fazie grupowej Ligi Europy.

Entuzjazm w Bergamo

Jednak faworytem finału jest zespół z Bergamo, imponujący w tym sezonie skutecznością. W drodze do finału Atalanta wyeliminowała obrońcę trofeum Juventus. Pokonała go 3:0, cztery dni po finale spotka się z nim w lidze w Turynie. Atalanta przerwała pucharowy serial Juve, który w ostatnich czterech latach wygrywał finał na przemian z Lazio i Milanem. W Lombardii zawsze była w cieniu Interu i Milanu, teraz może mieć najlepszy sezon w historii i awansować do Ligi Mistrzów. W Bergamo zapanował entuzjazm, na budynkach w mieście powstają ogromne freski z podobiznami trenera Gian Piero Gasperiniego i piłkarzy. Ruszyła przebudowa stadionu Atleti Azzurri d’Italia. Przymierzano się do tego od dwóch lat, a teraz nawet nie czekano do końca sezonu. Atalanta ostatni mecz ligowy z Cagliari rozegrała w Reggio Emilii. Towarzyszyło jej 10 tysięcy kibiców!

Magiczny wieczór Piątka

Jeden raz wystarczy

Przed rokiem dublet zdobył Wojciech Szczęsny, teraz zadowolił się drugim z kolei scudetto. Jednak Coppa Italia znów może trafić w polskie ręce. Od tego sezonu zawodnikiem Atalanty jest Arkadiusz Reca. Podpisując kontrakt, raczej nie spodziewał się, że jego sytuacja może być tak nieciekawa. W sierpniu w Lidze Europy zagrał z Hapoelem Hajfa i to jedyny występ, w którym zaliczył 90 minut. Na debiut w Serie A czekał do… 20 stycznia. Atalanta rozgromiła na wyjeździe Frosinone 5:0, Reca zagrał 8 minut.

Pod koniec lutego zaliczył 12 minut z Torino, Atalanta przegrała 0:2 i od tej pory jest niepokonana w 13 meczach. Na trzeci i ostatni występ Reca czekał kolejny miesiąc, było to 29 minut z Parmą (3:1 dla Atalanty). Ligowy bilans mizerny, ale jest coś, co sprawia, że sezon może być dla niego udany. Cztery dni po ligowej porażce z Torino Reca zagrał w Pucharze Włoch z Fiorentiną. Tylko ten jeden raz, zaledwie 7 minut, ale to wystarczy. Jeśli Atalanta zdobędzie puchar, Polak będzie mógł go zaliczyć także na swoje konto.

Piątek królem strzelców

Reca być może zostanie triumfatorem Coppa Italia, natomiast na pewno królem strzelców tej edycji będzie inny debiutujący w rozgrywkach Polak. Krzysztof Piątek zaliczył 8 trafień, w tym 6 dla Genoi i 2 dla Milanu. Dwa gole dla „rossonerich” przesądziły o wyeliminowaniu Napoli, ale w półfinale z Lazio bramki nie zdobył i po raz drugi odpadł z rozgrywek. Z Genoą na początku grudnia, z Milanem w kwietniu. Dwa gole mniej ma Federico Chiesa (Fiorentina). Najlepsi strzelcy finalistów Ciro Immobile (Lazio) i Duvan Zapata (Atalanta) zdobyli po 3 bramki i nie są w stanie zagrozić „Il Pistolero”.

 

Na zdjęciu: Arkadiusz Reca w Lidze Narodów powalczył z Włochami, dzisiaj może zdobyć ich puchar.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w piłka nożna