Reprezentacja. Jest o nim głośno

Wojciech Szczęsny, po świetnym występie przeciwko Saudyjczykom, wzbudził zainteresowanie mediów na całym świecie. 40 lat na coś takiego czekaliśmy.


Choć to Robert Lewandowski został wybrany najlepszym piłkarzem meczu Polska – Arabia Saudyjska, to praktycznie wszyscy kibice byli zgodni, że bardziej ta nagroda należała się Wojciechowi Szczęsnemu. Sam „Lewy” zapytany o to, komu to on przyznałby nagrodę, wskazał właśnie na bramkarza, ale też i na Piotra Zielińskiego. Świetną postawę polskiego golkipera zauważono zresztą nie tylko nad Wisłą. Formę Szczęsnego dostrzeżono we Włoszech, co nie jest dziwne, bo przecież nasz golkiper jest zawodnikiem Juventusu. „Santo subito”, czyli „Święty natychmiast” – napisała po naszym meczu z Arabią Saudyjską „La Gazzetta dello Sport”.

– To była monstrualna, podwójna interwencja – piano z zachwytu na łamach najpopularniejszego włoskiego dziennika sportowego, który oczywiście wybrał Polaka zawodnikiem spotkania. Włoski Eurosport dodał, że nasz zawodnik jest w wybitnej formie. Szczęsny, na łamach „La Gazzetty” przyznał, że swój udział w obronie karnego ma… Juventus.

– Pracujemy nad tym elementem z trenerem Filippim – podkreślił.

Ostatni zachwycił Boniek

Dziennikarze BBC, po meczu z Arabią Saudyjską, określili Wojciecha Szczęsnego mianem najlepszego bramkarza mistrzostw świata w Katarze. Wprawdzie działo się to dopiero na półmetku drugiej kolejki fazy grupowej, ale w kolejnych dniach mundialu, nie uwzględniając wczorajszych meczów, nie objawił się w bramce ktoś, kto bardziej między słupkami zaimponował od Polaka. Tuzy sztuki bronienia, takie jak Thibaut Courtois, Manuel Neuer czy Hugo Lloris, jak na razie pozostają w cieniu Szczęsnego. Niemiecki Kicker, który oczywiście skupił się na golu Roberta Lewandowskiego, również docenił bramkarza naszego zespołu za mecz z Saudyjczykami.

– To, co zrobił Szczęsny było znakomite. Reakcja drużyny pokazała, jak Polska – dzięki interwencji swojego bramkarza – jest mocna w obronie. Nasz bramkarz otrzymał od niemieckich dziennikarzy „jedynkę”, czyli znaną z rozgrywek Bundesligi „klasę światową”. Robert Lewandowski zasłużył na „dwójkę”.

Trzeba przyznać, że takich reakcji światowych mediów na występ polskiego piłkarza podczas mistrzostw świata nie było dawno. W zasadzie trudno sobie coś podobnego przypomnieć. Ostatni ważny mecz na MŚ wygraliśmy w 1986 roku w Meksyku. 1:0 z Portugalią po golu Włodzimierza Smolarka. Zaglądamy zatem do raportu PAP dotyczącej tego mundialu. Cytowane w nim zagraniczne agencje nie skupiły się na występie któregoś z Polaków w sposób szczególny. Pisano o… bezbarwnym meczu. Trzeba zatem cofnąć się do 1982 roku. Najlepiej od razu do meczu z Belgią i wspaniałym, okraszonym trzema bramkami występie Zbigniewa Bońka. 40 lat czekaliśmy, by po ważnym meczu na mundialu o polskim piłkarzu mówiono i pisano na całym świecie.

5 goli w 6 meczach

Wojciech Szczęsny w dwóch pierwszych meczach na MŚ osiągnął znakomite liczby. Przede wszystkim w drugim meczu z rzędu zachował czyste konto. Obronił wszystkie dziewięć strzałów, które zmierzały na jego bramkę w tym turnieju. Szczęsny nie wpuścił gola w trzech ostatnich występach w reprezentacji Polski. Po raz ostatni został pokonany we wrześniu przez Stevena Bergwijna. Od 300 minut nikt mu gola nie strzelił, a w reprezentacji Polski zachował czyste konto już 25 razy. Tyle samo, ile drugi w tej klasyfikacji Józef Wandzik. Liderem jest Łukasz Fabiański, który zaliczył 27 występów bez straty gola.

– Nie mogę się doczekać występu przeciwko Argentynie i Messiemu – powiedział we wspomnianej rozmowie z „La Gazzettą”, Wojciech Szczęsny. Warto zatem przyjrzeć się temu, jak do tej pory nasz golkiper radził sobie przeciwko gwiazdorowi Argentyny. Na poziomie reprezentacyjnym obaj panowie się nie spotkali, choć w 2011 roku Szczęsny bronił przeciwko „Albicelestes” w Warszawie. Do stolicy przyjechała wówczas głęboka argentyńska rezerwa. Na poziomie klubowym takich spotkań było 6. Lionel Messi 5 razy pokonał naszego golkiper, w tym dwa razy z rzutów karnych. Co ciekawe to właśnie przeciwko Barcelonie, Messiego, Wojciech Szczęsny debiutował – w 2011 roku – w Lidze Mistrzów. Arsenal pokonał w pierwszym meczu 1/8 finału ekipę z Katalonii. Wtedy Argentyńczyk nie trafił, ale dwa razy pokonał Polaka w rewanżu. Później wbił mu dwa gole, gdy „Szczena” był zawodnikiem AS Romy, a Barca wygrała 6:1 w 2015 roku. Ostatni raz pokonał Polaka w październiku 2020 roku, z karnego, gdy nasz golkiper był już zawodnikiem Juventusus.


Na zdjęciu: Wojciech Szczęsny, dzięki swojej postawie, zwrócił na siebie uwagę mediów na całym świecie. Ostatni raz na mundialu tak interesowano się Zbigniewem Bońkiem.
Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus