Reprezentacja. Mamy ściągę dla selekcjonera

Przedstawiamy jedenastkę piłkarzy, których w swojej reprezentacji nie widział Jerzy Brzęczek. Czy znajdują się w niej zawodnicy znani Paulo Sousie? Czy portugalski selekcjoner naszej drużyny narodowej, który niebawem ogłosi powołania na marcowe mecze eliminacji MŚ, zamierza z kogokolwiek przez nas omówionego skorzystać?


25 marca, reprezentacja Polski rozegra swój pierwszy mecz w eliminacjach mistrzostw świata. Z Węgrami zmierzymy się w Budapeszcie i pewnie na ok. 2-3 tygodnie przed tym spotkaniem nowy selekcjoner reprezentacji Polski, Paulo Sousa, powoła kadrę na ten meczu, a także kolejne o punkty kwalifikacji z Andorą (28 marca) i z Anglią (31 marca). Oczywiście rewolucji personalnej w stosunku do tych zawodników, na których stawiał Jerzy Brzęczek, spodziewać się nie należy. Przede wszystkim dlatego, że Portugalczyk swoje obowiązki objął niedawno. Oficjalnie zatrudniony został 21 stycznia, czyli dokładnie cztery tygodnie temu. Choć już wcześniej, jak sam przekonywał, obserwował zawodników, a Zbigniew Boniek przyznał, że zaskoczył go znajomością polskich piłkarzy.

Jego poprzednik do drużyny narodowej powołał 52 piłkarzy. 8 graczy, którzy bywali na zgrupowaniach, nigdy w jego zespole nie zagrało. „Sport” postanowił przyjrzeć się szerszej grupie zawodników, których poprzedni selekcjoner nie widział w zespole. Albo takich, którzy w jego drużynie nie zagrali choćby minuty. Postanowiliśmy ułożyć jedenastkę takich zawodników, w której drobne wątki związane z drużyną narodową się pojawiają. Jednak nie na tyle poważne, by mówić o tych nich jak o seniorskich reprezentantach Polski. Wskazaliśmy również grupę zawodników nieco dalszego planu. Podstawowym kryterium były regularne występy poszczególnych zawodników w drużynach klubowych.

Rafał GIKIEWICZ (FC Augsburg, Bundesliga)
Rafał Gikiewicz od dwóch sezonów regularnie broni w Bundeslidze. Ale w reprezentacji szansy nigdy nie dostał.
Fot. Paweł Andrachiewicz/Pressfocus

Bardzo często powtarzamy, że gdybyśmy na innych pozycjach mieli takie zagadki, jak wśród bramkarzy, to bylibyśmy czołową drużyną świata. Coś w tym jest, bo przecież nikt nie podważa klasy dwóch walczących o przysłowiową bluzę z numerem jeden, czyli Wojciecha Szczęsnego i Łukasza Fabiańskiego. To czołowi golkiperzy Europy, a przecież na kadrę regularnie przyjeżdżają broniący w lidze włoskiej Łukasz Skorupski i Bartłomiej Drągowski, którzy nawet zaliczyli występy w drużynie narodowej. Takiej szansy od Jerzego Brzęczka nie otrzymał Rafał Gikiewicz. Czy na nią nie zasłużył? Trudno myśleć w ten sposób o zawodniku, który przez dwa lata był czołowym graczem Unionu Berlin i z którym awansował do niemieckiej Bundesligi. Odszedł do Augsburga i nadal broni regularnie. Na zgrupowaniu u Brzęczka był raz. Latem 2019 roku, tuż po awansie na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Niemczech. Już jako zawodnik Bundesligi nigdy na kadrę zaproszony nie został.

Warto zwrócić uwagę na: Bartosz Białkowski (Millwall, League Championship), Maksymilian Stryjek (Livingston. Scotish Premie League).

Martin KONCZKOWSKI (Piast Gliwice, Ekstraklasa)

Tylko w 2020 roku, gdy reprezentacja Polski rozegrała ledwie 8 meczów na przestrzeni nieco ponad dwóch miesięcy, na prawej obronie wystąpiło czterech zawodników. Tomasz Kędziora, który nadal wydaje się pierwszym wyborem, a także Bartosz Bereszyński (gra częściej na lewej stronie), Robert Gumny i Alan Czerwiński. A nie ma już w reprezentacji Łukasza Piszczka, który ostatnio został stoperem. Wydaje się zatem, że Paulo Sousa ma w czym wybierać, choć dalecy jesteśmy od stwierdzenia, że portugalski szkoleniowiec ma kłopoty bogactwa. Od lat wyróżniającym się prawym defensorem w ekstraklasie jest Martin Konczkowski. Jeden z najbardziej zaufanych ludzi Waldemara Fornalika. Piłkarz, który całą karierę spędził na Górnym Śląsku, nigdy nie otrzymał szansy od żadnego selekcjonera, choć w ekstraklasie zaliczył już 232 mecze i ma na swoim koncie mistrzostwo Polski. Potrafi zagrać ofensywnie, czego dowodem jest liczba niemal 30 asyst na najwyższym poziomie.

Warto zwrócić uwagę na: Karol Fila (Lechia Gdańsk, Ekstraklasa).


Czytaj jeszcze: Trenerska enigma

Michał HELIK (Barnsley, League Championship)

Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, że jest to jeden z tych polskich piłkarzy, który na przestrzeni ostatnich miesięcy wykonał ogromny skok jakościowy. We wrześniu zeszłego roku trafił na zaplecze Premier League i wielu uważało, że sobie tam nie poradzi. Tymczasem chorzowianin nie tylko daje radę, ale zbiera świetne opinie. To jego dwa gole przesądziły o zwycięstwie „Górników” w starciu z Huddersfield. Strzelił również bramkę w Pucharze Anglii, a w nagrodę za to jego zespół mógł zmierzyć się z Chelsea. Przede wszystkim jednak Helik doskonale wywiązuje się ze swoich zadań. W trudnej, bardzo fizycznej lidze, jaką jest zaplecze angielskiej ekstraklasy, jest niczym skała. W styczniu kibice Barnsley wybrali go piłkarzem miesiąca, a jego trener, znany w przeszłości środowy obrońca, Valerien Ismael, bardzo go docenia, o czym mówił kilka razy. Wydaje się, że Helik śmiało może rywalizować o pozycję numer cztery wśród środkowych obrońców w reprezentacji Polski. Bo trzy pierwsze wydają się zarezerwowane dla Kamila Glika, Jana Bednarka i Sebastiana Walukiewicza. Tymczasem gracz Barnsley nie wydaje się gorszy od powoływanego przez Brzęczka Pawła Bochniewicza.

Warto zwrócić uwagę na: Jakub Czerwiński (Piast Gliwice, Ekstraklasa).

Paweł DAWIDOWICZ (Hellas Werona, Serie A)

W reprezentacji Polski zadebiutował w 2015 roku, jeszcze za kadencji Adama Nawałki. Ostatni raz, u tego samego szkoleniowca, na zgrupowaniu był rok później, a także pojawił się w szerokiej kadrze na mundial, choć na niego nie pojechał. Mijały kolejne lata, a „Hiena” plątał się między Benficą Lizbona, a kolejnymi klubami, do których był wypożyczany. Zdążył się definitywnie przekwalifikować z defensywnego pomocnika na stopera. I wreszcie znalazł swoją przystań w… „mieście zakochanych”, czyli w Weronie. Najpierw awansował z Hellas do Serie A, część poprzedniego sezonu, już w elicie, stracił z uwagi na kontuzję, ale teraz gra w lidze wszystko, o ile jest zdrowy. Ma 55 występów we włoskiej lidze. Jesienią zeszłego roku miał ich nieco mniej, ale i tak Brzęczek go nie zauważał i na zgrupowania nie zapraszał. Paulo Sousa może mieć inne zdanie. Choćby dlatego, że świetnie orientuje się we włoskich realiach, bo sam w Serie A grał.

Warto zwrócić uwagę na: Kamil Piątkowski (Raków Częstochowa, Ekstraklasa).

Tymoteusz PUCHACZ (Lech Poznań, Ekstraklasa)
Tymoteusz Puchacza, były gracz GKS-u Katowice, doskonale wie, jak to jest występować z orzełkiem na piersi.
Fot. Adam Starszyński/Pressfocus

Podobnie jak w przypadku prawych obrońców, na lewej stronie defensywy zagrało w zeszłym roku czterech piłkarzy: Maciej Rybus, Arkadiusz Reca, Michał Karbownik i Rafał Pietrzak. Zagrałby również Tymoteusz Puchacz, ale Jerzy Brzęczek zostawił go reprezentacji młodzieżowej. Chyba wszyscy uważają, że były gracz GKS-u Katowice prędzej czy później do kadry trafi, jak również zostanie bohaterem kolejnego zagranicznego transferu z „Kolejorza”. Jak jego koledzy Jakub Moder, Kamil Jóźwiak, czy Robert Gumny. „Puszka”, jeżeli chodzi o biało-czerwone barwy, podąża drogą klasyczną. Grał w reprezentacjach do lat: 16, 17, 18, 19, 20 i 21! We wszystkich tych kategoriach wiekowych uzbierał 52 występy z orzełkiem na piersi. To gracz o określonych atutach, który posiada świetną wydolność. Świadczy o tym choćby liczba spotkań rozegranych przez niego w tym sezonie. Otóż Puchacz wystąpił we wszystkich 30 poznańskiej drużyny, licząc wszystkie rozgrywki.

Warto zwrócić uwagę na: Hubert Matynia (Pogoń Szczecin, Ekstraklasa).

Konrad MICHALAK (Caykur Rizespor, Super Lig)

W reprezentacji młodzieżowej u Czesława Michniewicza był podstawowym zawodnikiem. W tym roku skończył 24 lata i jeżeli zamierza kontynuować przygodę z drużyną narodową w jej seniorskim wydaniu, to już najwyższy czas. Od czerwca 2019 roku jest zawodnikiem Achmatu Grozny, choć w Rosji nie zaistniał. Lepiej służy mu Turcja, dokąd jest wypożyczany. Połowę zeszłego sezonu spędził w Ankaragucu i choć zespół zajął ostatnie miejsce w tabeli (nie spadł, bo nikt nie spadał z tureckiej ligi), to Polak został zauważony. Teraz gra w Caykurze Rizesporze, zespole nieco lepszym. Ma na swoim koncie bramkę i 4 asysty. Wystąpił w 17 meczach, a jego atutem jest z pewnością to, że może występować na prawym skrzydle, gdzie czuje się najlepiej, jak również na lewej stronie. A także na pozycji ofensywnego, środkowego pomocnika. Michalak jest zawodnikiem dysponującym świetną szybkością. Jeżeli się rozpędzi, to trudno go zatrzymać, choć czasami… brakuje mu boiska.

Warto zwrócić uwagę na: Paweł Wszołek (Legia Warszawa, Ekstraklasa).

Rafał AUGUSTYNIAK (Urał Jekatarynburg, Premier Liga)
Przypominamy, jak wyglądał Rafał Augustyniak. Niespełna dwa lata temu grał w Miedzi Legnica. Dziś stale występuje w rosyjskiej ekstraklasie.
Fot. Adam Starszyński/Pressfocus

Pewnie jest to jedna z najbardziej zaskakujących propozycji w naszej jedenastce, ale wzięła się z potrzeby chwili. Otóż ostatnio wyjątkowy niefart spotkał Jacka Góralskiego i Krystiana Bielika, którzy zerwali więzadła w kolanach i Euro 2020 mają z głowy. W ten sposób Paulo Sousa stracił dwóch zawodników, którzy mogliby spokojnie walczyć o wyjściową jedenastkę na pozycji defensywnego pomocnika. Piłkarzy, którzy mogą grać na „szóstce” mamy kilku. Są Grzegorz Krychowiak, Jakub Moder czy Karol Linetty. Trochę brakuje jednak wśród wymienionych takiej zadziorności, jaką imponował np. Góralski. Rafał Augustyniak jest takim piłkarzem, choć przypomnijmy, że mówimy o zawodniku, który w 2019 roku odchodził z Miedzi Legnica za pół miliona euro. Od tamtej pory regularnie występuje w rosyjskiej lidze i zbiera niezłe recenzje. W barwach Urału Jekatarynburg zdarza mu się nawet strzelić gola albo zaliczyć asystę. W tym roku skończy 28 lat, więc najwyższa pora, by w futbolu osiągnąć więcej. Nigdy w reprezentacji Polski, nawet w tych juniorskich czy młodzieżowej, nie wystąpił.

Warto zwrócić uwagę na: Patryk Dziczek (Salernitana, Serie B), Taras Romanczuk (Jagiellonia Białystok, Ekstraklasa), Jakub Łabojko (Brescia, Serie B), Szymon Żurkowski (Empoli, Serie B).

Filip JAGIEŁŁO (Brescia, Serie B)

Jest co najmniej trzech zawodników, którzy na pozycji rozgrywającego mogą grać w reprezentacji, a cała trójka, czyli Piotr Zieliński, Mateusz Klich i Sebastian Szymański, to piłkarze regularnie występujący w zagranicznych klubach i w drużynie narodowej już sprawdzeni. Jagiełło w końcówce ubiegłego sezonu Serie A przyzwoicie radził sobie w Genoi. Zaliczył dużo minut, asysty. Wydawało się, że w drużynie włoskiej Serie A może odgrywać poważniejszą rolę. Tymczasem trafił na wypożyczenie do Serie B i jest… drugim strzelcem Brescii. Można powiedzieć, że solidnie pracuje na powrót do elity, choć raczej nie z zespołem, którego barw broni, bo ekipa z Lombardii o awans do Serie A nie powalczy. Zajmuje trzynaste miejsce w klasyfikacji i częściej oglądać musi się za siebie. Jagiełło, podobnie, jak Puchacz, doskonale zna smak występów z orzełkiem na piersi, bo przeszedł przez niemal wszystkie kategorie wiekowe. W biało-czerwonych barwach zagrał już 44 razy.

Warto zwrócić uwagę na: Marcin Cebula (Raków Częstochowa, Ekstraklasa), Mateusz Bogusz (UD Logrones, La Liga 2).

Jakub KAMIŃSKI (Lech Poznań, Ekstraklasa)
Fot. Pawel Jaskolka / PressFocus

W listopadzie ub. roku Jerzy Brzęczek wezwał wychowanka Szombierek Bytom na zgrupowanie reprezentacji przed meczami z Włochami i Holandią, ale debiut w reprezentacji uniemożliwiła młodemu skrzydłowemu Lecha Poznań kontuzja. Jesienią świetnie spisywał się zarówno w ekstraklasie, jak i w europejskich pucharach. Jeżeli w najbliższym czasie Paulo Sousa nie zdecyduje się na powołanie 19-latka, to powinien on być kluczową postacią reprezentacji młodzieżowej Macieja Stolarczyka. Portugalski szkoleniowiec jedno z pierwszych spotkań, jakie odbył po objęciu funkcji opiekuna naszej drużyny narodowej, miał właśnie z selekcjonerem drużyny U-21. I jeżeli obaj panowie rozmawiali o poszczególnych piłkarzach, to „Kamyk” musiał być jednym z tematów. Ciekawe, czy prędzej zadebiutuje w seniorskiej drużyny narodowej, czy też podpisze kontrakt z zagranicznym klubem?

Warto zwrócić uwagę na: brak kandydata.

Karol ŚWIDERSKI (PAOK Saloniki, Super League 1)

Wielu z nas chyba trochę przegapiło moment, w którym z gracza młodzieżówki Karol Świderski stał się seniorem, a takie symboliczne przejście miało miejsce już niemal dwa lata temu. Trafił wtedy z Jagiellonii Białystok do PAOK Saloniki, a dziś ma na koncie 56 meczów, 23 gole i 8 asyst w greckiej lidze. Zaliczył też wiele spotkań w europejskich pucharach i również trafiał w nich do siatki. Ostatnio sporo mówiło się o tym, że 24-letni polski napastnik może zostać zawodnikiem Serie A, a Bologna jest skłonna zapłacić za niego 6-7 mln euro. Na razie do transakcji nie doszło, ale sprawa – podobno – jest otwarta. W przenosinach do włoskiej ekstraklasy na pewno pomogłoby powołanie od Paulo Sousy. A także utrzymanie dobrej dyspozycji strzeleckiej, bo dziś „Świder” jest trzecim strzelcem greckiej ekstraklasy. Na pewno ma więcej szczęścia od Jarosława Niezgody, który skupia się ostatnio na leczeniu zerwanego w listopadzie więzadła krzyżowego.

Warto zwrócić uwagę na: Kacper Przybyłko (Philadelphia Union, MLS), Dawid Kurminowski (MSzK Żylina, Fortuna Liga).

Bartosz BIAŁEK (VfL Wolfsburg, Bundesliga)

Miał trudny początek w Niemczech. Nękały go problemy z komunikacją i jego przypadek jest najlepszym dowodem na to, że warto uczyć się języków obcych. Ale w końcu przyszedł dobry moment, choć na razie trener Oliver Glasner wprowadza go do gry bardzo ostrożnie. 11 meczów i 2 gole zawodnika, który nie skończył jeszcze 20 lat, to jednak dość wiele. Na razie, wobec tego, że mamy Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika i Krzysztofa Piątka, podstawowym kierunkiem Białka będzie reprezentacja młodzieżowa. Wiadomo jednak, że jeżeli zawodnik będzie dobrze się rozwijał, to nie ma na co czekać. Trafił do Bundesligi w wieku 19 lat, trzy lata wcześniej niż „Lewy”, bo ten miał 22 lata, kiedy został zawodnikiem Borussii Dortmund. W tym rosły, bo mierzący ponad 190 cm wzrostu napastnik, ma przewagę nad najlepszym piłkarzem świata 2020 roku. Jego kontrakt z Wolfsburgiem ważny jest jeszcze przez 3,5 roku, zatem czasu pochodzący z Brzegu zawodnik ma w bród.
Warto zwrócić uwagę na: Jakub Świerczok (Piast Gliwice, Ekstraklasa), Adam Buksa (New England Revolution, MLS)

JEDENASTKA PUKAJĄCYCH DO REPREZENTACJI

Rafał Gikiewicz

Martin Konczkowski Michał Helik Paweł Dawidowicz Tymoteusz Puchacz

Konrad Michalak Rafał Augustyniak Filip Jagiełło Jakub Kamiński

Karol Świderski Bartosz Białek


Fot. laczynaspilka.pl

Komentarze