Reprezentacja Polski. To w końcu kto?

Kolejne dni mijają nieubłaganie, a na razie wciąż nie słychać nic na temat tego, który kandydat jest najbliższej posady selekcjonera reprezentacji Polski…


Cezary Kulesza jest świadomy tego, że stoi naprzeciwko tykającej bomby. Jeśli prezes PZPN-u przetnie zły kabelek, doprowadzi do eksplozji – w tej sytuacji byłaby to barażowa kompromitacja. Grono kandydatów w jego głowie jest dość liczne, ale jak na razie żaden nie wysunął się na wyraźne prowadzenie.

Kilku już odpadło

Od początku przewijają się stałe kandydatury krajowe czyli Adam Nawałka, Czesław Michniewicz czy Michał Probierz – który szybko porzucił klub z Niecieczy – ciągle pozostają w gronie mocnych propozycji. Z tej grupki odpadł już Marek Papszun, którego szanse na objęcie reprezentacji, po podpisaniu nowego kontraktu z Rakowem, spadły niemalże do zera. W polskim środowisku piłkarskim zarówno kibice, jak i piłkarze bardzo ciepło zerkają w kierunku Nawałki. Eksperci także podkreślają, że niezwykle istotna będzie znajomość reprezentacji czy też szerzej – polskiego futbolu w ogóle. Z tego też powodu potencjalne zatrudnienie trenera z zagranicy jest szczególnie prześwietlane i darzone zdwojoną dawką podejrzliwości.

Wielu obcokrajowców zgłasza większą czy mniejszą chęć pracy z kadrą Polski. Każdy z nich jest inny, każdy ma inne motywacje, by skręcić w ścieżkę biało-czerwonej reprezentacji. Kilku już przez Kuleszę zostało skreślonych. Prezes zdradził, że nie zatrudni Niemca Juergena Klinsmanna, Izraelczyka z polskim obywatelstwem Avrama Granta, Holendra Dicka Advocaata ani Włocha Fabio Capello. A to właśnie z Italii dochodzą głosy najliczniej obsadzające wolną posadę selekcjonera.

Był kontakt

Najciekawiej wyglądają nazwiska Andrei Pirlo i Fabio Cannavaro, w przypadku których istniał już kontakt z polską stroną. Cannavaro nawet przybył do Warszawy i rozmawiał z Kuleszą przez 1,5 godziny.

Pirlo z też nie trzeba przedstawiać, to ktoś w zawodowym futbolu, choć jest trenerem z nikłym stażem. Ma tylko jedno szkoleniowe doświadczenie, ale za to w Juventusie. Sezon 2020/21 był w jego wykonaniu dość słaby, bo po latach dominacji „Stara Dama” opuściła włoski tron ligowy. Udało się zdobyć w zamian Puchar i Superpuchar Włoch, lecz gra drużyny nie porywała. Obecnie Pirlo pozostaje bezrobotny. 42-latek prędzej czy później doczeka się pewnie jakiejś oferty.

Z Chin do Polski?

Jakie inne nazwiska się przewijają? Z Włoch przypłynęła kandydatura byłego selekcjonera tamtejszej reprezentacji, Cesare Prandellego, który od niespełna roku pozostaje na bezrobociu po rezygnacji z pracy we Fiorentinie. 64-latek stwierdził wówczas, że czuje pustkę, że współczesny czas pędzi dla niego zbyt szybko i potrzebuje przerwy. Nie wiadomo, czy nadszedł czas jej końca.

Innym włoskim kandydatem jest kolejny były selekcjoner tego kraju, Roberto Donadoni, który prowadził Italię na Euro 2008. Później jednak jego kolejne posady były w większości przypadków zdecydowaną obniżką formy, przez co 58-latek pozostanie bezrobotny od 1,5 roku. Jest na zakręcie, to na pewno, stąd możliwość pracy w reprezentacji Polski byłaby dla niego pewnym kołem ratunkowym. Nie wiadomo tylko czy sama Polska by na tym skorzystała.

Najnowsza kandydatura dotyczy zaś Chorwata Slavena Bilicia, który ma doświadczenie w prowadzeniu rodzimej kadry, a pracował też m.in. w angielskiej Premier League czy Turcji. Kilka dni temu opuścił on ligę chińską, by wrócić do Europy i być bliżej rodziny. PZPN ma chcieć to wykorzystać, ale nie wiadomo… czy będzie chciał sam Bilić. Jego nazwisko było łączone z polską reprezentacją już kilka lat temu, ale wówczas nie była to dla Chorwata atrakcyjna oferta – ani finansowo, ani sportowo. Obecnie także wydaje się, że większe pieniądze może zarobić gdzie indziej – choćby w zainteresowanej nim lidze tureckiej.


Na zdjęciu: Telefon Cezarego Kuleszy bez wątpienia pozostaje rozgrzany do czerwoności.
Fot. Rafał Oleksiewicz/PressFocus



Komentarze