Róg obfitości

W poprzednim sezonie oba zespoły zagrały ze sobą w tej samej fazie play offu i wówczas dominacja zespołu trenera Rudolfa Rohaczka nie podlegała żadnej dyskusji. „Pasy” rozprawiły się wtedy z drużyną JKH w czterech potyczkach, więc teraz sympatycy zdobywcy Pucharu Polski byli pełni obaw, że może dojść do powtórki scenariusza.

Już pierwszy mecz, rozegrany w Jastrzębiu Zdroju, rozwiał te wątpliwości.

Bramki sypały się niczym z rogu obfitości, a emocji było w nadmiarze, stąd spotkanie do ostatniej sekundy trzymało widzów w napięciu. Podopieczni trenera Roberta Kalabera zagrali o niebo lepiej niż w kilku ostatnich kolejkach sezonu zasadniczego. Mało tego, zdobyli aż cztery (!) gole w liczebnej przewadze, co wcześniej nigdy im się nie zdarzyło. Otrzymali za to nagrodę w postaci zwycięstwa, chociaż trzeba uczciwie powiedzieć, że rywale ułatwili im nieco zadanie, bo faulowali na potęgę. Hokeistom Cracovii mecz się nie układał, często puszczały im nerwy, czego namacalnym dowodem były dwie kary po 10 minut.

Przegrywając dwoma bramkami, na minutę i 3 sekundy przed zakończeniem spotkania trener Rudolf Rohaczek wycofał bramkarza i już po 10 sekundach (goście wygrali wznowienie w tercji JKH) jego podopieczni zdobyli kontaktowego gola. Do końca meczu się kotłowało, ale wynik nie uległ już zmianie. Po zakończeniu spotkania wybrano najlepszych hokeistów w obu drużynach. W Cracovii wyróżniony został Marek Trvdoń, w JKH – Jesse Rohtla.

– Z mojej strony mecz wyglądał tak – kary, kary i jeszcze raz kary – powiedział trener Cracovii, Rudolf Rohaczek. – Tych kar było w nadmiarze, a aż osiem bramek padło w przewagach. To rarytas w meczu hokejowym. Przyczynę naszej porażki upatruję w liczbie karnych minut, nie możemy tyle faulować, jeżeli chcemy wygrać mecz.

To był klasyczny mecz w fazie play offu – skomentował trener JKH, Robert Kalaber. – W poczynaniach obu zespołów było dużo nerwowości, obie drużyny łapały dużo kar. Rzadko graliśmy dzisiaj 5 na 5. Chłopcy walczyli do końca i wyszarpali zwycięstwo, ale już zapominamy o tym meczu i przygotowujemy się do niedzielnego pojedynku.

JKH GKS Jastrzębie – Comarch Cracovia 5:4 (1:0, 2:2, 2:2)

1:0 – Kasperlik – Jabornik – Kostek (13:21, w podwójnej przewadze), 2:0 – Jass – Urbanowicz – Jabornik (30:39, w przewadze), 2:1 – Bychawski – Mikula (32:37, 4 na 4), 2:2 – Trvdoń – Bychawski – Abramow (36:53, w przewadze), 3:2 – Rohtla – Jass – Urbanowicz (39:17, w przewadze), 4:2 – Jabornik – Sawicki – Kasperlik (40:47, w przewadze), 4:3 – Trvdoń – Vachovec – Abramow (46:44, w przewadze), 5:3 – Paś – Wróbel – Gimiński (50:27), 5:4 – Kapica – Bahensky (59:03, w przewadze, 6 na 5).

Sędziowali Michał Baca i Krzysztof Kozłowski oraz Rafał Noworyta i Artur Hyliński. Widzów 800.

JASTRZĘBIE: Raszka; Auvinen – Jass (2), Kostek – Jabornik, Matusik (2) – Górny (2), Michałowski (2) – Gimiński; Urbanowicz (2) – Rohtla – Iossafov, Kasperlik (2) – Jarosz (2) – Sawicki, Paś – Wałęga (2) – Wróbel, R. Nalewajka – Kulas – Ł. Nalewajka (2). Trener Robert KALABER.

CRACOVIA: Koprziva; Gula (4) – Rompkowski (2), Jachym – Sztebih (2+10), Kruczek – Bychawski (2), Musioł – Jeżek; Kapica (4) – Urban (4) – Leivo (4), Trvdoń – Vachovec (2) – Abramow, Bahensky (2+10) – Kalinowski – Mikula (2), Bepierszcz – Bryniczka – Brynkus. Trener Rudolf ROHACZEK. Kary: JKH – 20 min (2 min. tech), Cracovia – 48 min.

Na zdjęciu: Obrońca JKH Henrik Jabornik strzelił ważnego gola dla swojej drużyny i dwukrotnie asystował przy trafieniach kolegów.

Komentarze