ROW 1964 Rybnik. Uzbroić się w cierpliwość

ROW 1964 Rybnik ma przystąpić do rundy wiosennej, ale wielce prawdopodobne, że uczyni to składem opartym na juniorach. Z klubem mogą pożegnać się czołowi zawodnicy. Zaległości względem części z nich sięgają 6 miesięcy.


Problemy finansowe, sięgające wielu miesięcy zaległości, zawodnicy noszący się z zamiarem odejścia, miasto odwracające się tyłem do sportowego środowiska. To nie jest łatwy czas dla III-ligowca z Rybnika, który rundę jesienną zakończył tuż nad strefą spadkową. To nie jest łatwy czas dla III-ligowca z Rybnika, który rundę jesienną zakończył tuż nad strefą spadkową.

Miasto się ugięło

– Wielkiego światełka w tunelu nie ma – mówi szkoleniowiec ROW-u. – Stworzyliśmy plan na zimowy okres przygotowawczy, ale nie mam pojęcia czy zostanie zrealizowany, dlatego nawet jeszcze nie potwierdzamy u rywali sparingów. Wszystkie spotkania, jakie odbyliśmy z zarządem, kończyły się jedną odpowiedzią: „Uzbrójcie się jeszcze w cierpliwość”. A ta cierpliwość u niektórych się kończy, skoro zaległości z tego roku sięgają trzech miesięcy, a nie został jeszcze w pełni uregulowany rok 2019. Nie mamy informacji, w jakim kierunku zmierzamy i nie wiemy, w jakim składzie pracować będziemy od stycznia – dodaje Buchała.

W ostatnich tygodniach w kontekście Rybnika głośno było o tym, że w budżecie miasta na 2021 rok nie została zapisana ani złotówka na sport. Środowisko nie ukrywało wzburzenia, nagłośniło temat, dlatego ostatecznie jakieś pieniądze na kulturę fizyczną będą przeznaczone. ROW mógł zwykle liczyć na dotację rzędu 500-600 tysięcy złotych, teraz ma być ona 2-3 razy mniejsza. Dlatego też najczarniejszego scenariusza w postaci wycofania z rozgrywek raczej przy ul. Gliwickiej 72 się nie zakłada.

Zarobili ponad „bańkę”

– Na 100 procent zespół przystąpi do rundy wiosennej. Gdy odejdzie większość czołowych zawodników, klub będzie chciał grać młodzieżą i wywalczyć coś w Pro Junior System. Nawet w przypadku spadku można otrzymać 50 procent nagrody, dlatego wycofanie byłoby taktycznie nieroztropne. Z perspektywy klubu lepiej dograć rundę, ale spójrzmy na sferę kibicowską, ambicjonalną… Taka gra będzie miała sens tylko dla finansów, by zarobić 100 albo 200 tysięcy złotych w Pro Junior System – nie kryje szkoleniowiec ROW-u.

Pytamy o jego przyszłość. – Od czterech lat borykamy się z różnymi problemami. Jestem z tym klubem na dobre i na złe, przyczyniłem się też do tego, że ROW zarabiał pieniądze. Za mojej kadencji do lepszych klubów sprzedanych zostało kilku zawodników, wygrywaliśmy pieniądze w Pro Junior System. Przez cztery lata dzięki pracy na boisku wraz z drużyną zapewniliśmy klubowi 1,1 miliona złotych. To olbrzymie środki. Mamy fajną bazę treningową, świetnych młodych zawodników, po których lubię sięgać do akademii i wprowadzać do pierwszego zespołu. Dodają świeżej krwi, są z Rybnika i okolic, zostawiają na murawie serce. To wielka radość, gdy zgłasza się po nich Górnik, Bruk-Bet czy Legia. Tym chłopakom poświęca się serce, czas, rodzi się między nami więź, nadal mam przyjacielskie relacje z Bartkiem Sliszem, który wywalczył sobie mocną pozycję w Legii. To powoduje, że uwielbiam swoją robotę, ale po to się pracuje, aby dostawać wypłatę, a w Rybniku każdego 10. dnia miesiąca tylko zastanawiasz się z niepewnością, co to będzie. Nie da się skupić na pracy, iść do przodu. My w tej chwili zmierzamy do dołu. Spadliśmy z drugiej ligi, teraz walczymy o utrzymanie w trzeciej, są ciągłe cięcia i okoliczności niesprzyjające rozwojowi. Zobaczymy, co będzie od stycznia, ale niestety nie zapowiada się, by było to coś nadzwyczajnego – rozkłada ręce Roland Buchała.

Co z trenerem?

Obok zdolnej młodzieży, o sile ROW-u od lat stanowi mniej więcej ta sama grupa zawodników: Marek Krotofil, Szymon Jary, Jan Janik, Marcin Wodecki, Kamil Spratek czy Piotr Pacholski. Wydaje się, że tej klasy gracze będą w stanie zimą znaleźć sobie stabilniejszego pracodawcę.

– Ta kadra ma potencjał. Dołożyć do niej czterech konkretnych zawodników – a naprawdę moglibyśmy grać o coś więcej, ale przy takim braku regularności trudno motywować zawodników. Są problemy z pensjami, a premii od 3 lat nie mamy w ogóle, co na tym poziomie rozgrywkowym jest pewnym ewenementem. Przez ostatni miesiąc chłopcy jeździli na mecze typowo z serca. Mogli przecież powiedzieć: „Dość, strajkujemy!”, ale tego nie robili. Wsiadali w autobus, ryzykowali na boisku zdrowie, grając za darmo. Poświęcali się dla ROW-u. Ukłon i szacunek w ich kierunku. Zrobiliśmy na tyle punktów, by plasować się nad strefą spadkową, znajdujemy się na 4. miejscu w Pro Junior System. Gdyby teraz kończył się sezon, zarobilibyśmy zatem 100 tysięcy, byłyby to kolejne pieniądze wywalczone przez zespół. Postawą zawodników jestem zbudowany, oddałbym wiele, by tu zostali. Nie jestem jednak w stanie przekonać kogoś do grania, jeśli przez pół roku nie dostawał wypłaty… – zawiesza głos szkoleniowiec drużyny z Rybnika.

On sam nie wie jeszcze, czy wiosną poprowadzi ROW. – Czekam na rozmowę z prezesem. Myślę, że w styczniu podejmiemy wspólną decyzję, co dalej. Umowę mam do końca sezonu – deklaruje 36-letni Buchała.


Porwała go Legia

Dawid Niedźwiedzki zamienił ROW 1964 Rybnik na Legię Warszawa. Urodzony w 2004 roku boczny pomocnik ma występować w III-ligowych rezerwach klubu z Łazienkowskiej. Debiutował na tym szczeblu w 1. kolejce sezonu 2019/20 jako 15-latek. Łącznie w pierwszej drużynie ROW-u rozegrał już 24 mecze i zdobył 1 bramkę. Nic dziwnego, że interesowały się nim najlepsze polskie kluby.

– Jesteśmy tym transferem wniebowzięci – uśmiecha się trener Roland Buchała. – Dawid swoją ambicją, podejściem na treningach, pracowitością, zasłużył na to. 16-latek grający regularnie w niełatwej III lidze, strzelający gola, zaliczający 4 asysty, to jest coś. Słyszałem, że na wydolnościowych badaniach był w top10 pierwszej drużyny Legii! Ma olbrzymi potencjał i mam nadzieję, że w Warszawie pokaże, na co go stać. Próbowaliśmy go też w ataku, ale najlepiej czuje się na prawym albo lewym skrzydle – dodaje szkoleniowiec ROW-u.

Niedźwiedzki to kolejny zawodnik, który rusza z Rybnika w większy piłkarski świat. – Bardzo się cieszymy, że nasza filozofia daje rezultaty. Odkąd jestem w klubie, sprzedaliśmy wyżej już pięciu zawodników. Bartek Slisz i Radek Dzierbicki trafili do Lubina, Dawid Kalisz do Nieciecz, Sebastian Musiolik do Rakowa, Michał Rostkowski do Górnika. Teraz Dawid Niedźwiedzki spróbuje swych sił w Legii. Oby tak dalej – wylicza trener Buchała.

Na zdjęciu: Wiele wskazuje, że wkrótce barw drużyny z Gliwickiej przestaną bronić m.in. Marcin Wodecki (z lewej) i Marek Krotofil.

Fot. Facebook/ROW 1964 Rybnik

Komentarze