ROW Rybnik pojechał zgodnie z planem

Tak jak przewidywano, ROW Rybnik pewnie rozprawił się z osłabionym Startem Gniezno.


Brak Oskara Fajfera w składzie gnieźnian widoczny był od samego początku spotkania. Jeden z najlepszych pierwszoligowych zawodników doznał kontuzji obojczyka i został zastąpiony Zbigniewem Sucheckim, który w ostatnim czasie rzadko był widywany na torze. To musiało zakończyć się tak, jak się zakończyło, czyli druzgocącą porażką Startu.

Rybniczanie na swoim torze czuli się niezwykle pewnie i nie mieli większych problemów w walce z przeciwnikami. Widać to po wynikach zawodników z Górnego Śląska – Nicolai Klindt nie przegrał z nikim, a Krystian Pieszczek zdobył płatny komplet punktów. Podobny rezultat osiągnąłby zapewne Grzegorz Zengota, gdyby nie wykluczenie w biegu nominowanym.

Samo zwycięstwo niewiele mówi o aktualnej formie „Rekinów”. Zakładano, że mecz może być jednostronny i był, ale nie dlatego, że ROW jest tak mocny, a raczej dlatego, że Start bez Fajfera jest tak słaby.


ROW Rybnik – Aforti Start Gniezno 59:31

ROW:: Pieszczek 12+3 (2*,2*,2*,3,3), Klindt 15 (3,3,3,3,3), Zengota 12 (3,3,3,3,w), Wojdyło 4+1 (0,1,1,2*), Lyager 12+2 (2,3,3,2*,2*), Tkocz 0 (0,0,0), Trześniewski 4+1 (2,0,2*).

START: Lindbaeck 4 (1,2,0,1,1), Suchecki 4+1 (1,1*,1,1,-), Koza 4 (0,2,2,0,1), Szlauderbach 3+1 (2,0,1*,0), Jepsen-Jensen 9 (3,1,2,1,2), Studziński 4+1 (3,1*,0), Czapla 1 (1,0,0), Hellstroem-Baengs 0 (0).

Sędziował Remigiusz Substyk.


Fot. Marcin Bulanda/PressFocus