Ruch Chorzów. Nie chcą tych baraży

Wierzę, że zrobimy wszystko, by jeszcze wskoczyć na drugą pozycję – mówi trener Jarosław Skrobacz.


Seria czterech wygranych, zdobycie twierdzy lidera z Rzeszowa w obecności ponad 3 tysięcy swoich kibiców, wzniosła atmosfera urodzinowego tygodnia – to wszystko okazało się dla drużyny Ruchu szczytem, z którego można było już tylko zejść. Świetna passa została przerwana przez Radunię Stężyca (0:1), a pierwsza wiosenna porażka oznacza, że na pięć kolejek przed końcem sezonu zasadniczego chorzowianie znacznie oddalili się od bezpośredniego awansu do pierwszej ligi.

Trudna sytuacja

– Sfera mentalna na pewno miała tu jakiś wpływ. Za dużo było rozmów, pochwał z każdej strony. Zawsze po dobrych meczach, gdy przed kolejnym jest się faworytem i wielu już dopisuje ci punkty, trudno jest utrzymać wysoki poziom. Wiedzieliśmy, że może być ciężko. Trafiliśmy na rywala bardzo zdeterminowanego, który zobaczył na początku, że nie mamy swojego dnia, gramy niedokładnie, tracimy piłki. To tylko nakręcało przeciwnika. Widząc, że się da, szedł na nas ze zdwojoną siłą, ambicją.

Trudno nam było o stworzenie sytuacji, blokował nasze strzały, rzucał się na piłkę. Chwała Raduni za to, tak to powinno wyglądać cały czas, a gdy prowadziła, jeszcze przybywało jej sił – mówi trener [Jarosław Skrobacz].
Przegrana z beniaminkiem z Kaszub bolała tym bardziej, że w weekend 3 punkty za darmo – wskutek walkowera za nierozegrane spotkanie z wycofanym GKS-em Bełchatów – zaksięgowała Chojniczanka, oddalając się „Niebieskim” na dystans 5 punktów.

– Straciliśmy szansę, by znów do niej doskoczyć. Nie możemy za bardzo nad tym ubolewać, trzeba jak najszybciej o tym zapomnieć, skoncentrować się na kolejnym meczu, wrócić do swojej dobrej dyspozycji. Mówiąc jednak o drugim miejscu, sytuacja jest już trudna, czy wręcz bardzo trudna, dlatego nastroje mamy minorowe – przyznaje szkoleniowiec Ruchu.

To trochę boli

Walkower za Bełchatów, którego chorzowianie nie uzyskali, przegrywając z tym rywalem ostatnie ubiegłoroczne spotkanie, może okazać się jednym z kluczy do pozycji wicelidera i bezpośredniego awansu. Fakt, że już pierwszą wiosenną porażką – po wcześniejszych 6 zwycięstwach i 2 remisach – tak skomplikowali swoje położenie, dowodzi, jak nikły mieli tej wiosny margines błędu i jak zażarta jest w tym roku walka o promocję. – Trzeba grać dalej. Chciałbym, by Chojniczanka grała z tak zdeterminowanym rywalom, jakim była dla nas w sobotę Radunia – nie kryje trener Ruchu.

Końcówka rundy to też forma sprawdzianu dla całej chorzowskiej społeczności piłkarskiej, choć o jego wynik można być raczej spokojnym – by nie traktować obecnego stanu jak wielkiej porażki, a z dobrą energią dograć sezon zasadniczy. I próbując jeszcze deptać Chojniczance po plecach pilnować zarazem 3. miejsca, które w barażach da rozstawienie i prawo rozegrania ewentualnych obu spotkań w roli gospodarza.

– Trzecie miejsce też może ważyć, ale będąc tak blisko Chojniczanki, wygrywając z nią u siebie i remisując na wyjeździe, mając w końcówce swoje sytuacje, to wszystko trochę boli. Potraciliśmy punkty tam, gdzie się tego nie spodziewaliśmy, ale nie mówię o ostatnim meczu, bo Radunia zagrała naprawdę dobre zawody, zostawiła mnóstwo zdrowia, było nam ciężko. Każdy z nas mógłby spokojnie wskazać kilka spotkań, w którym wygrane nam uciekały, traciliśmy punkty i dlatego sytuacja jest, jaka jest. Ja na pewno nie chciałbym grać baraży. Wierzę, że zrobimy wszystko, by jeszcze wskoczyć na tę drugą pozycję – podkreśla Skrobacz.

Jutro w Puławach

Już dziś „Niebiescy” ruszają do Puław, gdzie jutro zmierzą się z Wisłą, która plasuje się w dolnej części tabeli z bezpieczną przewagą nad strefą spadkową. W tym sezonie chorzowianie z rywalami z „czuba” nie przegrywali, a tracili punkty przede wszystkim z dołem albo przedstawicielami środka – co jest dostateczną przestrogą przed środowym spotkaniem.

– Taka to liga. Być może łatwiej nam zmobilizować się na zespoły z topu, choć nie powinno tak być. Wystarczy spojrzeć, jacy zawodnicy grają choćby w Raduni. To drużyna bardzo mocna personalnie. Czasu do meczu w Puławach mamy mało. Pomijam już nawet to, czy ktoś dostał punkty za darmo, ale jeszcze gdy prócz tego jedni grają co 3 dni, a drudzy mają w tym czasie przerwę, to jest to dla nich komfortowa sytuacja – trener Ruchu raz jeszcze odwołuje się do
okoliczności utrudniających walkę z Chojniczanką.


BÓJ O I LIGĘ
Chojniczanka (61 pkt) Ruch (56 pkt)
1. Lech II (dom) Wisła P. (wyjazd)
2. Garbarnia (w) Znicz (d)
3. Pogoń G. (d) Olimpia E. (w)
4. Olimpia E. (d) Śląsk II (w)
5. Kalisz (w) Hutnik (d)



Na zdjęciu: Łukasz Janoszka i spółka nie mają czasu na rozpamiętywanie pierwszej wiosennej porażki, skoro już jutro grają w Puławach.
Fot. Marcin Bulanda/PressFocus