Ruch Chorzów. Pną się w tabeli, ale nie zarabiają

Chorzowianie zdobywają punkty, ale nie zarabiają pieniędzy. Trenerzy i zawodnicy najdotkliwiej odczuwają skutki politycznego pata wokół Ruchu, bojkot kibiców, brak porozumienia właścicieli i opieszałość miasta w realizacji umowy promocyjnej z klubem. Mimo to, wrzesień – bardzo intensywny – na boisku przebiega po ich myśli. W pięciu ostatnich meczach drużyna zdobyła 11 punktów.

Nie musi być idealnie

– Nie jest nam łatwo, ale tematy pozaboiskowe poruszamy rzadko – przekonuje trener Łukasz Bereta. – Na ile jednak wystarczy nam wytrwałości? Tego nie jestem w stanie powiedzieć. Trzeba się liczyć z tym, że przyjdą gorsze chwile, chwile zwątpienia, które zabiorą nam część głów. Jeśli nie będzie dla nas wsparcia – obojętnie, z której strony – to zrobi się problem i wyniki mogą się pogorszyć. Ono musi być. Sportowo robimy wszystko, by było jak najlepiej. Gdyby rezultaty były gorsze, pewnie łatwiej byłoby zgasić w klubie światło. Mam nadzieję, że sytuacja finansowa jednak się poprawi. Zbliża się koniec miesiąca, a wraz z nim – deadline. Zobaczymy, czy klub wywiąże się ze zobowiązań licencyjnych. Jeśli nie, czego chyba nikt z nas do siebie nie dopuszcza, to nie będziemy już mieli niczego do powiedzenia. Jeśli tak, a my dostaniemy wypłaty – to zapali się światło w tunelu. Nie musi być idealnie, ale jakaś ciągłość powinna być zachowana, by móc podtrzymać to wszystko na dobrym poziomie – dodaje szkoleniowiec „Niebieskich”.

Dziewięć netto

Bereta nie traci nawet resztek nadziei, że zespół może odzyskać w tabeli 2 odjęte przez komisję licencyjną punkty. – Gdy udało się pospłacać zobowiązania, porozumieć z wierzycielami, może komisja licencyjna spojrzałaby przychylnie… Mając te 2 punkty, nasza sytuacja w tabeli byłaby jeszcze lepsza i wtedy już całkowicie moglibyśmy skupić się na sprawach sportowych. Teraz nasze głowy zaprząta też wiele innych – nie kryje szkoleniowiec.

11-punktowy dorobek plasowałby dziś Ruch na 5. miejscu. Z racji minusów znajduje się co prawda cztery lokaty niżej, ale ostatnimi występami udowodnił, że może w tej lidze się liczyć. – Nie możemy jeszcze powiedzieć niczego dokładnego o naszym potencjale. Na razie po prostu cieszymy się, że zdobywamy punkty i wygrywamy mecze. To dla nas bardzo ważne. Z 11 wywalczonych punktów moglibyśmy być zadowoleni, nawet mimo tego słabszego początku, porażek z Foto-Higieną Gać i Ślęzą Wrocław, kiedy brakowało szczęścia. Tych punktów jest jednak netto tylko 9. Nie jest najgorzej, patrzymy w przyszłość z wiarą, że nasza gra będzie dalej wyglądała tak, jak w pięciu ostatnich meczach – przyznaje szkoleniowiec.

Doświadczeni pomagają

Mimo ledwie 28 lat i trudnych chorzowskich realiów szybko opanował sportowy kryzys z początku sezonu. – Pomagają mi doświadczeni zawodnicy. „Fosa”, „Podgór” i „Kowal” (Tomasz Foszmańczyk, Tomasz Podgórski, Marcin Kowalski, wszyscy starsi od trenera – dop. red.) odgrywają w szatni wielką rolę. Wspólnie stworzyliśmy drużynę, w której wspieramy się wzajemnie i to przekłada się na wynik – podkreśla Bereta.

Ruch w ten weekend nie gra, bo przełożony został jego wyjazdowy mecz z Gwarkiem Tarnowskie Góry. Najbliższy tydzień to jednak dwa spotkania przy Cichej. Ze Stomilem Olsztyn w Pucharze Polski (wtorek) i rezerwami Miedzi Legnica w ramach 9. kolejki III ligi (sobota).

 

Na zdjęciu: Ruch wygrzebał się z dna tabeli, a pieniędzy wciąż nie ma.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze