Ruch Chorzów. Poprawili sobie humory

W piątek Ruch w składzie złożonym głównie z młodzieżowców przegrał z IV-ligowym imiennikiem z Radzionkowa 1:2, ale w sobotę znacznie poprawił sobie humory.


Wyjazdowa wygrana – zasłużona! – z rywalem występującym poziom wyżej, dla którego była to próba generalna przed inauguracją rundy wiosennej, musi mieć swoją wymowę. Choć spotkanie z Garbarnią rozegrane zostało na sztucznym boisku, a miejscowi wystawili dwa składy, to w powietrzu unosił się klimat walki o punkty.

Nie było to typowo sparingowe granie, momentami iskrzyło, aż pięciu zawodników ujrzało żółte kartki, a w „podostrzaniu” prym wiedli Marcin Kowalski i Kacper Kawula.

– To był agresywny mecz. Myślę, że gdyby sędzia szybciej podejmował decyzje, wiele sytuacji byłoby wyjaśnionych – przyznał Łukasz Bereta, trener Ruchu, który miał prawo czuć się usatysfakcjonowany tym, co jego drużyna zaprezentowała na 2 tygodnie przed ligowym starciem z Polonią-Stalą Świdnica.

Mecz stał na wysokim poziomie. Garbarnia grała bardzo dobrze, my również fragmentami prowadziliśmy grę. Zdobyliśmy ładne bramki, mieliśmy kilka sytuacji na kolejne. Jestem zadowolony – ocenił szkoleniowiec „Niebieskich”, którzy na prowadzenie wyszli w końcówce I połowy. Po rzucie rożnym najpierw strzelać próbował Michał Biskup, ale ostatecznie do piłki dopadł Kawula i mocnym uderzeniem, od poprzeczki, ulokował ją w siatce.

Podwyższył Biskup, ze spokojem wykorzystując podanie Mariusza Idzika. Chorzowscy napastnicy udowodnili, że mogą stanowić duet. Zimą mówiło się, że na Cichą może trafić Michał Fidziukiewicz. Ostatecznie wylądował w Garbarni, a w sobotę na tle Biskupa nie wypadł tak, by chorzowianie uznali, że jest czego żałować. Rosły zawodnik, wyciągnięty z piłkarskiego bezrobocia, w sparingach zdobył już 5 bramek.


Czytaj jeszcze: Młodzież słabsza od „Cidrów”

– Już na pierwszym treningu zrobił duże wrażenie. Było widać, że motorycznie nie brakuje mu niczego, a z każdym kolejnym meczem jest lepszy piłkarsko. Jeśli zdrowie mu dopisze, będę z niego korzystać, bo walczy, strzela gole, utrzymuje piłkę w ataku, dużo dają nam jego warunki fizyczne. Taki zawodnik bardzo się przydaje w naszych szeregach – powiedział Bereta, który nie mógł skorzystać ze zmagających się z drobnymi urazami Tomasza Foszmańczyka i Daniela Paszka (o przewlekle kontuzjowanych Patryku Sikorze i Jakubie Nowaku nie wspominając).

Zagrał za to Anatolij Kozłenko, testowany od tygodnia ukraiński defensor GKS-u Tychy, który był z zespołem na zgrupowaniu w Nowym Targu. Garbarnia wbiła bramkę, gdy Kozłenki nie było już na murawie. Dogranie Bruno Wacławka zamknął Błażej Radwanek. Trener krakowian Łukasz Surma, który przed pierwszym gwizdkiem uciął sobie pogawędkę z Łukaszem Janoszką, z pewnością ma o czym myśleć w kontekście ligowej inauguracji ze Skrą Częstochowa.

Garbarnia Kraków – Ruch Chorzów 1:2 (0:1)

0:1 – Kawula, 39 min, 0:2 – Biskup, 61 min, 1:2 – Radwanek, 82 min

GARBARNIA: Frątczak – J. Kowalski, Nakrosius, Masiuda, Rutkowski – Kołbon, Kuczak, Marszalik, Morys, Górski – Fidziukiewicz oraz Kozioł, M. Surma, Laskoś, Górecki, Pająk, Duda, Janik, Malik, Radwanek, Wacławek, Feliks. Trener Łukasz SURMA.

RUCH: Bielecki (61. Grzywczewski) – Kasolik, Kawula, Kozłenko (46. Kulejewski) – Kwaśniewski, Mokrzycki, Wyroba (77. Wojtek), Janoszka, M. Kowalski (46. Będzieszak) – Idzik (77. Biskup), Biskup (62. Mamis). Trener Łukasz BERETA.
Żółte kartki: Feliks, Janik – Wyroba, Kowalski, Kasolik.


Fot. Facebook.com/ruchchorzow/T.Stefanik

Komentarze