Ruch Chorzów. Silniejsi niż jesienią

Trener Jarosław Skrobacz dziękuje zarządowi za udane okienko transferowe.


Jestem bardzo zadowolony z tego, co wydarzyło się w okienku zimowym. Zrealizowaliśmy wszystkie nasze priorytety. Podziękowania dla zarządu, ludzi, którzy się tym zajmowali. Mamy kadrę zbilansowaną, skompletowaną w logiczny sposób. Jesteśmy silniejsi niż byliśmy jesienią – podkreśla Jarosław Skrobacz, trener Ruchu, podsumowując aktywność transferową klubu w okresie przygotowawczym do II-ligowej wiosny, podczas której „Niebiescy” mierzyć będą w bezpośredni awans na zaplecze ekstraklasy.

Dwóch na jedno miejsce

– Z podstawowego składu odszedł od nas tylko Tomek Neugebauer. To na pewno osłabienie, bo był młodzieżowcem grającym bardzo dobrze. Poza tym, to my rezygnowaliśmy z zawodników łapiących mniej minut, a przyjście każdego z nowych daje nam nadzieję, że będziemy mocniejsi. Chcieliśmy, by na każdej pozycji dwóch zawodników walczyło o miejsce w składzie i udało się do tego doprowadzić.

Wzmocniliśmy obronę o stopera z lewą nogą, czyli Remka Szywacza. Na wahadłach mamy już trzech młodzieżowców, a nie samego Tomka Wójtowicza. Doszło dwóch ludzi do linii ataku. Chciałbym, by kibice nie byli za bardzo niecierpliwi wobec Piotrka Stępnia i Kamila Chilińskiego. Oni sami widzą, że w trzeciej lidze o bramki było dużo łatwiej – przekonuje Skrobacz.

Trochę egzotyki

Ukoronowaniem chorzowskiego okienka było zakontraktowanie Vanji Markovicia, mającego na koncie blisko 70 występów w naszej ekstraklasie, wracającego do Polski po 4,5 roku. Przez ten czas serbski defensywny pomocnik jeździł po świecie, występując w Macedonii, Portugalii, Gruzji, Bośni czy ostatnio Indonezji. Obowiązującą do końca sezonu umowę podpisał bez sportowych testów.

– Vanja jak na warunki drugoligowe jest zawodnikiem doświadczonym, a mam nadzieję, że jeszcze nie zgranym, bo ma dopiero 27 lat. Jest bardzo charakterny, grał na wyższym poziomie. Mam nadzieję, że nam pomoże. Dysponuje kapitalnymi warunkami fizycznymi, opinie o nim były pozytywne, a my potrzebowaliśmy większej rywalizacji w środku pola. Życzyłbym sobie, by grał tak, jak na fragmentach wideo, którymi dysponowaliśmy. Opieraliśmy się głównie na czasach drugiej ligi portugalskiej.

Z Indonezji akurat nagrań było mało, to trochę egzotyki, bo występował w zespole z ostatniego miejsca w tabeli, mierząc się z dużym przeskokiem kulturowym, ale też taktycznym. Wierzę, że jego umiejętności jak na drugą ligę okażą się duże. Czy ryzykujemy? Okaże się. Kontrakt został tak podpisany, że mam nadzieję, iż zadowolone będą obie strony – mówi trener Ruchu.

Jeszcze negocjują

Kadrę domknąć powinien testowany w ostatnich sparingach bramkarz Jakub Osobiński z Korony Kielce. – Kuba otrzymał bardzo dobre referencje. Mamy przecież w klubie Mirka Dreszera, który pracował z nim w Kielcach, zatem otrzymaliśmy wiedzę z pierwszej ręki. Nie mogliśmy zostać tylko z dwójką bramkarzy, Kubą Bieleckim i Tomkiem Nowakiem – przyznaje Jarosław Skrobacz.

Mimo pozytywnych recenzji, ostatecznie zapadła decyzja, że Ruch rezygnuje natomiast z innego testowanego gracza, stopera Krystiana Szymochy z Rakowa Częstochowa, który przebywał z zespołem od początku zgrupowania w Kamieniu.

Skład Ruchu i tak jest na tyle szeroki, że nie wszyscy się w nim zmieszczą. W środę na testy do Odry Wodzisław pojechał środkowy pomocnik Jakub Nowak. – Powinien grać jak najwięcej – mówi Skrobacz, dając 20-latkowi zielone światło na wypożyczenie.

Zimowe ruchy Ruchu
  • Przyszli: Kamil Chiliński (Odra Wodzisław), Jakub Malec (Lech Poznań), Vanja Marković (Persiraja Banda Aceh), Piotr Stępień (Ślęza Wrocław), Remigiusz Szywacz (Korona Kielce), Paweł Żuk (ostatnio Wisła Płock).
  • W trakcie załatwiania: Jakub Osobiński (Korona Kielce), Krystian Szymocha (Raków Częstochowa).
  • Odeszli: Michał Biskup (Stal Stalowa Wola), Tomasz Dyr (Piast Żmigród), Damian Kowalczyk (szuka klubu), Piotr Kwaśniewski (Siarka Tarnobrzeg), Tomasz Neugebauer (Lechia Gdańsk), Jakub Siwek (Polonia Bytom), Maciej Styrczula (Podhale Nowy Targ

Na zdjęciu: Szkoleniowiec Ruchu ma prawo się uśmiechnąć, bo zimowa przerwa w Chorzowie została dobrze spożytkowana, a nie przespana.
Fot. Marcin Bulanda/Pressfocus