Trudne wyzwania mistrzów

Z jednej strony mamy dopiero początek września, czyli piłkarska jesień dopiero nastaje, ale zwłaszcza dla Sedlara i Valencii mija już pierwszy okres pobytu w nowych klubach. Można więc pokusić się o pierwsze oceny. Na razie nie wyglądają one zbyt dobrze, ale obu obcokrajowców nie może jeszcze przekreślać.

Czeka na szansę

Najdłużej w nowym klubie jest Aleksandar Sedlar. Na początku lipca dołączył on do RCD Mallorca, rozpoczynając przygotowania w Primera Division. Od początku stoper nie był na pole position, bo w defensywie nie doszło do zmian kadrowych. W dodatku serbski obrońca nabawił się drobnego urazu, który nieco pokrzyżował mu szyki.

– Wiedziałem, na co się piszę. Mamy wielu bardzo doświadczonych piłkarzy, z konkretnym bagażem gier w Primera Division. Są też utalentowani młodsi zawodnicy. Każdego dnia widzę, jak bardzo poprzeczka poszła do góry. Będę się musiał nieźle natrudzić, by grać w pierwszym składzie – mówił nam Sedlar. Początek sezonu potwierdził jego słowa, bo Serb najczęściej zasiada na ławce rezerwowych. Duet środkowych obrońców – Martin Valjent i Antonio Raillo – wydaje się nie do ruszenia, chyba że któryś z nich dozna kontuzji lub beniaminek przegra jeszcze kilka spotkań. Jeśli nie, to nadzieją Sedlara mogą być treningi i Puchar Króla. Wydaje się jednak, że sezon w Hiszpanii jest na tyle długi, że Serb, który podpisał z RCD czteroletnie kontrakt, w końcu otrzyma szansę.

Krótki debiut

W trochę lepszej sytuacji jest Joel Valencia. Najlepszy piłkarz ekstraklasy poprzedniego sezonu ma już za sobą debiut w na zapleczu Premier League (7 minut przeciwko Derby County), a także 90 minut w meczu pucharowym z Cambridge United. W pozostałych meczach Valencii często nie było wśród rezerwowych. Ekwadorski pomocnik borykał się jednak z urazem, ale przystosowanie się do stylu gry w Championship także nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Wspomniany debiut jest jednak promykiem nadziei na częstsze występy w barwach Brentford. Ze względu na dużą ilość spotkań rozgrywanych w Anglii, trener – prędzej czy później – będzie musiał rotować składem.

Trener dopytywał

Pewnie podobnie wyglądałyby szanse Patryka Dziczka na zaistnienie w Lazio Rzym, gdyby nie fakt, że momentalnie po transferze do stolicy Włoch został on wypożyczony do grającej na zapleczu Serie A, Salernitany. Aktualna przerwa reprezentacyjna i fakt, że Dziczek zagrał w kadrze, może mu tylko pomóc w wywalczeniu miejsca w składzie.

– Wyjechałem do Włoch pod koniec okienka transferowego, ale słyszałem, że szkoleniowiec często dopytywał, kiedy dołączę do zespołu. To bardzo miłe, ale bez ciężkiej pracy i demonstrowania umiejętności łatwo i szybko szansy nie dostanę. Przeniosłem się do Włoch, by się rozwijać. Mogłem wybrać Rosję, mocno korzystając na tym finansowo, ale zdecydowałem się na Włochy, by skupić się na rozwoju. W Salernitanie trafiłem na bardzo doświadczonego trenera (Giampiero Ventura – przyp. red.), byłego selekcjonera reprezentacji Włoch i zrobił na mnie wielkie wrażenie – przyznał Dziczek, cytowany przez portal laczynaspilka.pl. Na pewno szanse Polaka – z tria byłych piłkarzy Piasta – stoją najwyżej, choć gra w Salernitanie ma być jedynie przedsmakiem walki o Serie A. Zobaczymy, co przyniosą najbliższe tygodnie, bo jesień dla tych piłkarzy na pewno będzie kluczowa.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze