Zobacz
Do góry

Serafin Szota wciąż goni tatę

Pobyt w Odrze pomógł Serafinowi Szocie pojechać na mundial i trafić do Wisły Kraków. 20-latek z Namysłowa w sobotę zmierzy się ze swoimi opolskimi krajanami w barwach Stomilu Olsztyn.

Pochodzi z Opolszczyzny, urodził się w Namysłowie, a poprzedni sezon spędził w Opolu. W sobotę zagra przeciw dobrym znajomym w barwach Stomilu Olsztyn.

– Odra to dla mnie szczególny klub. Przyjemnością było w nim grać – mówi Serafin Szota.

Najbardziej rozwojowy sezon

20-letni środkowy obrońca rok temu był podstawowym zawodnikiem Odry.

– To był chyba najbardziej rozwojowy sezon w mojej krótkiej przygodzie z piłką. U trenera Rumaka wiele zrozumiałem, wiele się nauczyłem. Przede wszystkim cierpliwości, ale też aspektów taktycznych, motorycznych. Dobrze wspominam tamten okres, bo to był udany czas w moim życiu, kiedy notowałem progres – przekonuje Szota, który w opolskich barwach rozegrał 24 spotkania.

To latem zaowocowało przenosinami do Wisły Kraków.

– Może w pierwszej rundzie w Odrze nie grałem zbyt dobrze, ale druga była w moim wykonaniu zdecydowanie lepsza. Poznałem ligę, złapałem trochę doświadczenia. To poskutkowało, że pojechałem na mistrzostwa świata U-20, na których zaprezentowałem się naprawdę dobrze. Byłem mile zaskoczony, że tak wielki klub jak Wisła jest mną zainteresowany. Znalezienie się w takim miejscu to był duży krok naprzód – nie kryje 20-latek.

Podpowiedzi od „Wasyla”

W „Białej gwieździe” nie było mu jednak dane zadebiutować w ekstraklasie, dlatego na prześcignięcie taty, Piotra, który w końcówce XX wieku zaliczył w elicie 7 występów w barwach Odry Wodzisław, musi jeszcze poczekać.

– Na pewno czułem rozczarowanie, bo moim celem było rozegranie w ekstraklasie kilku meczów, być może wywalczenie miejsca w podstawowym składzie. Wychodzę z założenia, że nawet porażki mogą bardzo wiele nauczyć, a ja pobytu w Wiśle jako porażkę do końca nie traktuję. To bardziej nowe doświadczenie. Jestem mądrzejszy o sytuacje, które pewnie by mnie w innym klubie nie spotkały; o to, jak poradzić sobie z sytuacją, gdy nie grasz i jak musi pracować twoja głowa, gdy nie idzie. Staram się wyciągnąć z tego naukę, która zaprocentuje w przyszłości. Przebywałem tam z bardzo dobrymi zawodnikami. Marcin Wasilewski był mistrzem Anglii, Kuba Błaszczykowski grał w finale Ligi Mistrzów. Każda ich podpowiedź jest cenna – przyznaje Serafin Szota. Jedyny występ w Wiśle zanotował przy okazji – przegranego – pucharowego starcia z Błękitnymi Stargard.

Nie ma co ukrywać, że jego pozycja – środek obrony – raczej nie sprzyja wystawianiu młodych zawodników.

– Na świecie jest wiele przykładów młodych stoperów. W RB Lipsk do składu wskoczył Upamecano i jako 20-latek grał w Lidze Mistrzów. Starszy, bardziej doświadczony, nie musi być lepszy od młodego. Wychodzę z założenia, że albo zawodnik w danym momencie jest gotowy do gry, albo niegotowy. Taki stosuję podział, a nie na młodszych i starszych. W Polsce być może jest obawa przed wystawianiem młodzieżowców na tak odpowiedzialną pozycję, ale na świecie ten stereotyp z pewnością się zaciera – twierdzi Szota.

Temat (na razie) zamknięty

Z Wisłą wiąże go jeszcze 2,5-letni kontrakt, ale zimą postanowił poszukać klubu. Do Olsztyna został wypożyczony na rok.

– Wiedziałem, że tak nie może wyglądać moja kolejna runda. Gdybym znów nie rozegrał na poziomie centralnym ani minuty, mogłoby mi uciec chociażby miejsce w reprezentacji U-21. Nie to jest jednak najważniejsze. Po prostu potrzebuję gry, bo jestem młodym stoperem, który coś potrafi. Regularna gra mi pomoże. Muszę nabierać doświadczenia, ogrania, a w Krakowie byłoby o to trudno. Wisła to na razie temat zamknięty, ale kto wie, co przyniesie przyszłość. W piłce pół roku czy rok to mnóstwo czasu – nie kryje.

W ekstraklasie pozostanie mu trzymać kciuki za Wisłę i… Jakuba Modera, czyli znajomego z Opola, który po okresie wypożyczenia wrócił z Odry do Lecha Poznań i tej wiosny spisuje się bardzo dobrze, a strzały z dystansu stają się powoli jego znakiem firmowym.

– Kuba to dobry piłkarz i dla mnie było tylko kwestią czasu, kiedy dostanie szansę w Lechu. Zaskoczony nie jestem, bo w Opolu przekonałem się, co potrafi – mówi nowy obrońca Stomilu. Zespół z Warmii plasuje się niemalże w środku I-ligowej tabeli, z 5-punktową stratą do czołowej szóstki i 6-punktowym zapasem nad strefą spadkową. Sobotnia konfrontacja z Odrą ma rozpocząć marsz w górę.

– Spodziewam się po Odrze zawziętości, bo wiadomo, w jakim jest położeniu. Jesień była lekkim szokiem, plany w Opolu były inne, ale w piłce nie zawsze jest kolorowo i czasem trzeba je zmieniać, by wyprostować sytuację. Zwolniono trenera Rumaka, co było dla mnie dziwne, bo mieliśmy fajny zespół, dobrze się to wszystko zapowiadało. Na początku Odrze rzeczywiście szło trochę gorzej, ale w końcówce jesieni złapała trochę punktów i odbiła się od dna. Sądzę, że w sobotę czeka nas wyrównany mecz, ale wierzę, że punkty zostaną w Olsztynie – prognozuje Szota.

Serafin SZOTA

urodzony: 4.03.1999 w Namysłowie
pozycja: obrońca
kluby: Start Namysłów, Lech Poznań (2012-16), Zagłębie Lubin (2017-18), Odra Opole (2018-19), Wisła Kraków (2019), Stomil Olsztyn (2020 – ?)
w ekstraklasie: bez debiutu, w I lidze: 21 meczów

Na zdjęciu: Serafinowi Szocie nie było dane zadebiutować w ekstraklasie, ale pobyt w Wiśle i tak uważa za bardzo cenną lekcję.

Komentarze