Zobacz
Do góry

Sergiu Hanca, czyli rozpędzony Rumun

Mecz przyjaźni między Cracovią a Lechem Poznań był jednym z najlepszych spotkań minionej kolejki ekstraklasy.

 

Na brak sytuacji kibice narzekać nie mogli, ale koniec końców bardziej zadowoleni byli fani z Krakowa. „Pasy” były w stanie podnieść się, wyrównać, a następnie zadać decydujący cios, dzięki czemu zrównały się punktami z liderującą Legią Warszawa.

Duży w tym udział miał Sergiu Hanca, rumuński skrzydłowy Cracovii, wybrany przez nas zawodnikiem meczu z notą 8 – najwyższą spośród wszystkich piłkarzy tego weekendu.

Nie bez powodu zresztą Hanca jest najwyżej ocenianym przez nas zawodnikiem z pola w całej ekstraklasie, biorąc pod uwagę ranking „Złotych butów”, sumujący oceny z całego sezonu. Wyżej jest tylko… sześciu bramkarzy.

W starciu z Lechem Rumun miał bezpośredni udział przy obu golach swojej drużyny, a napędzał również sporą część pozostałych akcji Cracovii. Niejednokrotnie w trakcie 90 minut objeżdżał z łatwością ustawionego na prawej obronie 17-letniego Jakuba Kamińskiego, pochodzącego z Rudy Śląskiej, który w 2020 roku gra na tej pozycji z musu, łatając kadrowe dziury Lecha.

Przy trafieniu Kamila Pestki to właśnie Hanca odgrywał piłkę do wbiegającego z lewej strony obrońcy, natomiast bramkę na 2:1 zdobył już sam, bez żadnych kłopotów wykorzystując rzut karny.

Obaj trenerzy mieli odmienne zdanie na temat słuszności podyktowanej jedenastki – Michał Probierz twierdził, że była ewidentna, Dariusz Żuraw uważał odwrotnie.

Różnie można oceniać to, czy Thomas Rogne faulował Rafaela Lopesa, czy też nie, ale faktem jest, że z lewej strony futbolówkę dośrodkowywał do Portugalczykowi właśnie Hanca. Rumun po raz kolejny udowodnił, że należy do grona liderów zespołu.

– Bardzo ważne było dla nas to, żeby wygrać ten mecz – mówił w rozmowie z Hubertem Michnowiczem Sergiu Hanca.

– Wygraliśmy też tydzień temu i chcieliśmy kontynuować tę passę. Jesteśmy zadowoleni, że osiągnęliśmy nasz cel i na pewno będziemy mieli więcej pewności w pozostałych meczach. Już podczas pobytu w Dinamie Bukareszt często trenowałem wykonywanie rzutów karnych i wolnych i byłem pewny, że strzelę gola.

Dobrze wszedłem w to spotkanie, miałem wiele okazji, dlatego podszedłem do tej jedenastki – wyjaśnił najlepszy piłkarz minionej kolejki.

Komentarze