Siatkarze z Jastrzębia śladem hokeistów

Oba zespoły nie ukrywają wysokich aspiracji w tym sezonie i byliśmy ciekawi pierwszej sezonowej przymiarki. Mecz o Superpuchar Polski w Lublinie to zaledwie przedsmak tego, co nas czeka w sezonie.


Ostatecznie po niesłychanie ciekawej potyczce mistrzowie z Jastrzębia zdobyli pierwszy skalp i poszli w ślady hokeistów JKG GKS-u, którzy dzień wcześniej zdobyli to trofeum.

Ben Toniutti, wielce doświadczony rozgrywający, wraz ze swoimi kompanami z reprezentacji Francji będą nadawali ton zespołowi z Jastrzębia. Jednak pozostali nie chcą być od „macochy”, też pokazują swoje wysokie umiejętności. Stąd też zespół trenera Andrei Gardiniego zapędził ZAKSĘ w „kozi róg”. Od początku 1. seta niepodzielnie panowali jastrzębianie, którzy prowadzili już 14:7 i 21:12. Trudno się jednak dziwić skoro nie popełnił żadnego błędu własnego i to świadczy o klasie zespołu. W końcowych fragmentach ZAKSA odrobiła nieco straty, ale wszystko było stronie obrońców tytułu mistrzowskiego.

To było preludium do tego, co miało się wydarzyć w kolejnych odsłonach. W 2. zaczęło się wielce obiecująco dla ZAKSY, bo toczyli twardą walkę, ale nagle ich dobra gra się „rozjechała”. Przy remisie 19:19 siatkarze z Jastrzębia objęli prowadzenie 23:19. Takiej przewagi nie mogli zmarnować i tak też się stało!

W 3. secie towarzyszyły niesłychane emocje. Prowadzenie się zmieniało co chwila. I Każda z drużyn miała chwile chwały, ale również słabości. Jednak większym opanowaniem nerwowym wykazali się mistrzowie z Jastrzębia. Zwycięski punkt zdobył kapitan JW, Jurij Gładyr.

Jastrzębski Węgiel – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0 (25:18, 25:22, 30:28)

JAATRZĘBIE: Toniutti, Clevenot, Wiśniewski, Boyer, T. Fornal, Gładyr, Popiwczak (libero) oraz Hadrava, Macyra, Tervaportti. Trener Andrea GARDINI.

KĘDZIERZYN-K.: Janusz, Śliwka, Smith, Kaczmarek, Semeniuk, Rejno, Shoji (libero). Trener Gheorghe CRETU.

Sędziowali: Tomasz Janik i Marcin Herbik (obaj Warszawa). Widzów 2500.

Przebieg meczu

I: 5:10, 15:17, 11:20, 25:18.

II: 10:9, 12:15, 20:19, 25:22.

III: 8:10, 10:15, 18:20, 24:25, 30: 28.

Bohater – Tomasz FORNAL.


Fot. Adam Starszynski / PressFocus

Komentarze