Zobacz
Do góry

Siatkówka. Dwie twarze trenera…

Skończmy Puchar Świata na podium i będziemy mogli mówić, że był to udany sezon dla biało-czerwonych.

Vital Heynen, selekcjoner polskiej reprezentacji, znany jest z nadzwyczajnego temperamentu oraz impulsywności. Początkowo, gdy zaczynał pracę z kadrą siatkarzy, najwięcej dostawało się sędziom, od których otrzymywał wiele żółtych i czerwonych kartek. Teraz arbitrzy traktują go trochę z przymrużeniem oka i nawet, mamy takie wrażenie, często powstrzymują się przed wymierzeniem kary. Heynen nie szczędzi też ostrych i gorzkich słów pod adresem swoich zawodników. Gdy któryś z nich nieudolnie zaserwuje, nie obroni prostej piłki, czy też zepsuje atak w łatwych okolicznościach, to potrafi zrugać go, ile wlezie.

To jednak tylko jedna twarz Belga, bo jest i też druga, którą prezentuje zwłaszcza po zwycięskich meczach oraz w oficjalnych wypowiedziach. Heynen potrafi, gdy zajdzie taka potrzeba, mocno bronić zawodnika przed nieprzychylnymi komentarzami. A takowe były, zwłaszcza po niedawnej przegranej w półfinale mistrzostw Europy ze Słowenią. Niemniej podczas Pucharu Świata w Japonii trener i siatkarze mają więcej powodów do zadowolenia niż narzekania, ale trzeba pamiętać, że za chwilę wkroczymy w drugą część tego turnieju, naszym zdaniem, znacznie trudniejszą.

Niesłychana rola zmienników

Ten sezon reprezentacyjny jest wyjątkowo długi i wydawało się, że po wyczerpujących mistrzostwach Europy, zakończonych zdobyciem brązowym medalem, nasi siatkarze będą się słaniali ze zmęczenia podczas meczów w Japonii. Jednak Heynen to wytrawny szkoleniowiec i doskonale zdawał sobie sprawę, że zawodnicy muszą odpocząć od tego sportowego zgiełku. Dlatego też w pierwszych potyczkach wystąpili zmiennicy, mający za sobą część przygotowań klubowych. I ci na pewno go nie zawiedli, a wielu z nich, choćby dla przykładu Rafał Szymura, przyjmujący GKS-u Katowice, wysłało sygnał, że są gotowi do rywalizacji o miejsce w reprezentacji. Może jeszcze nie w tej olimpijskiej, ale po igrzyskach w Tokio przecież nastąpi gruntowna zmiana warty.

O tym, jakim dysponujemy potencjałem, świadczy ostatni mecz z Włochami. Rywale nie mieli kompletu swoich podstawowych zawodników, ale i tak skład mieli mocny, jednak w starciu z biało-czerwonymi nie mieli wiele do powiedzenia.

– Jestem zaskoczony, w jakim stylu zwyciężyliśmy z tak groźnym rywalem, to nastraja optymistycznie na przyszłość. Nic tylko gratulować postawy zawodnikom – stwierdził zadowolony Vital Heynen podczas konferencji prasowej.

Powrót kapitana

Z Rosją, Egiptem, Australią, Brazylią, Kanadą i Iranem – tak wygląda harmonogram gier biało-czerwonych w drugiej części turnieju. Trzej rywale, Rosja, Brazylia i Iran, nie wymagają żadnej rekomendacji, ale i z pozostałym tercetem nie będzie łatwo. Heynen wraz ze swoimi współpracownikami przygotowuje więc drużynę do poszczególnych przeciwników.

Kapitan reprezentacji, Michał Kubiak, zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami wraca na tę część imprezy i zastąpi Bartosza Kwolka. Ten ostatni ma za sobą udane występy i swoimi umiejętnościami technicznymi przekonał wszystkich, że potrafi godnie zastąpić kapitana. Przeciwko Rosji czy też Brazylii trzeba się spodziewać, że wyjdziemy z Kubiakiem oraz Wilfredo Leonem na pozycji przyjmujących.

Największy problem, jaki jawi się teraz przed biało-czerwonymi to obsada pozycji atakującego. Po Macieju Muzaju już wyraźnie widać trudy tego sezonu międzynarodowego i w Japonii prezentuje się poniżej swojego poziomu. Łukasz Kaczmarek najpierw odpoczywał, potem zaczął treningi w ZAKSIE, ale na tę chwilę może występować jako zmiennik. Bartosz Kurek pojechał do Japonii, by powoli wkomponować się w reprezentację. W meczu z Włochami zmienił Muzaja i pokazał się z bardzo dobrej strony. Szybko dochodzi więc do formy i pewnie w przyszłym roku będzie gotowy od początku sezonu do gry w reprezentacji. Jego obecność jest niezbędna drużynie, chcącej przecież walczyć o olimpijski medal. Nie wybiegajmy jednak tak daleko w przyszłość, skończmy najpierw Puchar Świata na podium. Wówczas będzie można powiedzieć, że był to udany sezon dla biało-czerwonych.

Na zdjęciu: Vital Heynen nie stroni od kąśliwych uwag pod adresem swoich podopiecznych, ale potrafi też ich komplementować.

Komentarze