Zobacz
Do góry

Siatkówka. Kreatywność w cenie

Zabawa z dziećmi, gra w planszówski i na komputerze, nauka nowych umiejętności oraz rozgrywanie meczów siatkarskich w wirtualnym świecie – tak siatkarze radzą sobie podczas nieoczekiwanej i przedłużającej się przerwy w rozgrywkach.

 

Większość zespołów nie trenuje, bo i nie ma gdzie. Zgodnie z zaleceniem władz hale sportowe i siłownie zostały zamknięte na cztery spusty, a zawodnicy i trenerzy zamknęli się w domach, by uniknąć kontaktów z innymi ludźmi i w ten sposób chronić się przed koronawirusem.

Z tego kręgu wyłamał się Jastrzębski Węgiel, który w ostatni poniedziałek wznowił treningi. Przymusu jednak nie było, a zajęcia odbywają się w starej hali w Jastrzębiu Szerokiej.

– Po konsultacjach z zawodnikami i sztabem szkoleniowym uznaliśmy, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Siatkarze chcieli trenować, więc im to umożliwiliśmy. Zachowujemy jednak wszelkie środki ochronne, które ograniczają do minimum ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa – powiedział Adam Gorol, prezes Jastrzębskiego Węgla.

Mistrz gotowania

Siatkarze pozostałych klubów mają teraz mnóstwo wolnego czasu. Jak go spędzają? – Planszówki i PS4 odkurzone, ale dzieci „leją” mnie we wszystkim, na razie nie udało mi się wygrać z nimi ani razu. Liczę jednak, że kiedyś karta się odwróci i zacznę wygrywać tak, jak to było w lidze – zdradził Jakub Bednaruk, trener MKS-u Będzin.

Karol Kłos, reprezentacyjny środkowy i zawodnik PGE Skry Bełchatów, tak jak zalecają specjaliści też siedzi w swoim mieszkaniu w Bełchatowie. – Oczywiście co pewien czas wychodzimy z żoną z domu, bo musimy zrobić zakupy, ale generalnie staramy się nie narażać siebie i innych – zapewnił.

– Czas wolny przeznaczam przede wszystkim na regenerację, bo na co dzień nie mamy go zbyt wiele. Rzadko możemy pozwolić sobie na spędzenie kilku dni w domu. Teraz jest dużo czasu, żeby przemyśleć różne rzeczy i zrobić coś nowego – dodał i zdradził co to jest. – Żona uczy mnie gotować – powiedział.

Kłos nie zapomina też o dbaniu o formę. Z siłowni nie może korzystać, ale od czego jest wyobraźnia i pomysłowość. Można przecież trenować w domu.

– Trzeba coś robić, aby się nie zastać i nie oszaleć od siedzenia w domu. Mieszkanie mam 50 metrowe, więc razem z żoną wymyślamy coś na szybko, kreatywnie. Można wykorzystać krzesło, 5-litrowy sok jabłkowy czy kij od szczotki – wyjaśnił. Jaki zestaw ćwiczeń wykonują państwo Kłos, już niedługo będzie można zobaczyć na Instagramie.

Wirtualna siatkówka

Ciekawy sposób na nudę znaleźli siatkarze GKS Katowice i Aluronu Virtu CMC Zawiercie. Nie mogąc się spotkać na parkiecie, zmierzyli się w wirtualnym świecie.

Adrian Buchowski (GKS) zagrał z Alexandre Ferreirą (Aluron Virtu CMC) w sieciowej grze Blobby Volley Online. Nietypowe spotkanie było transmitowane na Facebooku i Twitterze. Komentatorem starcia był Marcin Górski, spiker „Jurajskich rycerzy”.  Mecz wygrał katowiczanin 3:0 (15:5, 15:5, 15:11).

– Widać było, że Alex liczy przede wszystkim na swoją dobrą zagrywkę i stawia na zaskoczenie. To było ciekawe, szybkie starcie, w którym przede wszystkim liczyło się to, jak pilnowało się piłki na własnej połowie boiska i jak dobrze się blokowało. Jako że siatka była zawieszona nieco niżej niż zwykle, być może Alex czuł się przy niej nieco zagubiony i dlatego padł taki, a nie inny wynik – cieszył się Adrian Buchowski.

– To był trudny, bardzo trudny mecz. Gratulacje dla zawodnika GKS. Grał bardzo dobrze, zwłaszcza w bloku – z uznaniem o umiejętnościach swojego rywala wypowiadał się portugalski kapitan „Jurajskich rycerzy”.
Buchowski do meczu odpowiednio się przygotował.

– Na samą grę i zapoznanie się z nią poświęciłem może dwadzieścia minut. Może niewiele, ale zdążyłem w tym czasie rozegrać trzy spotkania z graczem, który był bodajże w pierwszej dziesiątce rankingu Blob Volley Online.

Muszę przyznać, że ten rywal dal mi szkołę, zdobyłem przeciwko nieco zaledwie kilka punktów, ale jak się okazało, to było bardzo dobre przetarcie przed meczem z klubem z Zawiercia – podkreślił.

Dodajmy, że nie był to pierwszy wirtualny mecz w wykonaniu zespołów PlusLigi. W weekend w ten sposób wyłoniony został zdobywca Pucharu Polski. Kluby z Gdańska, Bełchatowa, Kędzierzyna-Koźla i Warszawy rozgrywały internetowe starcia w tzw. czwórki, a ich zmagania śledziły setki użytkowników Facebooka, Twittera i Instagrama. Zaszczytny tytuł wywalczyła PGE Skra Bełchatów.

Na zdjęciu: Alexandre Ferreira nie poradził sobie z blokiem katowiczan ani na parkiecie, ani w internecie.

Komentarze